"Zapomnijcie, że jest 0:2". Do Orlando przybywa finał NBA!

Witryny barów wymalowano na biało i niebiesko, ratusz pozwolił na dłuższą zabawę, media zachęcają: pokażmy, że umiemy się bawić! We wtorek w Orlando trzeci meczu finału NBA - korespondencja specjalnego wysłannika Sport.pl. Nasza relacja Z Czuba i na żywo od 2 w nocy (mecz o godz. 3) na Zczuba.pl.
Zobacz Gortata na żywo - weź udział w konkursie  »

Po dwóch meczach w Los Angeles to Lakers prowadzą 2:0 w rywalizacji do czterech zwycięstw, ale kibice Orlando Magic nie tracą wiary. Miasto przygotowuje się do drugiego finału w historii klubu. - Zapomnijcie, że jest 0:2! - apeluje na pierwszej stronie lokalny dziennik "Orlando Sentinel", który w czasie finałów NBA wydaje specjalny dodatek.

Na pierwsze w historii klubu zwycięstwo w finałach NBA (w 1995 roku Magic przegrali 0:4 z Houston Rockets) czekają nie tylko koszykarze, kibice i dziennikarze, ale także ekonomiści. Z badań przeprowadzonych przed finałami wynika, że jeśli w Orlando odbędą się trzy spotkania, to miasto może liczyć nawet na 10-15 mln dolarów dodatkowych przychodów.

Kiedy kibicie świętują, miasto zarabia - w poniedziałek ratusz przegłosował, że alkohol w barach będzie sprzedawany do 3 w nocy, a kluby otwarte będą do 4 nad ranem. To o godzinę dłużej niż normalnie. - Bawmy się, ale zachowujmy odpowiedzialne - apelują władze.

Do świętowania potrzebne jest jednak wtorkowe zwycięstwo. Ewentualna porażka i stan rywalizacji 0:3 przekreśli praktycznie szanse na tytuł, postawi pod znakiem zapytania dwa kolejne mecze w Orlando, a przede wszystkim osłabi entuzjazm fanów.

Ale na razie wszystko jest przygotowane do zabawy - na ulicach do dopingu skłaniają plakaty z czołowymi zawodnikami (nie ma wśród nich Marcina Gortata) oraz płachty z "Supermanem" Dwightem Howardem na budynkach.

Upalne Orlando liczy, że noc będzie gorąca. I zwycięska.

Najnowsze doniesienia z Orlando na blogu Łukasza Ceglińskiego »