Sport.pl

Maria Szarapowa: Ten mecz był jak moja kontuzja...

- Denerwowałam się, w końcu jestem tylko człowiekiem - uśmiechała się Maria Szarapowa, która w I rundzie Warsaw Open pokonała Włoszkę Tathianę Garbin 6:1, 6:7 (6-8), 6:3
Szarapowa rozegrała pierwszy mecz singla po dziewięciu miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją barku. - Mecz był za długi, jak moja kontuzja - mówiła 22-letnia Rosjanka po trwającym 2 godz. i 34 min spotkaniu. Włoszka, specjalistka od gry na mączce, długo broniła się przed potężnymi uderzeniami trzykrotnej triumfatorki turniejów Wielkiego Szlema. W drugim secie odrobiła straty od stanu 2:5, a Szarapowa zmarnowała sześć meczboli! - Męczyłam się, bo najzwyczajniej się denerwowałam - skwitowała Maria na konferencji. - Czuję się trochę jak 30-letnia weteranka, ale powrót na kort uważam za udany. Mam dość bezczynności.

Szarapowa Polskę odwiedziła pierwszy raz. Tylko ze względu na jej wizytę przy turnieju akredytowało się kilkunastu zagranicznych dziennikarzy. Gdy jeden z nich pytał, czego oczekuje po Rolandzie Garrosie, Szarapowa skarciła go: - Jestem w Warszawie, pytajcie o ten turniej.

Gwiazda zdradziła, że w planach ma m.in. wizytę na Starym Mieście. - Na razie nic nie zwiedziłam, byłam tylko w polskiej restauracji. Wasza kuchnia przypomina rosyjską. Smakowało - powiedziała Rosjanka.

Od poniedziałku najwyżej rozstawioną tenisistką turnieju jest Chinka Jie Zheng. Po rezygnacji Agnieszki Radwańskiej (nr 2), wycofała się też jedynka - Caroline Wozniacki. Dunka polskiego pochodzenia przyleciała do Warszawy, ale tylko po to, by powiedzieć, że też ma kontuzję pleców. - Przepraszam kibiców. Gram bez przerwy od trzech tygodni, a w niedzielę zaczyna się Roland Garros - powiedziała Wozniacki, która w niedzielnym finale w Madrycie przegrała z Dinarą Safiną. W poniedziałek, po raz pierwszy w karierze, awansowała na 10. miejsce w rankingu WTA. - Urodziłam się w Danii, ale w połowie czuję się Polką, na pewno jeszcze tu wrócę - mówiła płynną polszczyzną 19-letnia Dunka. Kto jej zdaniem wygra Warsaw Open? - Mam nadzieję, że jakaś Polka. Może Marta Domachowska? Będę jej kibicować, niech ogra w ćwierćfinale Szarapową - zaśmiała się Wozniacki na pożegnanie.

Domachowska robi na razie piorunujące wrażenie. Mierzącą 190 cm Akgul Amanmuradową z Uzbekistanu rozbiła w 59 minut 6:2, 6:1. - Kluczem do zwycięstwa były returny, bo rywalka ma atomowy serwis. Tego dnia nie funkcjonował jednak idealnie, więc udało się to wykorzystać - mówiła Domachowska. Polka zagrała niezły mecz, tradycyjnie była agresywna, ale też starała się urozmaicać grę zmianą rotacji i dropszotami. Zaimponowała jednak przede wszystkim spokojem, co dla osób znających tenis Marty w przeszłości, było zaskoczeniem. Awans do drugiej rundy oznacza, że Domachowska prawdopodobnie nie zagra w Roland Garros. Polka (WTA 92) nie zmieściła się na liście do turnieju głównego, jest pierwszą oczekującą, ale jeśli dziś do godz. 16 nikt się nie wycofa, to w Paryżu nie zagra, bo nie zdąży zgłosić się do eliminacji. W II rundzie Warsaw Open Domachowska zmierzy się z Aloną Bondarenko. Ukrainka nie dała szans Katarzynie Piter.

Radwańska charytatywnie - buduje dom dla potrzebujących »


Warsaw Open (pula nagród 600 tys. dol.). I runda singla: M. Szarapowa (Rosja) - T. Garbin (Włochy) 6:1, 6:7 (6-8), 6:3;
J. Zheng (Chiny, 3) - O. Goworcowa (Białoruś) 4:6, 7:6 (7-0), 6:0;
A. Keothavong (W. Brytania) - B. Mattek-Sands (USA, 7) 6:2, 7:6 (7-4);
M. Domachowska (Polska) - A. Amanmuradowa (Uzbekistan) 6:2, 6:1;
J. Georges (Niemcy) - A. Wozniak (Kanada, 4) 7:6 (7-5), 6:3;
A. Bondarenko (Ukraina, 8) - K. Piter (Polska) 6:0, 6:0;
K. Bondarenko (Ukraina) - C. Pironkowa (Bułgaria) 7:5, 6:2.