Śląski wchodzi nam w paradę

- Jeśli na Śląsku zdecydują się opóźnić remont Stadionu Śląskiego, wyrośnie nam na jesieni groźny konkurent do organizacji meczu eliminacyjnego naszej reprezentacji, który chcieliśmy mieć w Bydgoszczy - mówi Eugeniusz Nowak, prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej
Na początku kwietnia PZPN zdecydował, że w sierpniu na stadionie bydgoskiego Zawiszy odbędzie się towarzyski mecz piłkarskiej reprezentacji Polski z Grecją. Już wiadomo, że spotkanie odbędzie się 12 sierpnia. Decyzja zapadła, a w przyszłym tygodniu do Bydgoszczy przyjeżdżają delegaci z Warszawy, żeby omówić przygotowania.

Grecja to miał być jednak tylko dodatek, bo działacze z Bydgoszczy mają przede wszystkim chęć organizacji meczu oficjalnego, w ramach eliminacji do mistrzostw świata w RPA. - Tak było, bo kiedy wysyłaliśmy do federacji naszą aplikację, wnioskowaliśmy o przyznanie spotkania w ramach eliminacji do mistrzostw świata. Wtedy nawet nie wiedzieliśmy, że jest zakontraktowany towarzyski pojedynek z Grekami, ale chętnie go przyjęliśmy - opowiada Nowak.

Pojedynek z Grekami miał być więc tylko preludium do jesiennego meczu ze Słowacją, najważniejszego w tym roku dla drużyny Leo Beenhakkera, który odbędzie się 14 października.

Skąd się wzięła możliwość takiego piłkarskiego serialu w Bydgoszczy? Nasz obiekt jest obecnie jedynym w pełni gotowym stadionem, posiadającym certyfikat FIFA - i do tego największym. Wszystko oczywiście z powodu inwestycji związanych z Euro 2012. Odpada Warszawa, Stadion Narodowy jest oczywiście w powijakach, a przebudowana Legia nie będzie gotowa. Odpada także Gdańsk i Wrocław, gdzie budowane są nowe stadiony na Euro 2012, a w Poznaniu trwa modernizacja obiektu Lecha.

Latem miała się także zacząć modernizacja największego w Polsce Stadionu Śląskiego, na którym biało-czerwoni zawsze grali najważniejsze mecze. Zgodnie z wcześniejszymi założeniami obiekt w Chorzowie miałby się zamienić w wielki plac budowy w połowie lipca. Wcześniej odbędą się tu jeszcze: finałowy Remes PP (19 maja Ruch zagra z Lechem), spotkanie ligowe Ruchu z ŁKS-em (23 maja) oraz pokazy wielkich ciężarówek - Monster Jam (30 maja). Będzie jeszcze koncert U2, który zaplanowano na 6 sierpnia, czyli już... po planowanym przekazaniu placu budowy.

Na Śląsku zapanowało jednak rozgoryczenie z powodu pominięcia Chorzowa przez UEFA przy wyborze miast organizatorów Euro 2012. Stąd plan przesunięcia remontu - skoro Euro i tak nie będzie - oraz przechwycenia meczów Polaków z Irlandią Północną (5 września, przyznano już Szczecinowi) lub Słowacją.

Decyzja o ewentualnym opóźnieniu modernizacji zależy od marszałka województwa śląskiego. Wczoraj w "Gazecie" marszałek Bogusław Śmigielski powiedział. - To niezwykle kusząca propozycja, bo magia Śląskiego działa na reprezentację.

Zapytaliśmy prezesa Nowaka z KPZPN, czy chorzowska decyzja może wpłynąć na decyzję PZPN w sprawie przyznania Bydgoszczy meczu ze Słowakami. - Trudno w tej chwili jednoznacznie odpowiedzieć, jakie będzie to mieć znaczenie. Z całą pewnością wyrośnie konkurent, jeśli na Śląsku zdecydują się opóźnić remont i wystartować po mecze eliminacyjne na jesieni. To byłby jeszcze jeden rywal i to poważny - odpowiada szef futbolowego związku na Kujawach i Pomorzu.

Na szczęście jeszcze nie wiadomo, czy na Śląsku zdecydują się na opóźnienie. Po pierwsze dlatego, że obawiają się utraty 110 milionów złotych przyznanego już dofinansowania z kasy Ministerstwa Sportu. Po drugie, do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia, czy można wstrzymać budowę mimo trwającej procedury przetargowej. - Ostatecznej odpowiedzi udzielę w przyszłym tygodniu - mówi Śmigielski.

Nowak: - To sprawa, o której mało wiemy. Mało też wiedzą, jak się dowiedziałem z artykułu w "Gazecie Wyborczej", nasi koledzy na Śląsku. Sami przecież przyznają, że nie orientują się, czy można opóźnić początek prac modernizacyjnych, skoro wszystkie procedury z tym związane już dawno ruszyły. Będziemy się starać ciągle o mecz eliminacyjny dla Bydgoszczy. Głowy za to niestety dać nie mogę, bo nie mam już bezpośredniego wpływu na decyzje w centrali - kończy szef KPZPN, który za kadencji Michała Listkiewicza był wiceprezesem PZPN.