Klęska i szok Górnika Zabrze, szalikowcy zaatakowali szatnię

Szok w Zabrzu. Po porażce z Polonią 0:1 Górnik kończy sezon na ostatnim miejscu w tabeli i po 31 latach drugi raz w historii spada z ekstraklasy. Po meczu na stadionie rozgorzała bijatyka z ochroniarzami, bo szalikowcy z obłędem w oczach próbowali wtargnąć do szatni.
Relacje ze wszystkich meczów ostatniej kolejki Ekstraklasy »

Zaraz po ostatnim gwizdku sędziego kibice wbiegli na murawę, zrywając z załamanych piłkarzy Górnika koszulki (Michał Pazdan nawet płakał). Kilka minut później już znacznie liczniejsza grupa szalikowców chciała wedrzeć się do pomieszczeń pod główną trybuną stadionu. Siłom policyjnym udało się jednak wypchnąć rozwścieczony tłum poza boisko, na pomoc wezwano polewaczkę.

Jeszcze długo jednak szalikowcy pozostawali na terenie stadionu, skandując obraźliwe hasła pod adresem trenera i piłkarzy.

Sobotnia, ostatnia kolejka ekstraklasy przebiegała w Zabrzu od zadowolenia po rozpacz: w pewnym momencie - mimo słabej gry Górnika - wyniki z innych boisk dawały mu utrzymanie nawet bez konieczności rozgrywania baraży.

Jeszcze w 79. minucie gry Górnik był w barażu! Wszystko skończyło się koszmarem, który tuż przed końcem uwieńczyła bramka napastnika gości Daniela Mąki. Polonii Warszawa dała awans do Ligi Europejskiej, a Górnika definitywnie zepchnęła do I ligi.

Całemu Zabrzu trudno było się z tym pogodzić. Widzieliśmy mężczyzn w szalikach Górnika, w wieku koło pięćdziesiątki, którym łzy płynęły ciurkiem. Inni milczeli kiwając w niedowierzaniu głowami, wielu przeklinało wszystkich i wszystko dookoła.

Dostało się zwłaszcza trenerowi Henrykowi Kasperczakowi. - Biorę odpowiedzialność za to co się stało - mówił Kasperczak, który zachował spokój, choć wyglądał jakby się nagle postarzał o kilka lat.

Jędrych: nie zmieniamy planów

Podczas meczu sytuacja Górnika kilkakrotnie zmieniała się, ale szybko w Zabrzu przekonano się, że na pewno nie można liczyć na pomoc piłkarzy z sąsiedniego miasta. W Gliwicach spokojny o utrzymanie Piast już do przerwy przegrywał dwiema bramkami z potrzebującą punktów Lechią. Gliwiccy kibice, którzy nie przepadają za zabrzańskimi, głośno wyrażali z tego powodu zadowolenie.

Także wyniki meczów w Gdyni i Poznaniu zrobiły się niekorzystne dla Górnika. Kibice cały czas głośno dopingowali piłkarzy, ale z upływem minut na stadionie robiło się coraz bardziej nerwowo. Polonia pod koniec gry osiągnęła wyraźną przewagę i wreszcie strzeliła zwycięskiego gola.

Zbiegającego do szatni Sebastiana Nowaka (jednego z najlepszych zawodników Górnika w tym meczu) spytaliśmy czy on i jego koledzy zasłużyli na spadek. - Trudno powiedzieć. Po prostu zawaliliśmy rundę jesienną... - rzucił tylko.

Prezes Górnika Jędrzej Jędrych był bardzo rozczarowany. - Nigdy nie przypuszczałbym, że może nas spotkać najgorsze. Wszyscy to mocno przeżywamy: kibice, działacze i piłkarze, ale jesteśmy ze sobą na dobre i na złe. Sport uczy nas pokory i szacunku dla rywala, ale i daje nam wiarę we własne siły. Gdy popatrzymy na bilans rundy wiosennej to zobaczymy, że drużyna w walce o utrzymanie zrobiła wielki wysiłek. Startowaliśmy przecież z bardzo niskiego pułapu, po rundzie jesiennej mieliśmy tylko 9 punktów.

Co dalej? - Musimy ochłonąć i spokojnie przeanalizować sytuację. Ale zapewniam, że właściciele, działacze i piłkarze jesteśmy razem. Ostatni raz Górnik spadł 31 lat temu, ale warto pamiętać, że po roku Górnik wrócił do ekstraklasy. Nie zmieniamy naszych planów. Nadal chcemy budować klub na miarę naszych marzeń, chcemy, żeby na Śląsku była drużyna, która będzie liczyć się w Polsce - dodał Jędrych.

