Sport.pl

Play-off NBA: Lakers przegrali u siebie z Rockets

Najlepsi na zachodzie Los Angeles Lakers już w pierwszym meczu drugiej rundy play-off stracili przewagę własnego parkietu. Houston Rockets prowadzeni przez Yao Minga wygrali w Staples Center 100:92.
Kobe Bryant rzucił Rockets 32 punkty i robił wszystko, by Lakers ten mecz wygrali. Rzucił 22 z 42 ostatnich zespołu z Los Angeles, mimo że w niedzielę nie trenował.

Rockets wykorzystali swoją ogromną przewagę pod koszem. Jedyny klasyczny center Lakers Andrew Bynum już po trzech minutach meczu miał na swoim koncie dwa faule i na parkiet musiał wejść Lamar Odom. Jednak ani on, ani Pau Gasol nie byli w stanie powstrzymać Yao Minga. Olbrzym z Chin rzucił 28 punktów i miał 10 zbiórek. 21 punktów dołożył Ron Artest, a 19 Aaron Brooks. Lakers bardzo słabo rzucali z dystansu - trafili tylko dwukrotnie na 18 prób.

- Byliśmy bardzo głodni wygranej, podobnie jak w poprzedniej rundzie - mówił po meczu Yao Ming. Środkowy Rockets narzekał po meczu na ból kolana po tym, jak w czwartej kwarcie zderzył się z Bryantem. - Nie mam kontuzji. Zderzyliśmy się dość mocno, ale mogę normalnie chodzić i będę gotowy na mecz numer dwa - mówił Ming.

W meczu ucierpiał też skrzydłowy Rockets Shane Battier, który po zderzeniu z Sashą Vujaciciem pod koniec pierwszej kwarty miał rozcięte lewe oko. Krew lała się strumieniami, lekarze musieli założyć mu cztery szwy, a służba techniczna przez kilka minut ścierała plamy krwi z parkietu. Battier wrócił do gry pod koniec drugiej kwarty.

Lakers, podobnie jak zeszłoroczni mistrzowie - Boston Celtics, już w pierwszym meczu stracili przewagę własnego parkietu. W sezonie zasadniczym koszykarze z Los Angeles wygrali wszystkie cztery mecze z Rockets.

Orlando i Gortat - biją mistrzów NBA!  »