Sport.pl

Diablo: Wykorzystam tę szansę

16 maja w Rzymie były czempion wagi junior ciężkiej federacji IBF Krzysztof "Diablo" Włodarczyk zmierzy się z aktualnym mistrzem organizacji WBC Giacobbe Fragomenim. "Diablo" zapewnia, że znajduje się w znakomitej formie i z Włoch wróci jako zwycięzca.
Krzysztof, jak zniosłeś najdłuższe w swojej karierze przygotowania do walki? Termin walki zmieniany był dwukrotnie

Diablo Włodarczyk: Jadę do Rzymu odzyskać mistrzostwo świata!
- Było ciężko, nieprzyjemnie, byłem znużony i wkurzony, ale jest sukces- nie przełożyli ostatniego terminu i walka ostatecznie odbędzie się 16 maja. Jestem w bardzo dobrej formie, mam przeczucie, że przywiozę z Włoch piękny okrągły zielony paseczek federacji WBC i będę z niego bardzo dumny. Praca, jaką wykonaliśmy z trenerami Łapinem, Skrzeczem i Sobierajem zaowocować może tylko dużym sukcesem.

Twoi koledzy z Bullit KnockOut Promotions mówią, że jesteś w najlepszej formie, w jakiej kiedykolwiek cię widzieli. Sam oceniasz to tak samo?

- Trudno powiedzieć, na pewno nie spędziłem czasu na odp oczynku, spożywaniu odżywek i czekaniu, aż sukces sam przyjdzie. Pracowałem naprawdę ciężko, sparowałem po 12, 15 rund. Myślę, że jestem w dobrej formie.

Ile w sumie przesparowałeś rund podczas przygotowań?

- Na pewno ponad 100.

Trójka sędziów punktowych w walce Fragomeni - Wlodarczyk będzie dokładnie taka sama jak w pojedynku Fragomeni - Kraj. Masz w związku z tym jakieś odczucia?

- W walce Fragomeni - Kraj były trzy albo cztery rundy, w których Kraj odpuścił. Zdaje mi się, że tam punktacja była słuszna- Kraj boksował ciągle do tyłu, Fragomeni boksował do przodu, zadawał dużo ciosów, dużo z nich było celnych. Mam nadzieję, że będzie inny lekarz zawodów niż wtedy i nie przerwie walki z powodu byle pierdoły, jakiegoś malutkiego rozcięcia. Ja jestem zawodnikiem, który nie fauluje, ale w ringu może zdarzyć się wszystko i mogę na przykład przez przypadek uderzyć go głową. Jednak z natury nie fauluję.

Pamiętasz siebie sprzed pierwszej walki o mistrzostwo świata ze Stevem Cunninghamem? Jak rozwinąłeś się przez te trzy lata jako pięściarz i człowiek?

- Wydaje mi się, że jestem bardziej poważny, bardziej doceniam tę szansę, którą mi dano i nie omieszkam tego wykorzystać. Mam coraz mniej czasu, lata lecą, mam już 28 lat, czas działa na moją niekorzyść. Wchodzą młodzi zawodnicy, szybsi, głodni sukcesu, więc trzeba zdobyć tytuł, obronić go kilka razy i odejść z pełnym portfelem, by zapewnić byt swojej rodzinie, swojemu dziecku.

Więcej o boksie na Bokser.org »