Agnieszka Radwańska: Czuję się, jakbym była wrogiem

- Chyba nie wszyscy wierzą w moją kontuzję - mówi najlepsza polska tenisistka.- Na kortach Legii czuję się, jakbym była wrogiem.
Agnieszka Radwańska nie wystąpiła w Warsaw Open z powodu kontuzji.- Boli mnie lędźwiowy odcinek kręgosłupa - mówi Sport.pl najlepsza polska tenisistka. - Uraz pojawił się w Rzymie, gdy wygrałam z Aną Ivanović. Po pierwszej rundzie w Madrycie nasilił się, tak że w ogóle nie byłam w stanie grać. Teraz mogę sobie pozwolić na lekki trening, ale nie ma mowy o porządnym serwisie. Kręgosłup to nie kontuzja, która przechodzi po dwóch dniach.
Radwańska: czuję się jak wróg wszystkiego, winna wszystkiemu


Nie wszyscy jednak wierzą, że to jedyny powód absencji tenisistki na turnieju w stolicy. Ojciec Radwańskiej stwierdził bowiem, że dyrektor turnieju "nie dotrzymał ustaleń" z listopada. Prawdopodobnie poszło o wysokość "startowego" Agnieszki. Ale tego zawodniczka nie chce komentować, przekonuje jedynie, że powodem jest ból kręgosłupa. - Chyba nie wszyscy wierzą w moją kontuzję. Takie rzeczy na turniejach nie mają się jednak prawa zdarzyć. Od początku dziwnie się czuję na Legii, jakbym była wrogiem i ponosiła winę za cokolwiek - nie kryje żalu.

Zawodniczka nie pozostawia także suchej nitki na obiekcie, który według niej nie jest gotowy do rozgrywania turnieju tej rangi. - Pomieszczenie dla zawodniczek jest wielkości mojego pokoju w domu. Rozumiem, że trwa remont, ale tej prowizorki jest zdecydowanie za dużo. Na dziś poza główną trybuną to są korty na turniej z pulą nagród 25-50 tys. dol.

Niesmaczny konflikt wokół Radwańskiej - mercedes, kasa i koleżanka »