Wypowiedzi Polaków po losowaniu

Po losowaniu grup eliminacyjnych EURO 2004 mówią: Michał Listkiewicz, Tomasz Wałdoch, Marek Koźmiński, Tomasz Kłos, Piotr Świerczewski, Kazimierz Górski, Maciej Żurawski.
Prezes PZPN Michał Listkiewicz:

- To bardzo dobre losowanie, wszyscy są w naszym zasięgu. Cieszę się przede wszystkim z wylosowania Węgier, bo ze związkiem tego kraju utrzymujemy szczególnie dobre stosunki. Cieszę się jeszcze z jednego powodu. Wszystkie drużyny z naszej grupy prezentują kulturalny i nie brutalny futbol. Nie bez znaczenia jest także bliskość położenia wszystkich krajów, co ułatwi podróże. Ja najbardziej liczyłem na wylosowanie Belgii, ale Szwecję obstawiałem na drugim miejscu. Będzie dobra okazja do rewanżu za poprzednie eliminacje mistrzostw Europy, w których górą byli Skandynawowie.



Tomasz Wałdoch, kapitan reprezentacji:

- Jestem zadowolony z wyników losowania tylko w połowie. Oczywiście mogło być gorzej, ominęliśmy przecież takie drużyny jak Francja, Hiszpania czy Włochy. Ale należy pamiętać, że w Europie nie ma już słabych zespołów. Każdy jest w stanie zabrać punkty każdemu. Na pewno eliminacje nie będą spacerkiem reprezentacji Polski do pierwszego w historii awansu do ME. Chociaż ten cel jest moim zdaniem do zrealizowania. Mam świeżo w pamięci nasze mecze ze Szwecją w eliminacjach do poprzednich ME. Wtedy dwukrotnie przegraliśmy. Teraz będziemy mieli Szwedom coś do udowodnienia. Myślę, że powalczymy z nimi o pierwsze miejsce w grupie. Ale przestrzegam wszystkich przez lekceważeniem pozostałych rywali.



Marek Koźmiński:

- To dobre losowanie dla reprezentacji Polski. Można nawet powiedzieć, że jest ono szczególnie udane. Faworytem grupy jest Szwecja. Na rynku futbolowym Szwedzi nie mają takiej renomy jak Francuzi czy Anglicy, ale wystarczy przypomnieć ich ostatnie występy w eliminacjach mistrzostw świata, żeby zrozumieć dlaczego oceniam ich tak wysoko. Polska będzie startować do eliminacji +zza pleców+ Szwecji, ale ta drużyna jest w naszym zasięgu. Pozostałe zespoły powinny walczyć o trzecie miejsce w tabeli. Nie można jednak ich nie doceniać. Węgrzy ostatnio przeżywają piłkarski kryzys, ale do pierwszych meczów w eliminacjach jest prawie rok i przez ten czas dużo może się zmienić. W tym kontekście należy pamiętać, że reprezentacja Polski nie jest drużyną młodą. Czas działa na naszą niekorzyść.

Tomasz Kłos:

- Na pewno los był dla nas pomyślny. W opinii fachowców i ekspertów faworytem grupy będą Szwedzi, ale dla nas jest to korzystna sytuacji. Lubimy atakować z dalszych pozycji. Lepiej się czujemy, gdy nie jesteśmy uznawani za faworytów. Mistrzostwa świata - to jest najważniejszy cel na ten rok. Jednak świadomość, że mieliśmy szczęście w losowaniu jest bardzo przyjemna. Jeżeli będziemy grali na poziomie, jaki prezentowaliśmy w eliminacjach MŚ, to powinniśmy sobie poradzić.

Piotr Świerczewski:

- Nie ma powodów do narzekań. Z trzema drużynami - San Marino, Łotwą i Estonią - powinniśmy sobie, przy pełnej koncentracji i rozsądnej grze, bez problemów poradzić. Najtrudniejszym rywalem będą na pewno Szwedzi, z którymi mamy rachunki do wyrównania.

Szwedzi są faworytem grupy. Wynika to choćby z miejsca w europejskim rankingu. UEFA sklasyfikowała ich na drugim miejscu, tuż za Francją. Od dłuższego czasu należą oni do europejskiej czołówki, dość łatwo wywalczyli awans do finałów MŚ. W ostatnich eliminacjach ME zabrakło nam remisu w ostatnim spotkaniu, właśnie ze Szwecją, aby zagrać w barażach. Na pewno będziemy chcieli im się za to zrewanżować. To chyba oni powinni się martwić, że są w grupie z Polską, a nie odwrotnie. San Marino gra bardzo defensywnie, spotkania z nimi to mecze do pierwszej bramki. Gdy się ich napocznie, to później jest już łatwiej. Węgry mają co prawda kilku znanych graczy, ale także nie powinni nam zagrozić. Oczywiście jeśli ich nie zlekceważymy. Podobnie ma się rzecz z Łotwą.

Kazimierz Górski:

- To było bardzo dobre losowanie. Uważam, że wszystkie zespoły są do ogrania. Szwedzi ostatnio są trochę słabsi, a i Węgrzy od dłuższego czasu nie mogą powrócić do okresu świetności. W Europie jest dziesięć dobrych zespołów - pozostałe są przeciętne i my właśnie na takie trafiliśmy. Nie bez znaczenia jest fakt, że Polacy przystąpią do eliminacji niedługo po mistrzostwach świata. Jeśli w Korei i Japonii osiągną jakiś sukces, to siłą rozpędu powinni przejść też eliminacje mistrzostw Europy. Aby się liczyć w eliminacjach, trzeba mieć zespół, a nie tylko zbiór piłkarzy. Drużyna Engela awansując do mistrzostw świata zdała już pierwszy egzamin, ale co naprawdę jest warta okaże się w finałach. Sądzę, że w tej grupie to Polacy są najlepsi.

Maciej Żurawski:

- Dopisało nam szczęście w losowaniu. Trafiliśmy do grupy, w której będziemy, moim zdaniem, faworytem. Najgroźniejszym rywalem będą na pewno Szwedzi, których styl gry nie odpowiada nam. Ale powinniśmy sobie poradzić także z nimi. Jestem optymistą. Węgrzy i Łotysze są jednak drużynami nieobliczalnymi i stać ich na zryw oraz rozegranie dobrego meczu, dlatego też nie powinniśmy tych zespołów lekceważyć. Nawet do spotkań z San Marino musimy podejść w pełni skoncentrowani. Awans do finałów mistrzostw świata, to nasz duży sukces, ale na pewno nie jedyny. Teraz polska reprezentacja ma realne szanse awansu do finałów mistrzostw Europy. I nie wątpię, że także tę szansę wykorzysta.