Kampania do Parlamentu Europejskiego kontra toruński żużel

Kandydat do Parlamentu Europejskiego konkurencją dla toruńskiego klubu żużlowego. Rozdał przed meczem 10 tys. wydrukowanych przez siebie programów meczowych. Strata dla organizatora meczu - ok. 100 tys. zł.
Przed nami zacięta kolejka na torach Ekstraligi »

Jarosław Najberg, polityk lewicy i radny Torunia, przed niedzielnym hitem żużlowej Ekstraligi w Toruniu wydrukował na własny koszt ok. 10 tys. programów meczowych. 15 biegów jest rozpisanych w nich tak, by kibic mógł po każdym z nich wpisać punkty zawodników. Informują one, w jakich kaskach startują żużlowcy, które miejsca zajmują na starcie. Bez programu meczowego oglądanie meczu jest utrudnione.

Dla klubu organizującego mecz - w przypadku niedzielnego spotkania toruńskiego Unibaksu - każdy program to ogromny zysk. Kilkunastostronicowe wydawnictwo to przede wszystkim reklamy, kilka krótkich tekstów oraz zwykła tabela. Koszt wydania niewielki. Za to cena niemała. W Toruniu programy kosztowały 10 zł.

Najberg przed wejściem na stadion rozdawał własne razem ze swoimi ulotkami wyborczymi. Efekt: klub rozważa pozwanie radnego do sądu. Najberg miał go narazić na stratę ok. 100 tys. zł - tyle Unibax zarobiłby, gdyby ci, którzy wzięli programy-ulotki, kupili tabele meczowe w kasach. - Nie zrobiłem nic złego - mówi Najberg. - Nie wszystkich kibiców stać na programy meczowe. Chciałem tylko pomóc.

"Skład zaczynamy od tych z naszego podwórka" »