Sport.pl

Lola, Prodrive, Litespeed... Idzie nowe do Formuły 1

Cztery nowe zespoły chcą ścigać się w nowym sezonie Formuły 1 - to efekt nowej strategii FIA w walce z kryzysem
O nowych teamach w F1 czytaj też na blogu Bartosza Raja »

Brytyjska Lola w Formule 1 pojawi się po raz pierwszy od lat 90. Wcześniej w samochodach tej firmy startowały w różnych klasach wyścigowych wielkie gwiazdy: Emerson Fitipaldi, Damon i Graham Hill, Nigel Mansell, Mario Andretti. Ale przez lata Lola głównie budowała bolidy dla innych zespołów. Jedyna przygoda z wystawieniem własnego zespołu do F1 zakończyła się niemal ruiną firmy w 1997 roku. Lola Cars ma siedzibę w Huntington, czyli w okolicach Londynu, tam gdzie bije serce Formuły 1 i gdzie większość zespołów ma swoje centra.

Niedaleko, bo w Banbury znajduje się centrala Prodrive, który również zamierza wejść do F1 w 2010 roku. Prodrive znany jest przede wszystkim z przygotowywania do rajdów samochodów Subaru. Na tym jej współzałożyciel, szef i współwłaściciel David Richards zdobył pozycje guru WRC - w jego Subaru jeździli Colin McRae, Carlos Sainz, Juha Kankkunen, Richard Burns, Tommi Makinen i Petter Solberg. W rajdach Richards jest kimś jak Bernie Ecclestone dla F1 - jest właścicielem firmy, posiadającej prawa marketingowe. Kupił je zresztą od Ecclestone'a.

Prodrive dzięki Richardsowi ma również doświadczenie w prowadzeniu zespołu F1 - kiedy w 1997 roku z Benettona wyrzucono Flavia Briatore, zastąpił go właśnie on.

Lola i Prodrive to nie wszystko, co Brytyjczycy planują dla F1. 200 km od Londynu, w Norfolk ma siedzibę zespół Litespeed F3, który połączył siły ze znanym konstruktorem Formuły 1 Mikiem Gascoyne'em. Kiedy Gascoyne - który urodził się i mieszka w Norfolk - podpisał kontrakt z zespołem Toyoty w 2003 roku, był najlepiej opłacanym dyrektorem technicznym w Formule 1 - umowa opiewała na 8 mln dol. rocznie! Tylko że Gascoyne nigdzie nie zagrzał miejsca - sytuacje wyjaśnia jego przezwisko "Buldog".

Do Formuły 1 od jesieni zeszłego roku aspiruje zespół z USA. Będzie miał bazę w Charlotte w Karolinie Płn., a drugą, europejską w Azkoitia w Kraju Basków, którą będzie dzielił z byłym zespołem Roberta Kubicy w World Series by Renault - Epsilon Euskadi. Stąd powstały plotki o planach startu w F1 baskijskiego zespołu.

Dla Formuły 1 zdobycie przyczółka w USA - wciąż największym rynku samochodowym na świecie - jest bezcenne. Amerykanie nie mają doświadczenia w Formule 1 - Ken Anderson, współzałożyciel zespołu, prowadził wcześniej team NASCAR. Jego partnerem jest Australijczyk Peter Windsor, obecnie reporter SPEED Channel. Można go było ostatnio spotkać w biurach prasowych i alejkach serwisowych kolejnych Grand Prix nadającego relacje z wyścigów. Windsor ma za sobą pracę w wielu zespołach F1. Ale w padoku głównie znany jest z tego, że w 1986 roku po drodze z toru Paul Ricard na lotnisko w Nicei miał samochodowy wypadek, w efekcie którego Frank Williams został sparaliżowany.

Wszystkie nowe zespoły mają jeden wielki warunek - Formuła 1 musi mieć limit budżetowy. Tymczasem na to nie chcą się zgodzić wielkie zespoły producenckie szukające oszczędności innymi drogami. Bojkot nowego sezonu zapowiadają więc Renault, Toyota, Ferrari i Red Bull. W rozmowach między FIA i stowarzyszeniem zespołów F1 trwa impas. Następne negocjacje odbędą się podczas najbliższego Grand Prix Monako.

Zespoły mogą zgłaszać się do nowego sezonu od 22 do 29 maja. Lista na nowy sezon zostanie ogłoszona 12 lipca. W 2010 roku będzie mogło ścigać się najwyżej 13 zespołów.

Ciąg dalszy konfliktu w F1 - nie będzie systemu "dwuklasowego" »