Sport.pl

Łukasz Fabiański: Jeszcze nigdy nie musiałem bronić tylu strzałów

- Broniłem strzały, wychodziłem do dośrodkowań, rzucałem się pod nogi rywalom na dwunastym i piętnastym metrze. Czułem się jak na karuzeli. Chyba nigdy nie grałem w bardziej niesamowitym meczu - mówi Robertowi Błońskiemu po ligowym szlagierze z Liverpoolem (4:4) bramkarz Arsenalu Londyn Łukasz Fabiański
Zobacz osiem goli i świetną grę Fabiańskiego -Z czuba.tv »

Arsenal z Łukaszem Fabiańskim w bramce zremisował we wtorek na wyjeździe z Liverpoolem 4:4. Prowadził 1:0, przegrywał 1:2 i 2:3, by wyrównać i w 90. min znów wyjść na prowadzenie (wszystkie gole dla londyńczyków strzelił Andriej Arszawin). Liverpool uratował punkt w czwartej minucie doliczonego czasu. Łukasz Fabiański zagrał świetny mecz, tym samym rehabilitując się za błędy, które popełnił w meczu przegranym meczu Pucharu Anglii z Chelsea.
Fabiański: rehabilitacja! Wpuścił cztery gole, ale został bohaterem!


- Interwencji było tyle i tak różne, że ich nie pamiętam. Broniłem strzały, wychodziłem do dośrodkowań, rzucałem się pod nogi rywalom na dwunastym i piętnastym metrze. Czułem się jak na karuzeli. Przed spotkaniem nie było żadnego stresu, jak się zaczęło, byłem skoncentrowany i pewny swoich umiejętności - opowiada Fabiański.

Arbitrem spotkania był Howard Webb (z pamiętnego meczu Polska - Austria na Euro 2008). Fabiański mówi o krótkiej rozmowie z Anglikiem i problemach jakie miał z Dirkiem Kuytem.

- Przy każdej wrzutce miałem na głowie Dirka Kuyta. Raz dosłownie, bo dostałem od Holendra łokciem w skroń i minąłem się z piłką. Sędzia Webb [z pamiętnego meczu Polska - Austria na Euro 2008] odgwizdał na mnie jeden faul, ale ogólnie był miły. Mówił: "Łukasz, nie martw się, obserwuję, co się dzieje wokół ciebie" - mówi Polak.

Co jeszcze mówił Fabiański?- przeczytaj tutaj cały wywiad »