Sport.pl

Czy zdegradowany Widzew ma jeszcze szanse na Ekstraklasę?

Czy Widzew Łódź ma jeszcze szanse na uniknięcie degradacji? Możliwe scenariusze wylicza dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Sport.pl Jacek Sarzało
Jeżeli Trybunał przy PKOl ponownie uchyli degradację Widzewa, a PZPN już nic więcej w tej sprawie nie zrobi - tak Sarzało opisuje na swoim blogu  jedyną jego zdaniem niepodważalną prawnie metodę uratowania Ekstraklasy dla Widzewa. - Tylko czy sędziowie Trybunału przy PKOl zdecydują się na jawną opozycję w stosunku do orzeczenia Sądu Najwyższego, który w dodatku otwarcie zalecił im, by trzymali się jego argumentacji... - wątpi Sarzało.
Widzew w I lidze! Trybunał przy PKOL tym razem nie uchyli degradacji


Drugi scenariusz to ratunek z ręki kata: - Może więc PZPN jest jeszcze w stanie uratować Widzew? Gdyby chciał ściśle trzymać się litery prawa, pewnie nie dałby rady (bo oczywiście przede wszystkim musi wykonać własny wyrok degradacyjny na klubie...). Ale przecież wiemy, że nie takie regulaminy związek wielkim łukiem obchodził - pisze Sarzało. - Analizując na szybko: miałby chyba dwie nieformalne drogi pomocy Widzewowi (rzecz jasna, najpierw musiałby chcieć). Obie grubymi nićmi szyte, ale akurat krawców od łamania prawa mamy w związku niemało.

Po pierwsze: PZPN mógłby odstąpić od wymierzenia kary, uzasadniając to wyższymi czynnikami sportowo-gospodarczymi. Pytanie czy taki wniosek da się postawić i przegłosować na zjeździe 27 czerwca, bo nie ulega wątpliwości, że tylko na tak wysokim szczeblu problem mógłby w ogóle się pojawić. I czy jakikolwiek organ kontrolny (choćby minister sportu, który ponoć tylko czeka na potknięcie PZPN, by znów wprowadzić kuratora) nie mógłby z tego powodu pociągnąć związku do odpowiedzialności...

Po drugie: PZPN mógłby spróbować podciągnąć przypadek Widzewa pod uchwałę, którą właśnie 27 czerwca ma przyjąć - o umorzeniu wszystkich spraw korupcyjnych przeciw klubom i zakazie wszczynania nowych. Tylko że wyrok degradujący Widzew zapadł w ubiegłym roku, a więc prawo musiałoby zadziałać wstecz. I znów trudno się na miejscu PZPN nie bać, że tak jawna kpina z wymiaru sprawiedliwości nie spowoduje reakcji poza związkiem... Czy PZPN jest gotowy umrzeć za Widzew? - pyta na koniec Sarzało.

Całość przeczytasz na blogu Sarzały »


Więcej o: