Rusza siatkarski finał - czy Skra spadnie z tronu?

W piątek pierwszy mecz o mistrzostwo Polski siatkarzy. Asseco Resovia spróbuje zdetronizować PGE Skrę Bełchatów, który mierzy w piąty tytuł z rzędu
Zobacz, co o finale mówią goście programu "Punkt, Set, Mecz"

W długi majowy weekend przed czterema laty po raz pierwszy o Skrze usłyszeli kibice, którzy interesują się siatkówką z doskoku. Mogli wiedzieć, że

tradycje ma Częstochowa, Olsztyn, Warszawa, Sosnowiec, że przez kilka wcześniejszych sezonów rządził w kraju Mostostal Kędzierzyn. 60-tysięczny Bełchatów mógł im kojarzyć się raczej z kopalnią albo elektrownią.

Kiedy siatkarze Skry odbierali pierwsze w historii klubu złote medale, jeden z kibiców wizjonersko nakreślił przyszłość klubu: - Nasz hymn zaczyna się od słów: "Jak długo w elektrowni z kominów leci dym...". Można sobie dośpiewać, że tak długo nasza Skra nie musi się martwić o kasę.

Z tamtego hymnu klub już zrezygnował, ale kominy wciąż dymią. Nie licząc premierowego sezonu w najwyższej klasie, który zakończył się spadkiem, Skra odnosiła wyłącznie sukcesy. Sukcesy finansowe - bo, jak przewidział cytowany kibic, Skra jest krezusem. A także sportowe - bo zdobyła cztery mistrzostwa kraju, cztery Puchary Polski, zajęła trzecie miejsce w Lidze Mistrzów.

Przez Bełchatów poza Zagumnym, Grzybem, Świderskim i Kadziewiczem przewinęli się wszyscy wicemistrzowie świata z reprezentacji Raula Lozano. Grało tam także wielu innych reprezentantów - Stelmach, Ignaczak, Dacewicz, Szczerbaniuk, a teraz z Bełchatowa do kadry przychodzi nawet nowy selekcjoner Daniel Castellani, który na najbliższe imprezy powołał aż siedmiu graczy ze Skry.

Hegemonię mistrza próbowały przełamać dotąd trzy kluby. Nie udało się ani AZS Częstochowa, ani AZS Olsztyn, najbliżej był Jastrzębski Węgiel, który w sezonie 2006/07 uległ dopiero w piątym finałowym spotkaniu.

Teraz na Skrę porywa się Resovia, klub z wielkimi tradycjami, które pamiętają już tylko najstarsi kibice. Za pierwszym od lat niejednostronnym finałem (gra toczy się do trzech zwycięstw) przemawiają olbrzymie możliwości rzeszowian. Po pierwsze, Adam Góral, bogaty i rozsądny właściciel, którego firma Asseco należy do najpotężniejszych w kraju nie tylko w branży informatycznej. Jak zapewnia, jego zespół jedzie do Bełchatowa po zwycięstwa, ale jeśli przegra, nie zrobi tragedii. Po drugie, Ljubomir Travica, świetny trener, z którym reprezentacja Serbii sięgała po medale największych imprez. Po trzecie, kilku naprawdę dobrych siatkarzy rozpoznawalnych na całym świecie, np. Kubańczyk Ihosvany Hernandez.

Ci, którzy nie spodziewają się w finale wielkich emocji, przypominają, że ze wszystkich tegorocznych półfinalistów to właśnie rzeszowianom nigdy w historii nie udało się pokonać Skry w lidze. - Teraz to co innego, to jest finał - mówi Krzysztof Ignaczak, libero Resovii, wcześniej trzykrotny mistrz ze Skrą. - Nie wiem, czy wygramy, ale zapewniam, że każdy z nas spojrzy w lustro, wiedząc, że dał z siebie wszystko.

Dzisiejszy mecz rozpocznie się o godz. 18, sobotni - o 14.45. Transmisje w Polsacie Sport i TV 4.

Skra wielkim faworytem finału, ale Resovia nie jest bez szans (porównanie formacji)
Każde mistrzostwo daje szczęście - Stephan Antiga dla Sport.pl >


Skład Skry: Falasca, Antiga, Możdżonek, Wlazły, Murek, Możdżonek, Gacek (libero), Dobrowolski, Jarosz, Bąkiewicz, Kurek, Wnuk.

Skład Resovii: Woicki, Wika, Gawryszewski, Oivanen, Gierczyński, Hernandez, Ignaczak (libero), Ilić, Papke, Łuka, Kaczmarek, Kusior.