BMW zostaje w Formule 1. Na razie

Potrzebujemy sukcesu, aby pozostać w Formule 1 - powiedział szef BMW Sauber Mario Theissen w wywiadzie dla telewizji RTL. W Niemczech pojawiły się bowiem pytania, czy bawarski koncern nie wycofa się z wyścigów
F1: Ferrari się nie poddaje »

- Przed sezonem przeprowadziliśmy szczegółową ocenę przydatności Formuły 1 dla BMW, w tym również analizę kosztów. Zdecydowaliśmy, że zostajemy, bo wciąż Formuła 1 jest dla nas cenna. Ale w dłuższej perspektywie potrzebujemy sukcesu, aby w niej pozostać - powiedział Theissen w niedzielę, kiedy jego zespół doświadczył szokującej klęski w Grand Prix Bahrajnu, najgorszej w historii BMW. Robert Kubica i Nick Heidfeld zajęliby dwa ostatnie miejsca na torze Sakhir, gdyby nie niezawodny Kazuki Nakajima z Williamsa-Toyoty, który jako jedyny nie ukończył wyścigu.

Niestety, w klasyfikacji generalnej kierowców Polak jest za Japończykiem, na ostatnim, 20. miejscu (mimo że 19. Nakajima nie ukończył trzech z czterech wyścigów sezonu). Partner Polaka Nick Heidfeld zajął w niezwykle szczęśliwych okolicznościach drugie miejsce w deszczowym, przerwanym w połowie wyścigu o Grand Prix Malezji. Gdyby nie to, obaj kierowcy BMW Sauber obstawiliby ostatnie miejsca, za pilotami zespołu Force India.

W związku z tym w Niemczech liczą: w 2008 roku budżet BMW Sauber wynosił 366 mln euro. Zespół zatrudnia około 700 osób w Monachium i szwajcarskim Hinwil. Mimo że w tym roku budżet jest zapewne mniejszy ze względu na kryzys i zmiany w Formule 1, wciąż jest to kilkaset milionów euro.

Z jednej strony zakazane są w F1 kosztowne testy w czasie sezonu, ograniczenia dotyczą liczby silników, godzin spędzonych w tunelach aerodynamicznych i przy superkomputerach. Ale z drugiej trzeba było skonstruować samochód od zera i wyposażyć bolid w zupełną nowość - kosztowny KERS.

Efektów wydania milionów euro nie widać, choć wydawałoby się, że zespół przygotowany był do sukcesu perfekcyjnie - wcześniej zaczął prace nad bolidem, jako pierwszy testował go na torze. Szefowie mówili, że BMW Sauber będzie walczyć o tytuł. Tymczasem to inni konstruktorzy okazali się bardziej pomysłowi. A zespół Polaka musi wyrzucić z portfela kolejne pieniądze na przebudowę nieudanej konstrukcji.

To wszystko odbywa się w nieciekawej atmosferze. W lutym koncern BMW zwolnił 850 osób w fabryce w Oksfordzie, wywołując olbrzymie protesty. W kryzysie rynku motoryzacyjnego bawarska firma cierpi równie ciężko jak inni wielcy producenci. Honda wycofała się z Formuły 1 jesienią zeszłego roku mimo perspektyw na sukces. Toyota wypowiada się o przyszłości powściągliwie i również domaga się sukcesów od fabrycznego zespołu - tymczasem mimo szybkiego samochodu wyniki wciąż rozczarowują. Dieter Zetsche, szef rady nadzorczej Daimler AG, firmy-matki Mercedesa - dostawcy silników dla najlepszego w stawce Brawn GP oraz dla McLarena i Force India - powiedział ostatnio, że koncern zastanowi się nad wycofaniem się z Formuły 1, jeśli McLaren zostanie surowo ukarany w aferze kłamstw. Przesłuchanie szefa McLarena Martina Whitmarsha, którego pracownicy dopuścili się oszustwa sędziów podczas Grand Prix Australii, odbędzie się w środę.

Cytat

W dzisiejszych czasach, gdy tysiące ludzi traci pracę w fabrykach BMW, można zadać pytanie, czy milionowe zaangażowanie w Formule 1 jest właściwe.

Manuel Krons

Sport1.de

Korespondencja z Bahrajnu: Kubica najgorzej w historii


Walka o mistrzostwo już przegrana - stracony sezon dla BMW? >