M. Lewandowski: Jedziemy tam wygrać

PRZEGLĄD PRASY. - Nie jedziemy tam po to, żeby zagrać. My jedziemy tam wygrać - mówi w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Mariusz Lewandowski, którego Szachtar Donieck zagra w środę z Werderem Brema, w finale Pucharu UEFA.
Polski pomocnik zdradza, że na mecz do Stambułu wybiera się ogromna liczba ukraińskich kibiców. Z Doniecka wyleci około dwustu samolotów z sympatykami Szachtara.

Zapytany o swoje szanse na występ w pierwszej jedenastce, piłkarz wyznaje, że jego szanse na grę znacznie ostatnio wzrosły. W ostatnim półfinale pucharu Ukrainy z Dynamem Kijów, strzelił bramkę dającą Szachtarowi awans do finału. W dwóch meczach pełnił także funkcję kapitana. Jednak Lewandowski zastrzega, że trener dobiera skład i taktykę w zależności od rywala, więc nikt nie może być pewny występu w pierwszym składzie.

Polak bardzo pochlebnie wypowiada się o właścicielu klubu - Rinacie Achmetowie. - Nie wchodzi on w przerwie meczu do szatni i nie zwalnia ludzi z pracy. Oczywiście oczekuje wyników - mówi Lewandowski. - Ogląda nasze mecze, czasami tak się emocjonuje, że przed końcem wychodzi ze stadionu.

Według byłego gracza Groclinu, żaden z graczy Szachtara nie może być pewny gry, niezależnie od tego ile kosztował. Podaje przykład reprezentanta Boliwii - Marcelo Moreno, który został wybrany najlepszym piłkarzem swojego kraju. Mimo, iż klub z Doniecka zapłacił za niego 10 milionów euro, to wciąż siedzi na ławce. W podobnej sytuacji jest Nery Castillo, który kosztował ponad 15 milionów.

Kto będzie sędziował w finale? - czytaj tutaj »