Sport.pl

PP: Legia gra z Ruchem. O śmietankę czy kefir?

- Jeśli mamy grać w europejskich pucharach, musimy być przyzwyczajeni do gry co trzy dni - mówi trener Legii Jan Urban. Pierwszy mecz Legia przegrała 0:1. Rewanżowy mecz półfinału Pucharu Polski z Ruchem w Chorzowie już od 17.30 w Sport.pl.
Legię czeka w najbliższych dniach tournée po południowej Polsce. W czwartek gra na Stadionie Śląskim z Ruchem, a w sobotę, w meczu, który może zdecydować o mistrzostwie Polski, z Wisłą w Krakowie. - To od nas zależy, czy po tych dwóch meczach będziemy spijać śmietankę, czy może ona się nam zwarzy, skwaśnieje i będzie kefir. Chcemy wygrać i w ostatnich meczach sezonu być zależni tylko od siebie - powiedział wczoraj Urban.

- Stać nas na to, by zagrać w finale Pucharu Polski. Legia jest w stanie strzelić jednego, dwa gole każdej drużynie - mówił trener pytany o to, czy Legia odrobi w Chorzowie straty z pierwszego meczu półfinałowego. - Ale mam w pamięci, że w niedzielę gramy z Wisłą.

- Zwykle nie myślimy o meczu późniejszym niż najbliższy, ale teraz sytuacja jest szczególna - wyjaśniał Urban. - Nie mamy tylu zawodników, by grać dwoma składami - dodał trener. W czwartek znów, tak jak tydzień temu, na kilku pozycjach zagrają prawdopodobnie zmiennicy. Ale sam trener zaznacza, że wyjściowe ustawienie będzie bliskie najsilniejszemu.

Ze względu na dwa ważne mecze, do Chorzowa pojechało aż 22 piłkarzy. Wśród nich jest dochodzący do zdrowia po kontuzji Wojciech Szala, ale on nie będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu na Ruch i Wisłę. Obrońca Legii wciąż nie trenuje jeszcze z pełnym obciążeniem.

Do drużyny wraca po kontuzji Tomasz Jarzębowski, ale na pewno nie zagra od pierwszej minuty. Odpowiedzialność za przerywanie akcji rywali w obu najbliższych meczach spadnie na barki niespełna 18-letniego Ariela Borysiuka. - Ariel gra jak doświadczony piłkarz. To jest taki typ zawodnika, jaki lubię. Nie odstawia nogi, przez cały mecz myśli o tym, by go wygrać. Jednak w najbliższych spotkaniach na pewno nie zagra przez 90 minut. Staram się oszczędzać młodych piłkarzy - wyjaśnił Urban.

Mecz z Ruchem może być szczególnym wyzwaniem dla Jana Muchy. Bramkarz Legii w tym sezonie jest jednym z najlepszych piłkarzy drużyny z Łazienkowskiej, ale w meczach z Ruchem ma pecha. Jesienią w meczu ligowym sprowokował rzut karny, szczęśliwie go po chwili obronił. Przed tygodniem fatalnie interweniował przy golu dla rywali. Nie spodziewał się strzału Wojciecha Grzyba i próbując wybić piłkę sam wbił ją do bramki. - O meczu przed tygodniem już zapomniałem - twierdzi słowacki bramkarz. - Jestem przekonany, że odrobimy stratę w Chorzowie. Musimy konsekwentnie zagrać w obronie.

Sytuacja z Warszawy na pewno po raz drugi bramkarzowi Legii się nie zdarzy, bo nie zagra Grzyb. Kontuzjowany jest też Krzysztof Nykiel. - Ruchowi zmiana trenera dobrze zrobiła. To już nie ta sama drużyna, która niedawno nie walczyła i przegrywała mecz za meczem. Mimo osłabienia będą groźni - ocenił trener Urban.

Ruch Chorzów - Legia Warszawa. Czwartek, 17.30, Stadion Śląski w Chorzowie. Sędziuje: Adam Lyczmański (Bydgoszcz). Transmisja: nSport.

Ruch: Pilarz - Jakubowski, Grodzicki, Kieruzel, Brzyski - Nowacki, Straka, Pulkowski, Baran, Balaz - Janoszka.

Legia: Mucha - Rzeźniczak (Descarga), Astiz, Choto, Komorowski (Kiełbowicz) - Radović (Giza), Iwański, Borysiuk, Roger, Rybus (Ostrowski) - Chinyama (Paluchowski).

Urban: Stać nas na podwójną koronę - czytaj tutaj »


Więcej o: