Kasperczak tylko czarował - grzechy główne Górnika Zabrze

Pieniądze nie grają. Trzeba je umieć rozsądnie wydawać. Górnik Zabrze, czwarty pod względem budżetu klub ekstraklasy, okazał się bezdyskusyjnie najgorszy i spadł z ligi. Winę za to ponosi przede wszystkim trener Henryk Kasperczak - komentuje z Zabrza Piotr Płatek
Szalikowcy Górnika zaatakowali szatnie »

Kasperczak miał w Zabrzu wielki kredyt zaufania. Ryszarda Wieczorka odstawiono ledwie po czterech kolejkach i porażkach z Legią oraz Lechem. Kasperczak przegrywał kolejne spotkania, a wszyscy wokoło kręcili z uznaniem głowami nad jego trenerskim kunsztem. Umiał zaczarować przełożonych. Niewielu trenerów w lidze przetrwałoby tak długo, utrzymując zespół na ostatnim miejscu. Ale także błędy działaczy doprowadziły do spadku Górnika.
Upadł mit Kasperczaka - Kucharski o największym rozczarowaniu sezonu i nie tylko


1. Pycha.

Na przedsezonowej prezentacji ówczesny szef klubu Ryszard Szuster ogłosił, że nie widzi przeszkód, by zespół już teraz grał o mistrzostwo. Z zaplanowanego minimum piątego miejsca nie zrezygnowano nawet po serii pierwszych porażek, gdy gołym okiem było widać, że znany tylko z filmików na YouTube Brazylijczyk Leo Markowski do mistrzostwa Górnika nie poprowadzi.

2. Wydawanie kasy.

Gigantyczne pieniądze zarabiał trener Kasperczak. Po raz pierwszy w historii klub przejadł ogromny budżet (30 milionów) i kompletnie nie wiedział, jak go dobrze spożytkować.

3. Nieumiarkowanie i nieudolność.

Tak wyglądały transfery dokonywane przez trenera. Górnik wydał najwięcej w lidze. Sprowadzono siedmiu nowych zawodników, ale chyba tylko transfer Adama Banasia był trafiony. Sprowadzenie Pawła Strąka, który grzał ławę w lidze austriackiej, było wielkim nieporozumieniem. Postawienie na Damiana Gorawskiego, którego karierę co chwila przerywały kontuzje, jeszcze grubszym błędem. Gorawski rozegrał w Górniku ledwie sześć spotkań, z czego trzy w pełnym wymiarze. Potem poszedł na L-4. Największą bolączką klubu z Zabrza był jesienią brak rasowego napastnika, mimo to w przerwie zimowej nikt takiego nie kupił!

4. Trener czarodziej.

Kasperczak dostał w Zabrzu wolną rękę i robił, co chciał. On miał prawo, ale nadzór powinien mieć. Bezkrytyczne uwielbienie szkoleniowca w pewnym momencie przekroczyło punkt krytyczny i przerodziło się w parodię. Kasperczak wygrał z Górnikiem 6 z 25 meczów, przegrał aż 12. Jedna wygrana w całym sezonie na wyjeździe, zresztą na neutralnym Stadionie Śląskim, pokazała prawdziwą wartość przeciętnej drużyny. Trudno zapomnieć obrazek Kasperczaka ściskającego się ze swoimi współpracownikami po beznadziejnym meczu przed tygodniem w Krakowie. W klubie uznano ten wynik za sukces i wielki krok w stronę utrzymania.

5. Afera koszulkowa.

Sprawa z kibicami, którzy na treningu motywują zespół, wstrząsnęła ekstraklasą. Głównym problemem było nie tyle pojawienie się szalikowców, ile przyzwolenie na ich działanie ze strony Kasperczaka i prezesa Jędrzeja Jędrycha.

6. Taktyka.

Błędy w ustawieniu zespołu i brak reakcji na boiskowe wydarzenia. Przez całą wiosnę trener uparcie wystawiał jednego napastnika, którym był pomocnik Szczot. Ten ostatni (lat już 28) przez całą karierę zdobył osiem goli, w Zabrzu też miał problemy z trafianiem do siatki. Kuriozalnie wyglądało odstawienie od składu za pozaboiskowe wybryki Piotra Madejskiego, a następnie nagłe przywrócenie. Na mecz z Cracovią ten sam zawodnik znów wylądował na ławce, a po raz pierwszy w karierze na prawej pomocy zagrał Adam Danch. Zawodnik był mocno zaskoczony, jego koledzy również.

7. Niewiedza.

Jedną z pierwszych decyzji Kasperczaka w Zabrzu było odstawienie psychologa, który kilka tygodni wcześniej pojawił się w klubie. - Psychologia jest potrzebna dzieciom, a najlepsza psychologia to tak: zaczyna się od rodziców, od szkoły i od klubu. To jest najlepszy psycholog życia - wyjaśniał filozoficznie trener.

Wisła Kraków mistrzem Polski - czytaj tutaj »