Legia Warszawa - czas na wielkie porządki

- Przegrany sezon powinien być powodem do radykalnych porządków: trzeba pozbyć się słabych piłkarzy, zrobić porządek na dyrektorskich stołkach i wśród ludzi, którzy odpowiadają za słabą formę - pisze o sytuacji w Legii Warszawa Robert Błoński z Gazety Wyborczej.
Ekstraklasa.tv: Kompromitująca gra Legii - wideo »

- W takim klubie jak Legia co roku powinno dostawiać się w gablocie jakiś puchar - mówił wiele miesięcy temu dyrektor sportowy Mirosław Trzeciak. W poprzednim sezonie był Puchar Polski, Superpuchar i finał Pucharu Ekstraklasy. W tym wciąż są szanse na drugie miejsce, ale nie będzie ani jednego trofeum.

Rok temu wicemistrzostwo było sukcesem, bo Urban musiał wystawiać młodych zawodników. W tym - nawet jeśli wyprzedzi Lecha - będzie porażką. Bo nowi piłkarze mieli zagwarantować nową jakość i lepsze osiągnięcia. Przez moment Legia była liderem, ale zawaliła decydujące mecze w rundzie wiosennej. Była źle przygotowana fizycznie i szybkościowo. Jeśli z Lechem grała dobrze, to tylko pół godziny, z Wisłą w drugiej połowie, ze Śląskiem tylko w pierwszej. Dwa punkty w trzech meczach z tymi rywalami to zdecydowanie za mało, by w Legii nie poleciały głowy winowajców.

Czy dyrektor spadnie ze stołka?

Powinni odejść ci, którzy mieli być wzmocnieniem, a nie okazali się nawet uzupełnieniem składu. Kiedy Pance Kumbev i Inaki Descarga wchodzili na boisko, wręcz osłabiali zespół. Z nimi Legia traciła o połowę więcej goli niż bez nich. A i tak jest najskuteczniejszą w obronie drużyną ekstraklasy (16 straconych goli w 29 meczach).

Arruabarrena, Tito i Ekwueme okazali się za słabi nawet przy tak przeciętnej konkurencji, którą spotkali na Łazienkowskiej. Czterech z tych zawodników (oprócz Ekwueme) sprowadzał do Legii Trzeciak. Ich utrzymanie kosztowało w sezonie 2008/09 (łącznie z 200 tysiącami euro za transfer Kumbeva z Groclinu) sporo ponad pół miliona euro. To pieniądze wyrzucone w błoto.

Pewne jest, że do Hiszpanii wróci Tito. Nie wiadomo, co z "Arru" i Descargą, którzy mają jeszcze kontrakty z Legią. Podobnie jak Kumbev. Jeśli Trzeciak wpadł na pomysł, by Legię tymi graczami uszczęśliwić, niech teraz ruszy głową i komuś ich wciśnie.

Czy dyrektor powinien utrzymać posadę? Czy o transferach decydował sam, czy współodpowiedzialny jest trener Jan Urban? Jeśli Legia chce zostawić politykę transferową na dotychczasowym poziomie, można już drżeć na samą myśl o dalszych "wzmocnieniach".

Kto musi odejść, kto powinien zostać:

Filary Legii: Jan Mucha, Dickson Choto, Inaki Astiz, Jakub Rzeźniczak, Maciej Iwański, Takesure Chinyama.

Powinni zostać, choć gdyby pojawiła się dobra oferta...: Piotr Giza, Miroslav Radović, Roger Guerreiro, Wojciech Szala, Sebastian Szałachowski, Wojciech Skaba, Marcin Komorowski, Maciej Rybus.

Uzupełnienie pierwszego składu w przyszłym sezonie: Ariel Borysiuk, Krzysztof Ostrowski, Kamil Majkowski, Adrian Paluchowski, Patryk Koziara, Konstantyn Machnowskij, Bartłomiej Grzelak.

Powinni odejść po sezonie: Mirosław Trzeciak, Inaki Descarga, Tito, Mikel Arruabarrena, Martins Ekwueme, Piotr Rocki, Pance Kumbev, Ryszard Szul.



Cały artykuł Roberta Błońskiego - czytaj tutaj »