Bałtyk Gdynia po awansie do II ligi

Po 13 latach przerwy Bałtyk Gdynia zagra na szczeblu centralnym. Awansował do II ligi w idealnym momencie - zbliża się 80-lecie klubu
Piłkarze Bałtyku bez problemu wygrali III ligę... Bałtycką. W przyszłym sezonie, po latach tułaczki po niższych ligach, znów ruszą w Polskę. Zagrają w II lidze "zachodniej", gdzie czekają ich mecze m.in. z Zawiszą Bydgoszcz, Elaną Toruń, GKS Tychy, Rakowem Częstochowa czy Zagłębiem Sosnowiec.

- Będziemy promować Gdynię, mam nadzieję, że zauważą to władze miasta - mówi dyrektor Bałtyku Stanisław Rajewicz.

Na razie Bałtyk musi sobie radzić sam, ale prezydent Gdyni Wojciech Szczurek obiecywał na łamach "Gazety", że awans sportowy będzie miał przełożenie na wsparcie miasta.

Na razie Bałtyk czeka na nagrodę za awans w wysokości 50 tys. zł i myśli, jak zbudować zespół na II ligę.

- Trener Jerzy Jastrzębowski spotka się z dyrektorem sportowym Lechii Radkiem Michalskim i trenerem Arki Markiem Chojnackim, bo zależy nam na współpracy z trójmiejskimi klubami. Jesteśmy już natomiast bliscy zawarcia umowy z Polonią Warszawa - tłumaczy Rajewicz.

Bałtyk liczy przede wszystkim na to, że kluby ekstraklasy będą chciały wypożyczyć młodych piłkarzy, choć zamierza także pozyskać doświadczonych graczy. Nie będzie to łatwe.

- Niektórzy myślą, że skoro Bałtyk awansował, to będzie eldorado. Jesteśmy skromnym klubem i nie zamierzamy nikogo oszukiwać. Na większe zarobki niż przeciętnego Kowalskiego nie ma co liczyć. Nie zaszalejemy po to, żeby narobić długów. Chcemy istnieć za rok, bo Bałtyk świętować będzie 80-lecie - mówi Rajewicz.

Gdyński klub będzie chciał zatrzymać piłkarzy, którzy przyczynili się do awansu (najlepszym strzelcem z 13 golami był Dariusz Kudyba, jedno trafienie mniej zaliczył lider drugiej linii Wojciech Pięta), ale nie na siłę.

- Na początek pytamy się, kto z nich gotów jest przeżyć tę przygodę, kto będzie w stanie łączyć grę z pracą zawodową, co w ligach całkowicie amatorskich było normą. Nikomu nie będziemy robić problemów z odejściem, bo u nas gra się po to, żeby się wypromować. Trzech naszych piłkarzy - Łukasz Wróbel, Łukasz Nadolny i Michał Pietrzyk dostało np. zaproszenie na testy do I-ligowego Górnika Łęczna - wyjaśnia Rajewicz.

Bałtyk nie skończył jeszcze sezonu. W sobotę zagra w półfinale regionalnego Pucharu Polski z Zatoką Puck. Bardzo zależy mu na awansie, bo dzięki niemu wystąpi w PP na szczeblu centralnym i będzie miał szansę zagrać z drużynami z I ligi, a nawet ekstraklasy.

W nowym sezonie Bałtyk będzie grał już na głównej płycie obiektu przy ul. Olimpijskiej, a nie jak dotychczas na bocznym boisku. Ciekawsze mecze odbędą się w świetle jupiterów. To może być przełomowy rok w nowej historii zasłużonego klubu.



Dla Gazety

Jerzy Jastrzębowski

trener Bałtyku

II liga to wyższe wymagania, konieczna jest przebudowa zespołu. Sondujemy, kto mógłby nas wzmocnić, ale wymagania wielu piłkarzy przekraczają nasze możliwości. Liczę, że nawiążemy współpracę z Lechią i Arką. II liga to dla młodych piłkarzy z tych klubów, którzy nie mają szans na grę w ekstraklasie, świetne miejsce do rozwoju. A kluby mogą ich obserwować. Bo jeśli ktoś nie radzi sobie w II lidze, to w ekstraklasie kariery nie zrobi.

not. łuki