Szkoło, daj się wyspać czyli kiedy zaczynać lekcje

Czy pierwszy szkolny dzwonek powinien się odzywać o godzinie 7.30? Wiele szkół właśnie wtedy zaczyna zajęcia. A uczniowie dosypiają w ławkach, budząc się dopiero na kolejnej lekcji.


Najgorzej mają ci, którzy dojeżdżają do szkół z innych miejscowości. Często, aby zdążyć na autobus, muszą wstawać przed godziną szóstą. Zwykle "dochodzą" do siebie na drugiej lekcji. A wszystko przez to, że w wielu kieleckich szkołach zajęcia zaczynają się o godz. 7.30. Tak jest m.in. w I LO im. Żeromskiego, w IV LO im. Hanki Sawickiej czy V LO im. Ściegiennego oraz w większości szkół zawodowych.

- Jak chodziłem w latach 70. do tej szkoły, też zaczynaliśmy o 7.30. Jest taki zapis w statucie szkoły i nikt tego nie kwestionuje - mówi Waldemar Pukalski, dyrektor I LO. Przyznaje, że szkoła mogłaby zacząć lekcje później. - Czemu nie o 9? Uniknęlibyśmy wtedy korków - zastanawia się Pukalski.

W pobliskim VI LO im. Słowackiego jest inaczej - lekcje zaczynają się o 8. - Mamy ponad połowę dzieci dojeżdżających i z myślą o nich wybraliśmy tę godzinę - tłumaczy dyrektorka Renata Walęcka.

Dawniej wczesne zaczynanie zajęć wymuszone było wyżem demograficznym, większość szkół pracowała na dwie zmiany i dyrektorzy nie mieli wyjścia. Ale teraz, gdy go nie ma, nic nie stoi na przeszkodzie, by zaczynać później. Za takim rozwiązaniem jest sanepid kontrolujący szkolne plany lekcji. - Dzieci muszą być wyspane i zrelaksowane, a wczesna pora zajęć temu nie służy. Ale my możemy co najwyżej dawać zalecenia w tej sprawie - mówi Edyta Mikoda z działu higieny dzieci i młodzieży Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kielcach.

Nie ma bowiem jasnego przepisu, który zabraniałby dyrektorom zbyt wczesnego rozpoczynania lekcji. W Ministerstwie Edukacji Narodowej trwają prace nad nowym rozporządzeniem regulującym sprawy higieny szkolnej. W tym tygodniu rozmawiali o planach lekcji też kierownicy wojewódzkich stacji sanepidu. I Instytut Badań Edukacyjnych we współpracy z głównym inspektorem sanitarnym przygotował specjalny poradnik na ten temat. Jest w nim mowa o tym, jakie przedmioty powinny być na początku, a jakie na końcu planu i kiedy zajęcia powinny się rozpoczynać. Na zapis o tym, że lekcje nie mogą się zaczynać przed 8, jest jednak za wcześnie. - Każdy rodzic by chciał, żeby zajęcia zaczynały się o stałej porze, najlepiej o 8, ale to zależy od możliwości szkoły. Rozważyć to powinny rady pedagogiczne - tłumaczy prof. Danuta Cichy z Instytutu Badań Edukacyjnych.

Co na to kuratorium oświaty? - To musi być racjonalne. Najlepiej jak by lekcje były między 8 a 15, nie zaczynały się wcześniej, ale i nie kończyły się później - podkreśla Lucjan Pietrzczyk, świętokrzyski wicekurator oświaty. Zachęca on rodziców, aby konsultowali z dyrektorami szkół szkolne plany. - Jeśli będzie taka potrzeba, to my też podejmiemy taką interwencję, ale będzie to możliwe dopiero we wrześniu - dodaje Pietrzczyk. Od tego roku kuratorium oświaty nie opiniuje bowiem arkuszy organizacyjnych szkół przed początkiem roku szkolnego.

Wpływ na godziny rozpoczęcia lekcji mają samorządy, które analizują te arkusze. - Nie wiem, czy lepsze jest zaczynanie lekcji o 7.30 czy o 8. To sprawa szkół, dyrektorów i rodziców - mówi z kolei Andrzej Sygut, wiceprezydent Kielc. Temat uznał jednak za warty poruszenia na spotkaniu z dyrektorami kieleckich szkół.

Dla Gazety

Janina Rzepa

psycholog z Miejskiego Zespołu Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych w Kielcach

Jeśli szkoły mogą zaczynać naukę o godzinie ósmej, to powinny to robić. Jeśli już konieczne jest rozpoczęcie lekcji przed ósmą, to na pewno nie w podstawówkach i gimnazjach, gdzie uczą się młodsze dzieci. Starszym zdecydowanie łatwiej jest wstać i przyjść wcześniej. Ale w żadnym wypadku nie można przesuwać zajęć np. z godz. 7.30 na 8 kosztem wydłużenia pracy drugiej zmiany. Późne wieczorne lekcje nie będą miały sensu, bo umysł dziecka źle wtedy funkcjonuje.

O której powinny zaczynać się lekcje w szkole?