Olimpijczycy poza kadrą

Adam Wysocki, jeden z najbardziej doświadczonych polskich kajakarzy, i Edyta Dzieniszewska, która brąz na igrzyskach w Pekinie przegrała ledwie o tysięczne części sekundy - nie zakwalifikowali się do reprezentacji kraju. Oboje bagatelizują sprawę, tłumacząc, że musieli odpocząć po poprzednim sezonie
34-letni kajakarz Sparty Augustów od lat miał pewne miejsce w kadrze. Niemal przed każdą międzynarodową imprezą był wymieniany wśród kandydatów do medali. Niestety, dotychczas nie wywalczył tego najważniejszego - olimpijskiego.

Regaty eliminacyjne augustowianie (także o pięć lat młodszy Marek Twardowski) zwykle "brali z marszu". Na jakim etapie przygotowań by nie byli, zawsze zajmowali miejsca w ścisłej czołówce. Tym razem - podczas weekendu w Bydgoszczy - Wysocki zarówno w zmaganiach na 500, jak i 1000 m, nie awansował jednak do wyścigów finałowych. A to oznacza, że nie ma dla niego miejsca w kadrze!

- Nie powiem, że było to planowane, ale liczyłem się z tym, że tak właśnie stać się może - mówi Wysocki. - W tym roku postanowiliśmy bowiem coś zmienić w naszych przygotowaniach. Treningi rozpoczęliśmy dopiero w styczniu, bo musieliśmy odpocząć po olimpijskim sezonie. Ponadto tym razem nie byliśmy na żadnym obozie klimatycznym za granicą. W poprzednich latach od początku sezonu dawaliśmy z siebie wszystko, a potem w Pekinie wyszło nie najlepiej [najlepsze miejsce to szósta pozycja w K4 na 1000 m wraz z Pawłem Baumanem z Zawiszy Bydgoszcz, Tomaszem Mendelskim z OKS-u Olsztyn oraz Twardowskim - red.]. Nie ma co teraz robić paniki z tego, że zabrakło mnie w kadrze, gdyż najważniejsze są drugie eliminacje, do których dojdzie na początku lipca podczas mistrzostw Polski - przekonuje zawodnik Sparty Augustów. - Dopiero tam wyłoniona zostanie kadra na sierpniowe mistrzostwa świata. Ponadto do kadry nie zakwalifikowali się też ani Mendelski ani Bauman, czyli oni też nie zregenerowali jeszcze sił po poprzednim sezonie. I chciałbym jeszcze zauważyć, że gdy został zrobiony podczas eliminacji w Bydgoszczy sprawdzian dwójek na 500 m, to ja wygrałem tę rywalizację, choć płynąłem wraz z młodym zawodnikiem.

Obawy uzasadnione

Adam Wysocki nie obawia się, że przez brak w kadrze choćby podczas pierwszych zawodów Pucharu Świata (podczas weekendu), trudno mu będzie potem załapać się do jakiejś osady. Obawy jednak są uzasadnione, tym bardziej że szkoleniowcem reprezentacji kajakarzy nie jest już trener z Augustowa Andrzej Siemion. Stanowisko szkoleniowca objął Robert Włodarczyk z Olsztyna, a zawodnicy Sparty już popadli z nim w konflikt. Podczas styczniowego zgrupowania w Szklarskiej Porębie zabalowali, Włodarczyk zgłosił to zarządowi Polskiego Związku Kajakowego, a ten odebrał Wysockiemu i Twardowskiemu stypendia za dwa miesiące, czyli ok. ośmiu tysięcy złotych.

- Tamta sytuacja nie ma żadnego wpływu na naszą współpracę - mówi Włodarczyk. - Jeżeli podczas kolejnej eliminacji do kadry Adam wypadnie dobrze, to będzie w reprezentacji. Ja znam jego wartość, tak samo jak choćby Pawła Baumana. Przed nimi drzwi do kadry stoją otworem. Są jednak jasne zasady, które trzeba spełnić. Tylko pierwszych dziesięć osób z regat eliminacyjnych ma miejsce w kadrze. Co prawda mogę dodatkowo powołać jeszcze dwóch zawodników, ale już wcześniej postanowiłem, że będą to młode, perspektywiczne osoby. Ponadto teraz trener kadry w zasadzie jest takim selekcjonerem, bo zawodnicy częściej ćwiczą w klubach niż na zgrupowaniach kadry.

Na taką formę treningów jak zwykle stawia też Twardowski. Były mistrz świata w prestiżowej konkurencji, jedynce na 500 m, podczas regat eliminacyjnych w Bydgoszczy nie miał żadnych problemów ze zwycięstwem. Był pierwszy w zmaganiach na 500 i szósty w wyścigu na 1000 m.

- Dzięki zwycięstwu sam mogę wybierać miejsca startów oraz to, gdzie się do nich przygotowuję - zachwala Twardowski. - Dlatego nadal będą ćwiczył pod okiem trenera Siemiona, a najbliższy start zaliczę pod koniec maja podczas Pucharu Świata w Poznaniu. Zawody w Czechach w najbliższy weekend odpuszczę. Na razie chcę startować w jedynce, a w jakich osadach będę pływał później, to się dopiero okaże po lipcowych eliminacjach do kadry.

- Oczywiście, że wyrażam zgodę na indywidualny tok przygotowań Marka, bo przecież to jest wybitny zawodnik. Chcielibyśmy, aby w końcu zdobył medal nie tylko na mistrzostwach świata, ale też olimpiadzie - dodaje Włodarczyk.

Nie ma co panikować

W Augustowie trenuje też Dzieniszewska, która z augustowian zaliczyła najlepszy występ na igrzyskach olimpijskich. Brązowy medal w czwórce na 500 m przegrała zaledwie o 0,048 s. Kajakarka Sparty również nie najlepiej wypadła podczas regat eliminacyjnych do kadry, zajęła dziewiątą pozycję, i na razie nie ma jej w reprezentacji.

- W Bydgoszczy nie zakładaliśmy jakiejś wysokiej lokaty, dlatego nie rozpaczam. Nie ma co panikować - wyjaśnia Dzieniszewska, która jednak w poprzednim roku większość czasu ćwiczyła na zgrupowaniach kadry. - Na początku sezonu odbudowywaliśmy siły po poprzednim ciężkim roku i w związku z tym moja dyspozycja nie jest najwyższa. Ale najważniejsze i tak będą drugie eliminacje do kadry. Wtedy zostanie wyłoniona reprezentacja na mistrzostwa świata, a to właśnie impreza w Kanadzie jest kluczowa. Nie obawiam się, że potem zabraknie dla mnie miejsca w jakiejś osadzie, bo jak będę dobra, to na pewno trener na mnie postawi. Skupiam się na treningach.

Tym samym jedynym reprezentantem z naszego regionu, który wystartuje podczas weekendu na zawodach Pucharu Świata w czeskich Racicach jest Paweł Skowroński. 25-letni kanadyjkarz podczas zmagań w Bydgoszczy był siódmy na 500 m oraz wywalczył drugie miejsce w finale B na 1000 m.

- Najważniejsze jest to, że znalazłem się w kadrze - przekonuje dla odmiany białostoczanin. - Tym bardziej się z tego cieszę, że tydzień temu skręciłem kostkę i nie trenowałem. Na szczęście nie trzeba było zakładać gipsu tylko stabilizator i mogę pływać. W Czechach popłynę w dwójce na 500 m z Romanem Rynkiewiczem, a ponadto trener ma wsadzić mnie jeszcze do jakieś czwórki.