Kusy z krótką kołdrą

Stolica polskiej lekkiej atletyki pozostawiła daleko w tyle stolicę kraju. Bydgoski mityng Enea Cup będzie trzy razy ciekawszy niż organizowany w Warszawie pod egidą Polskiego Związku Lekkiej Atletyki memoriał Janusza Kusocińskiego
Zawody w Warszawie są rozgrywane od 1954 r. Bydgoski mityng ma znacznie krótszą historię. Po raz pierwszy odbył się w 1999 r. (wtedy był to Europejski Festiwal Sztafet), 10 czerwca na stadionie Zawiszy zobaczymy znakomitych lekkoatletów po raz dziewiąty. Obie lekkoatletyczne imprezy rywalizują ze sobą o palmę pierwszeństwa w kraju. "Kusy", jak popularnie nazywa się zawody w stolicy i nasz EFL znajdują się w rankingu Europejskiej Federacji Lekkoatletycznej.

Ten rok jest ważny, bo po nim powstanie nowy podział lekkoatletycznych imprez. Na szczycie będzie tzw. Diamentowa Liga (dawna Golden League), a tuż za tą grupą znajdzie się czternaście tzw. Permit Meetings IAAF (utworzą ją dawne mityngi Grand Prix i Super Grand Prix).

Dodatkowym smaczkiem bydgosko-warszawskiej rywalizacji są personalia. Zawody w stolicy to oczko w głowie prezesa PZLA Jerzego Skuchy. U nas Enea Cup organizuje zastępca Skuchy w PZLA - bydgoszczanin Krzysztof Wolsztyński.

W tym roku udało mu się pobić na głowę warszawskie zawody.

- Przełożenie jest proste. O wszystkim decydują pieniądze, a my mamy ich mniej niż Bydgoszcz - przyznał nam wczoraj Czesław Zapała, dyrektor sportowy warszawskiego memoriału. PZLA wspieranemu przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz udało się zebrać trzy razy mniej pieniędzy niż Bydgoszczy. Na organizację "Kusego" Zapała ma około 600 tys. zł. Bydgoski Enea Cup będzie kosztować 1,8 mln. - To będzie najlepszy mityng w historii - zapowiada Wolsztyński.

Przypomnijmy więc, że 10 czerwca na stadionie Zawiszy pobiegnie po raz pierwszy w Polsce zwyciężczyni Złotej Ligi 2008 Pamela Jelimo. Rok temu Kenijka jako jedyna wygrała swoją konkurencję, bieg na 800 m, we wszystkich mityngach zaliczanych do Złotej Ligi i zgarnęła za to milion dolarów. Jelimo już zapowiedziała, że będzie starała się pobić rekord świata na 800 m, który ma już 26 lat i należy do Czeszki Jarmili Kratochvilovej (1 min 53,28 s).

Dwie świetne amerykańskie lekkoatletki pobiegną na 100 m przez płotki. Lolo Jones spotka się w Bydgoszczy z dwukrotną mistrzynią świata Michelle Perry. Medalistów olimpijskich z Pekinu przyjedzie do Bydgoszczy co niemiara. Pojedynki złotych i srebrnych medalistów igrzysk odbędą się np. w pchnięciu kulą (Tomasz Majewski - Christian Cantwell), rzucie dyskiem (Gerd Kanter - Piotr Małachowski) i rzucie młotem (Primoz Kozmus - Krisztian Pars). Te nazwiska poznaliśmy już trzy tygodnie temu. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że dojdą nowe gwiazdy. Największą z nich jest Kenijczyk Brimin Kipruto. To mistrz świata z Osaki i mistrz olimpijski z Pekinu na 3 km z przeszkodami. Na poprzedniej olimpiadzie, w Atenach, Kenijczyk był drugi.

- Ten bieg zapowiada się niezwykle atrakcyjnie - mówi Wolsztyński. - Być może pojawi się na 400 m przez płotki dwukrotny mistrz olimpijski Angelo Taylor z USA - dodaje dyrektor generalny Enei Cup.

Niewiele brakowało, by do Bydgoszczy prosto z mityngu Nike w Eugene przyjechał sławny Asafa Powell - były rekordzista świata na 100 m. Niestety, przyjazd uzgodniony z menedżerem jamajskiego sprintera, zablokował jego trener z powodu uciążliwej podróży.

A kto będzie gwiazdą warszawskiego memoriału? - pytamy Zapałę.

- Ściągnęliśmy Virgiliusa Aleknę - odpowiada.

Alekna to sławny litewski dyskobol, mistrz olimpijski z Sydney i Aten. W Pekinie był trzeci. - Dobra będzie tyczka kobiet z Rosjanką Połnową i Moniką Pyrek. Może będzie też Amerykanka Stacy Dragila. Mamy mocne 800 m z grupą naszych zawodników - mówi dyrektor warszawskich zawodów, które odbędą się 7 czerwca, trzy dni przed bydgoskim Enea Cup, akurat wtedy, gdy w Eugene startuje prestiżowy mityng Nike.

- Mieliśmy kłopot. Praktycznie dopiero teraz mogłem zacząć poważne rozmowy z zawodnikami, bo wiadomo, ile jest pieniędzy - tłumaczy Zapała, który na nagrody dla lekkoatletów może wydać ledwie 200 tys. zł. - Zdaję sobie sprawę z tego, że w Bydgoszczy jest więcej gwiazd, pieniędzy i ważny atut w postaci stadionu, ale wcale nie jestem przekonany, że zdobędzie więcej punktów do rankingu EAA niż Warszawa. A jak się w przyszłości "Kusy" połączy z Pedrosem [chodzi o zawody Pedros Cup, które odbywają się ostatnio latem w Szczecinie, finansowane przez firmę Strauss Cafe Poland Jacka Kazimierskiego, halowy mityng Pedros Cup odbywa się w Łuczniczce - przyp. red.] to będzie razem prestiż tradycji i siła pieniądza - kończy Zapała.