Australian Open. Haas pokonał Riosa

Thomas Haas, grający z najwyższym obecnie w turnieju numerem 7., pokonał Marcelo Riosa i jest już w półfinale. By się tam dostać, Marat Safin potrzebował tylko 28 minut gry. Do półfinałów awansowała obrończyni tytułu Jennifer Capriati i Kim Clijsters.
Sześć lat po ostatnim triumfie w Melbourne Borisa Beckera inny niemiecki gracz Thomas Haas ma szansę na podobne osiągnięcie. Haas od lat trenuje w szkole Bollettieriego, mieszka na Florydzie i jak napisał "Tennis Magazin" myśli po amerykańsku i marzy po amerykańsku. - W Niemczech policja pukała do drzwi, kiedy z powodu treningu nie poszedłem czasem do szkoły. W Ameryce nauczyciele wieszali moje zdjęcia na ścianie, kiedy wygrywałem turniej - tak Haas porównał swego czasu tenisowe możliwości rozwoju w dwóch krajach. Pod koniec roku triumfował w Wiedniu oraz Stuttgarcie i mimo porażek w pokazowym turnieju Kooyong w Melbourne tuż przed samym Australian Open znów jest nie do pokonania.

Haas rozegrał z Riosem, z którym trenuje zresztą na Florydzie, dobry i pełen napięcia mecz. Niemiec grał tak, jak się wszyscy spodziewali - siłowo z głębi kortu, mocno serwując, Rios zaś odbijał piłkę z dużym wyczuciem, miękko, niekonwencjonalnie, jak w swoim najlepszym roku w karierze 1998, gdy zwyciężał w siedmiu turniejach ATP i był liderem rankingu. Potem przez długi czas trapiły go kontuzje. - Jestem lepszym tenisistą niż wtedy - zapewniał 26-letni Chilijczyk - ale nie gram stabilnie. Raz dobry mecz, potem znów kiepski.

Haas miał kłopoty w pierwszym secie, ale czterokrotnie potrafił obronić się przed przełamaniem i sam twardo przejmował inicjatywę, dominując przy uderzeniach bekhendowych. Rios nawet prowadził, ale Niemiec wyrównał i doprowadził do tie-breaka. Jego rywal zamiast grać, pokłócił się z sędzią, zrobił podwójny błąd serwisowy i przegrał partię. - Gdybym wtedy utrzymał swój serwis, gra potoczyłaby się inaczej - przekonywał Rios.

Również trzeci set kończył się tie-breakiem. Haas zaprzepaścił dwie szanse na przełamanie przy stanie 3-3. Jedna z piłek odegranych przez Riosa zahaczyła o taśmę, trafiła w linię tuż za siatką, myląc Niemca, który runął na kort. W krytycznych sytuacjach Chilijczyk mógł polegać na swoim serwisie, miał 22 asy i sporo dobrych zagrań z bekhendu. Po dawnemu jednak "walczył sam z wszystkimi", rzucał prowokujące spojrzenia. W zeszłym roku podczas turnieju w Rzymie upił się, pobił się z taksówkarzem, a policja zatrzymała go na noc w areszcie. Twierdzi, że już się ustatkował, ma żonę oraz dziecko i nie ma w głowie tylko tenisa, tenisa i jeszcze raz tenisa, lecz ważniejsze sprawy.

Haas rozegrał aż 14 setów w ostatnich trzech meczach turnieju. - Gdybym powiedział, że jestem w superformie, kłamałbym - przyznał Niemiec. Jego piątkowy rywal w półfinale Marat Safin spędził na korcie tylko 28 minut. Przeciwnik RosjaninaWayne Ferreira naciągnął mięśnie brzucha i skreczował przy stanie 2:5. - To jak upominek. Nie musiałem przebiec kilku kilometrów - powiedział Safin.

Do 1/8 finału w turnieju juniorów awansował Michał Przysiężny, który pokonał Brazylijczyka Franco Ferreiro 6:3, 6:3. Skreczował już w pierwszym gemie Adam Chadaj, nie przeszły I rundy Joanna Sakowicz i Marta Domachowska.

Wynik meczu 1/4 finału turnieju mężczyzn:

M. Safin (Rosja, 9) - W. Ferreira (RPA) 5:2 - krecz Ferreiry; T. Haas (Niemcy, 7) - M. Rios (Chile) 7:6 (7-2), 6:4, 6:7 (2-7), 7:6 (7-5)

Wyniki meczów 1/4 finału kobiet:

J. Capriati (USA, 1) - A. Mauresmo (Francja, 7) 6:2, 6:2; K. Clijsters (Belgia, 4) - J. Henin (Belgia, 6) 6:2, 6:3

Pary 1/2 finału:

Capriati - Clijsters; M. Hingis (Szwajcaria, 3) - M. Seles (USA, 8)