Miażdżąca przewaga Skry Bełchatow. Finał PlusLigi na razie bez emocji

PGE Skrze Bełchatów brakuje tylko jednego zwycięstwa, żeby po raz piąty z rzędu zdobyć mistrzostwo Polski. Niestety, finał znów nie przynosi żadnych emocji. Przewaga obrońców tytułu jest miażdżąca. Skra prowadzi z Resovią 2:0.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że w dwóch ostatnich sezonach rywali Skry satysfakcjonuje już sam awans do fazy decydującej o złocie. Rok temu AZS Częstochowa został w Bełchatowie zdeklasowany, bo tylko w jednym z sześciu setów udało mu się zdobyć więcej niż 20 punktów. Później z Częstochowy do Rzeszowa przeniosło się trzech zawodników - Paweł Woicki, Marcin Wika i Krzysztof Gierczyński - i sytuacja się prawie powtórzyła.

W spotkaniach Skry z Resovią emocji było mniej niż w meczu krykieta. Bo tak naprawdę zacięty był tylko jeden set - pierwszy w piątek, który gospodarze wygrali 26:24. W kolejnych pięciu mieli już ogromną przewagę.

- Resovia próbowała walczyć, ale została zmiażdżona - ocenił sobotni pojedynek Jakub Bednaruk, rozgrywający Trefla Gdańsk. - Chciałbym, żeby w finale mistrzostw Polski doszło do pięciu spotkań, najlepiej zakończonych wynikiem 3:2. Niestety, nie doczekam się tego, bo Skra ma ogromną przewagę w każdym elemencie.

W sobotę obrońcy mistrzostwa Polski zagrali świetnie, a w ich składzie nie było słabych punktów. Wcześniej, w zasadniczej części sezonu, gra Skry w ataku opierała się na Mariuszu Wlazłym i Stephanie Antidze. Teraz Francuz ma kłopoty ze zdrowiem - w pierwszym secie musiał nawet zejść z boiska - i jest mniej wykorzystywany w ofensywie. Ale świetną formę osiągnął Dawid Murek, najlepszy zawodnik dwóch finałowych meczów.

Bełchatowianie biją rywali we wszystkich elementach, ale najbardziej zagrywką. O ile jeszcze z bombami Wlazłego goście sobie jakoś w sobotę radzili - zwłaszcza Krzysztof Ignaczak - o tyle tzw. floty, czyli serwy szybujące, Marcina Możdżonka oraz Antigi wywoływały popłoch po drugiej stronie siatki. Rozgrywający - najpierw Woicki, a od drugiego seta Ivan Ilić - musieli wystawiać piłki z trzeciego czy czwartego metra, a wtedy nie można oszukać blokujących. Nic dziwnego, że najskuteczniejszy skrzydłowy - Wika - miał tylko 43 proc. udanych ataków.

Rzeszowianie bali się bloku, dlatego albo starali się uderzać piłkę wysoko, żeby zahaczyć ręce rywali (i często nie trafiali w boisko), albo po prostu przebijali piłkę na drugą stronę. A w kontrach Skra nie ma sobie równych. Nic dziwnego, że im dłużej trwał mecz, tym zawodnicy z Rzeszowa bardziej spuszczali głowy.

Na początku trzeciego seta doszło nawet do kłótni między Ignaczakiem a Piotrem Łuką. Obaj skoczyli do siebie, rozdzielił ich Wika. O co poszło? - Posprzeczaliśmy się o brak charakteru i walki do końca - tłumaczył Ignaczak.

Łuka zaś stwierdził, że takie rzeczy na boisku się zdarzają. - Skra nas rozbiła - opowiadał. - Nie było nawet momentu, kiedy byliśmy w stanie zagrać z nią jak równy z równym. Przede wszystkim odebrała nam pewność siebie. Mam nadzieję, że w naszej hali pójdzie nam lepiej.

Ale nawet trener rzeszowskiego zespołu Ljubomir Travica nie był w stanie wykrzesać u siebie odrobiny optymizmu. - Jeśli Skra będzie grała tak jak dotychczas, to trudno będzie nam cokolwiek zrobić. Jedyne, co mogę obiecać, to walkę przed własną publicznością.

Wychodząc z hali Energia, Woicki rzucił w stronę prezesa Skry Konrada Piechockiego: - Do zobaczenia w Rzeszowie, niestety!

Siatkarze Skry są jednak ostrożni w ocenie szans. - Równie dobrze możemy jeszcze wrócić do Bełchatowa - asekurował się Piotr Gacek. - Na pewno jednak pojedziemy tam z przewagą psychologiczną.

Daniel Pliński uważa, że na pewno w Rzeszowie będzie trudniej niż w dwóch pierwszych spotkaniach, ale jest optymistą. - Bo w naszym zespole każdy może przesądzić o losach seta. I to daje nam przewagę - kończy.

Kolejny mecz zostanie rozegrany w piątek.

PGE Skra - Asseco Resovia 3:0 (25:21, 25:19, 25:13)

Play-off: 2:0 (do trzech zwycięstw)

PGE Skra: Falasca 3, Antiga 7, Możdżonek 8, Wlazły 13, Murek 13, Pliński 5, Gacek (libero) oraz Dobrowolski, Kurek, Bąkiewicz 1

Asseco Resovia: Woicki 2, Wika 6, Gawryszewski 8, Oivanen 10, Łuka 7, Hernandez 2, Ignaczak (libero) oraz Ilić, Papke, Gierczyński 1

Kompleks Resovii

16 razy

Skra grała z Resovią w lidze i Pucharze Polski. Wygrała wszystkie mecze, tracąc w nich tylko dwa sety. - I to też ma wpływ na postawę moich zawodników - mówi trener Travica.