Piłkarze Górnika długo nie opuszczali szatni, po wyjściu nie byli zbyt rozmowni.

- Ciężko mi mówić... Każdy z nas chciał, a wyszło jak wyszło. Remis nam nic nie dawał, więc poszliśmy na wymianę ciosów z Polonią, z której to ona wyszła zwycięsko. Trenerskie zalecenia były takie, że miałem w ogóle się nie cofać, miałem nie pomagać kolegom w obronie. Moim zadaniem było czekać na błędy obrońców Polonii, ale oni nie popełnili żadnego błędu. Dlatego byłem mało widoczny - mówił napastnik Dawid Jarka.

Dlaczego Górnik spadł? - Ja nie jestem od oceniania, ja mam wyjść na boisko zapieprzać i zdobywać o punkty. Zdecydowała runda jesienna? O rundzie jesiennej nie chcę mówić, przecież byłem w Łodzi, w ŁKS-ie i tylko kibicowałem Górnikowi - powiedział Jarka.

Trzykrotnie mniejszy budżet?!

Na trybunie honorowej zasiadło mnóstwo dawnych sław Górnika: Stanisław Oślizło, Jan Kowalski, Zygmunt Anczok, Jan Banaś, Andrzej Szarmach, Henryk Latocha. Po meczu nie mogli uwierzyć, jak to się stało, że mający bogatego sponsora i wielotysięczną widownię klub spadł z ekstraklasy. Kowalski jeszcze długo po meczu nie ruszał się ze swego miejsca. - Piłkarze walczyli, ale nie grali w piłkę. Jak im zabrakło sił, to już zupełnie oddali pole przeciwnikowi. Poza tym nie rozumiem, dlaczego Górnik w tak ważnym meczu grał tylko z jednym napastnikiem - mówił Jan Kowalski.

- Czarny dzień Górnika... Nie spodziewałem się, że taki będzie finał. Zarząd musi teraz usiąść i zastanowić się, co dalej. Czy zmienić szkoleniowca, czy może zawodników - stwierdził Oślizło.

- Górnik nie spadł nagle, nie spadł dzisiaj. Źle się w nim działo, właściwie spadał od kilku lat. Dzisiaj stało się to, co miało się stać. Trzeba zbudować nowy zespół. Ale buduje się kilka lat, a rozwala się bardzo szybko - dodał Szarmach.

Zagorzały kibic Górnika Stanisław Sętkowski obiecał, że również w I lidze będzie piłkarzom fundował nagrody w postaci drobiu. - Tyle, że zamiast indora najlepszy piłkarz dostanie tylko koguta - zapowiedział. Sprawdziliśmy ceny skupu drobiu rzeźnego: za indory płaci się 5391,7 zł /tonę, za kurczęta typu brojler jedynie 3365,1 /tonę.

Oszczędzać będzie również klub. - Trzeba zrewidować budżet klubu. Odpadną nam przecież wpływy z Canal Plus - przyznał po meczu Michael Mueller, szef Rady Nadzorczej Górnika. Nieoficjalnie mówi się, że budżet Górnika może się zmniejszyć z 30 mln do 8-10 mln złotych! - O naszym spadku zadecydowały przegrane mecze z ŁKS i Piastem - dodał Mueller.

Miasto nie odwróci się od Górnika. Tak przynajmniej deklarowała po meczu prezydent miasta, Małgorzata Mańka-Szulik. - Zapewniam, że miasto jest w dalszym ciągu z Górnikiem. Nowy stadion będzie budowany, pomoc dla klubu utrzymana. Liczę, że szybko wrócimy do ekstraklasy. Trener Kasperczak? Hm, to trudny temat... - mówiła zasmucona prezydent.

Sam Kasperczak pytany na pomeczowej konferencji prasowej o dymisję, odmówił odpowiedzi. - Na gorąco nie będę o tym mówił. Trzeba analizy, zastanowienia się - stwierdził Kasperczak, który jeszcze w lutym został wybrany przez zabrzańskich czytelników trenerem roku w plebiscycie "Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej".

- Szkoda, że Górnik, który ma tak wspaniałych kibiców, będzie musiał grać w I lidze. Zawodnicy robili wszystko, żeby ten klub utrzymać. Ja ze swojej strony też robiłem wszystko, no niestety, smutno to się wszystko zakończyło. Mogę tylko przeprosić kibiców w imieniu własnym i drużyny - dodał trener.

Wisła mistrzem - wielka feta w Krakowie  »