Będzie rajd czy go nie będzie?

W sobotę o godz. 11 ze stadionu żużlowego w Opolu na trasę III rundy mistrzostw Polski i Pucharu Polski w rajdach enduro mają wystartować pierwsi motocykliści. Problem jednak w tym, że wciąż nie wiadomo, czy impreza w ogóle dojdzie do skutku.
W sobotę i w niedzielę w Opolu i kilku podopolskich miejscowościach zaplanowane są III i IV runda MP i PP endurowców. Swoje przybycie zapowiedziało około 200 motocyklistów i quadowców, na dwa dni przed startem nie wiadomo jednak, czy impreza w ogóle się rozpocznie. Problem tkwi w braku porozumienia pomiędzy organizatorami i Komendą Wojewódzką Policji w Opolu, zaś najwięcej sporów toczy się o... lusterka i rejestracje.

Ponieważ trasa rajdu przebiegać będzie częściowo po drogach publicznych, policja postawiła warunek, że motocykle i quady startujące w zawodach muszą spełniać wszystkie wymogi dotyczące normalnego poruszania się po takich drogach, czyli posiadać także m.in. tablice rejestracyjne oraz lusterka.

- Na każdej trasie rajdowej podstawowym znakiem zawodnika jest numer startowy, nie ma mowy o żadnych rejestracjach, nie mówiąc już o lusterkach, przecież to stanowi zagrożenie dla zawodników. Policja powinna dbać o bezpieczeństwo uczestników ruchu, tymczasem naraża ich na poważne urazy. Na trasie motocykliści wykonują przecież kilkunastometrowe skoki, łatwo więc sobie wyobrazić, co się stanie, kiedy ktoś nadzieje się na lusterko - komentuje Andrzej Hawryluk, organizator zawodów, a także czynny endurowiec, który w nich wystartuje.

Policja tłumaczy się przepisami. - Moim zdaniem organizatorzy zbyt późno i zbyt chaotycznie zabrali się do przygotowania imprezy - stwierdza Jacek Zamorowski, naczelnik wydziału ruchu drogowego w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Opolu. - 30 dni przed nią powinni złożyć do prezydenta odpowiedni wniosek, w którym zwracają się z prośbą o szczególne traktowanie ich na drodze podczas rajdu. Taki wniosek został, owszem, złożony, ale nie dość, że dopiero 27 kwietnia, czyli po terminie, to do tego był niekompletny, a poza tym w środę został wycofany. Tyle mówi się o zagrożeniach ze strony motocyklistów... Skoro ten wniosek został wycofany, to nie mamy żadnych powodów, aby traktować ich inaczej niż pozostałych uczestników ruchu - zaznacza Zamorowski.

Na pytanie, czy w takim razie policja nie dopuści do startu zawodów, odpowiada: - Skoro wniosek został wycofany, nie wiem nawet oficjalnie, czy zawody się odbędą. Jeżeli policjanci na trasie trafią na motocyklistów łamiących wymogi ruchu drogowego, zostaną oni zatrzymani i niedopuszczeni do kontynuowania podróży.

Te argumenty nie przekonują Hawryluka. - Trasa rajdu wiedzie także przez inne miejscowości i nigdzie nie mamy problemów z porozumieniem się z policją, tylko w Opolu. Wynika to z nadinterpretacji przepisów przez pana Zamorowskiego. Kiedy z nim rozmawiałem w styczniu, mówił, że żaden wniosek nie jest potrzebny i nie będzie żadnych kłopotów. A co do wniosku - w piątek zostanie złożony nowy. Poza tym w ubiegłym roku organizowaliśmy podobne zawody na praktycznie takiej samej trasie i nie było żadnych problemów, a teraz nagle są. Większa część trasy prowadzi drogami polnymi i leśnymi, po drogach publicznych zawodnicy przejadą tylko niewielkie odcinki w Opolu i kilku innych miejscowościach - zauważa organizator. - Normalnie w Polsce, Europie czy na świecie, a startowałem już w bardzo wielu imprezach, wygląda to tak, że podczas odbioru technicznego przed rajdem sprawdzany jest stan techniczny maszyny, m.in. opony czy głośność tłumików, a także dokumenty, dowody rejestracyjne czy ubezpieczenia, a policja czasem kontroluje także kierowców, np. każe im dmuchać w balonik. Na trasie uczestnicy rajdu nigdy nie są jednak zatrzymywani - podkreśla.

Jeśli dziś, lub ewentualnie w sobotę rano, organizatorom i policji nie uda się porozumieć, może się zdarzyć, że do zawodów nie dojdzie w ogóle lub zostaną one przerwane. - Jeśli rzeczywiście tak się stanie, będzie wstyd na cała Polskę, i nie tylko, takie rzeczy się jeszcze nie zdarzały - mówi Hawryluk.

Dotacje na organizację imprezy przyznały urzędy miasta i marszałkowski, zaś patronat honorowy objęli prezydent Opola i marszałek województwa.