Polski kolarz przechodzi do legendy

Sylwester Szmyd wygrał 5. etap wyścigu Dauphiné Libéré z metą na najsłynniejszej kolarskiej drodze przez mękę - Mont Ventoux.
Zobacz historyczne zwycięstwo Szmyda na Zczuba.tv »

To życiowy sukces kolarza włoskiej grupy Liguigas, który nigdy nie odniósł jeszcze zwycięstwa w żadnym z wielkich wyścigów wieloetapowych. Szmyd przez całą swoją zawodową karierę, trwającą już osiem lat pracował dla innych, pełnił rolę pomocnika tzw. "gregario". Dawało mu to miejsce w drugiej, trzeciej dziesiątce wielkich wyścigów Giro d'Italia, Tour de France, Vuelta a Espana. Nigdy nie odniósł wygranej na etapie, choć dwa lata temu właśnie na Mont Ventoux był drugi.

W czwartek na najtrudniejszym etapie wyścigu Dauphiné Libéré, będącym jednym z najważniejszych sprawdzianów przed Tour de France Polak rozpoczął swoją ucieczkę na najtrudniejszym, lesistym odcinku gdzie średnia nachylenia miejscami wynosi 12 procent. W pewnym momencie przegonił go jednak Hiszpan Alejandro Valverde. Polak czekał długo na decyzję dyrektora swojej grupy - czekać na swoich liderów, czy gonić Valverde. Szmyd dostał wolną rękę, nie musiał już pracować dla innych. Wreszcie przestał być gregario, a został prawdziwym liderem.

Daną mu szansę wykorzystał. 6 km przed metą, gdzie krajobraz z leśnego przekształca się w księżycowy, gdzie kolarze są paleni przez słońce i smagani przez wiatr, Szmyd jechał już razem z Valverde. Obaj zamienili parę słów, które prawdopodobnie były ustaleniem strategii na końcówkę tego etapu. Tak na to wskazywał ostatni kilometr wyścigu.

Szmyd nagle zasłabł albo miał awarię w swoim rowerze. Stracił dystans do towarzysza ucieczki. Wydawało się, że zwycięstwo odjedzie w siną dal. Hiszpan mimo to poczekał na Polaka. Dla niego najważniejsze było to, że osiągnął taką przewagę, która pozwalała mu objąć prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Wygrana etapowa nie była mu do niczego potrzebna. Na ostatnich metrach 31-letni kolarz z Bydgoszczy, tak jakby naoglądał się meczów żużlowych w swojej rodzinnej miejscowości minął Valverde po wewnętrznej stronie zakrętu. Był pierwszy.

Szmyd wygrał etap na legendarnej górze kolarstwa, w miejscu, gdzie na etapach Tour de France zwyciężali Eddy Merckx, Marco Pantani, Richard Virenque. Na "gigancie z Prowansji" o makabrycznym przewyższeniu 1617 m śmierć z wyczerpania poniósł w 1967 roku Brytyjczyk Tom Simpson. Dziś dwa kilometry przed szczytem pamięć tego kolarza upamiętnia pamiątkowa stella. Eddy Merckx był reanimowany po swoim zwycięstwie w 1970 roku. To góra, która nie wybacza żadnej słabości, a zwycięzcy nawet w takim wyścigu jak Daupiné Libéré przechodzą do legendy dyscypliny.

W klasyfikacji generalnej Dauphine Libere Szmyd awansował na 9. miejsce. Do Valverde ma stratę 3 min i 5 s.

Etapy TdF kończące się na Mont Ventoux

1958 - etap 14 (21,5 km, jazda na czas), Bedoin - Mont Ventoux. Zwycięzca: Charly Gaul (Luxemburg).

1965 - etap 18 (173 km), Montpellier - Mont Ventoux. Zwycięzca: Raymond Poulidor (Francja).

1970 - etap 14 (170 km), Gap - Bedoin. Zwycięzca: Eddy Merckx (Belgia).

1972 - etap 11 (207 km), Carnon-Plage - Mont Ventoux. Zwycięzca: Bernard Thenevet (Francja).

1987 - etap 18 (36,5 km, jazda na czas), Carpentras - Mont Ventoux. Zwycięzca: Jean-Francois Bernard (Francja).

2000 - etap 12 (149 km), Carpentras - Mont Ventoux. Zwycięzca: Marco Pantani (Włochy).

2002 - etap 14 (221 km), Lodeve - Mont Ventoux. Zwycięzca: Richard Virenque (Francja).

Mont Ventoux na trasie TdF

1951 - Montpellier - Avignon. Pierwszy na szczycie Lucien Lazarides (Francja)

1952 - Aix-en-Provence - Avignon. Pierwszy na szczycie: Jean Robic (Francja)

1955 - Marsylia - Avignon. Pierwszy na szczycie: Louison Bobet (Francja)

1967 - Marsylia - Carpentras. Pierwszy na szczycie: Julio Jimenez (Hiszpania)

1974 - Savines-le-Lac - Orange. Pierwszy na szczycie: Gonzalo Aja (Hiszpania)

1994 - Montpellier - Carpentras. Pierwszy na szczycie: Eros Poli (Włochy)

Wywiad z Sylwestrem Szmydem - czytaj tutaj >