Urszuli Sadkowskiej boją się rywalki

Urszula Sadkowska (Gwardia Opole) oraz Tomasz Kowalski (AZS Opole) wylatują dziś do Gruzji na mistrzostwa Europy seniorów w judo, które w weekend odbędą się Tbilisi
Pierwszy już w piątek gruzińskim kibicom zaprezentuje się Kowalski (kategoria 66 kg), który na matę powraca po przerwie spowodowanej kontuzją. Jeszcze kilka tygodni temu nie było w ogóle wiadomo, czy będzie mógł wystartować, więc już sam fakt, że leci do Gruzji, jest sukcesem. Nie dziwi jednak, że przed występem w ME nie jest optymistą.

- Oczywiście dam z siebie wszystko, ale na wiele nie liczę - zaznacza. - Kostka na szczęście już mi nie przeszkadza, niestety, bark nadal trochę dokucza. Jest nieco lepiej, więc będę mógł wystartować, ale i tak potrzebna będzie operacja - zaznacza dżudoka. Jej termin zależny będzie m.in. od wyniku osiągniętego w mistrzostwach Europy. - Jeśli będzie dobre miejsce i nie będę musiał martwić się o kwalifikacje na sierpniowe mistrzostwa świata, wtedy będę robić operację jak najszybciej. Jeśli tak się nie stanie, będę musiał powalczyć jeszcze w jakichś zawodach kwalifikacyjnych, więc to się może trochę przeciągnąć - tłumaczy.

Dla 20-letniego zawodnika będzie to debiut w imprezie mistrzowskiej w karierze seniorskiej. - Część zawodników znam z juniorów oraz ze startów w Pucharze Świata. Niektórzy będą jednak całkiem nowi. Wiele zależeć będzie więc od losowania i oczywiście od mojego barku. Mam nadzieję, że nic się z nim nie stanie i pozwoli mi spokojnie walczyć - śmieje się zawodnik.

W niedzielę kibicom zaprezentuje się z kolei Urszula Sadkowska (kategoria +78 kg). Ten rok jest jak na razie bardzo udany dla naszej dżudoczki, bowiem w lutym była piąta w Superpucharze Świata w Paryżu, zaś w marcu trzecia w Pucharze Świata w Pradze.

Aby dobrze przygotować się do startu w mistrzostwach, trenowała w Jastrzębiu z mężczyznami. - Ze względu na jej siłę, wzrost czy wagę mamy wielki kłopot ze znalezieniem sparingpartnerek. Dziewczyny nie chcą po prostu z nią walczyć i już po kilku akcjach mają dość - śmieje się trener Sadkowskiej Aleksander Wolski. Nic dziwnego, bo 25-letnia zawodniczka ma 197 centymetrów wzrostu, potężną posturę i niejeden mężczyzna obawiałby się stanąć na macie naprzeciw niej. Na co dzień jej sparingpartnerką jest koleżanka klubowa Emilia Rulka, która nabawiła się jednak kontuzji.

- Forma Uli wyraźnie zwyżkuje, od kilku lat jest w czołówce swojej kategorii wagowej. Teraz przydałoby się w końcu potwierdzić to medalem na imprezie mistrzowskiej. Jest już w takim wieku, że musi stawać na podium na takich zawodach - zaznacza szkoleniowiec. Ostatnie tygodnie dżudocy spędzili na zgrupowaniach - przed świętami w Cetniewie, a po nich w Spale. Właśnie stamtąd przeniosą się dziś do Warszawy, skąd wylecą do Gruzji.