Sport.pl

Łukasz Fabiański nowym ulubieńcem angielskich mediów

Dwa dni po meczu z Liverpoolem nazwisko Fabiańskiego nie znika z angielskich gazet. - Arsenal lubi Łukasza Fabiańskiego tak bardzo, że chce kupić jego kraj - napisał w czwartek "Daily Mirror". Pojawiają się też jednak spekulacje, że do klubu zawitać może reprezentant Anglii Joe Hart z Manchesteru City
Fabiański dziwnie się czuje »

Podczas pierwszego ćwierćfinałowego meczu Ligi Mistrzów z Villarealem kontuzji doznał Manuel Almunia i od tej pory w bramce Arsealu, z różnym skutkiem, zastępował go Łukasz Fabiański. W sobotę rozegrał fatalne spotkanie w półfinale Pucharu Anglii, w którym Chelsea pokonało jego Arsenal 2:1.
Fabiański: rehabilitacja! Wpuścił cztery gole, ale został bohaterem!


Fabiański zdobył się wtedy nawet na publiczne przeprosiny za zawalenie meczu, który mógł doprowadzić do pierwszego triumfu Arsenalu w jakichś rozgrywkach od czterech lat.

- Po weekendzie byłem załamany - mówi Polak. - Przez to, że nie zakwalifikowaliśmy się do finału FA Cup. Mogę to powiedzieć szczerze, szczerze na to patrząc. Każdego dnia budziłem się, mając w głowie ten mecz. Nie było łatwo - wspomina. - Może po sezonie uda mi się wyprzeć go z pamięci. To była ogromna, ogromna szansa na wywalczenie czegoś w Pucharze Anglii. Nie pomogłem mojej drużynie tak, jak powinienem i bardzo mi z tego powodu przykro.

Fabiańskiego natychmiast wsparł trener Arsene Wenger, po nim z ciepłymi słowami pospieszył Robin van Persie. Nagle gruchnęła jednak wieść o cudownym ozdrowieniu Almunii, który miałby wrócić do gry dużo wcześniej niż zapowiadano. Wszystko wskazuje jednak na to, że opowieści o jego zmartwychwstaniu były przesadzone i Fabiański zdąży rozegrać jeszcze kilka w pierwszej jedenastce "Kanonierów".

We wtorek w hicie ligi angielskiej z Liverpoolem było już dużo lepiej. Co prawda Polak wpuścił aż cztery bramki i nie ustrzegł się drobnych błędów, ale rozegrał świetny mecz, media go pokochały, a jego zespół wyjechał z Anfield Road z punktem.

- Arsenal lubi Łukasza Fabiańskiego tak bardzo, że chce kupić jego kraj - pisze czwartkowy "Daily Mirror". - No, może niezupełnie. Arsenal lubi Fabiańskiego tak bardzo, że wysłał skautów i trenerów, żeby przyjrzeli się polskim metodom treningowym, aby dowiedzieć się, jak wychowują takich świetnych bramkarzy.

- Nie przekreślajcie jeszcze Fabiańskiego - dodaje dziennik. - Może i miał zły tydzień, ale Arsene Wenger mu ufa, docenia go i wierzy w niego. To musi coś znaczyć.

Tymczasem angielska prasa informuje też, że Wenger chciałby sprowadzić do klubu bramkarza reprezentacji Anglii, Joe'go Harta. Zawodnik stracił miejsce w Manchesterze City, gdy w styczniu Mark Hughes ściągnął z Newcastle United za ok. 7 mln funtów Shaya Givena.

City chciałoby zatrzymać Harta, ale golkiper obawia się, że jeśli nie będzie grał, Fabio Capello nie zabierze go na mistrzostwa świata w RPA. Wenger podobno jest skłonny zapłacić za Harta 5 mln funtów i obserwować rywalizację pomiędzy nim, Almunią i Fabiańskim.

Łukasz Fabiański przyznaje, że jeszcze nigdy tyle nie bronił »


Więcej o: