Dwie wygrane SPR Asseco BS z Łączpolem Gdynia

W półfinale mistrzostw Polski szczypiornistki SPR Asseco BS dwukrotnie pokonały u siebie Łączpol Gdynia. To piękny prezent urodzinowy dla prezesa lublinianek Andrzeja Wilczka. Teraz do walki o złoto potrzeba im tylko jednego zwycięstwa.




Piłkarki ręczne powróciły na ligowe parkiety po miesięcznej przerwie. - Sam jestem ciekawy, jak to będzie - zastanawiał się przed sobotnim spotkaniem Edward Jankowski, trener SPR Asseco BS. - Taka długa laba nikomu nie służy, bo drużyny po prostu wybijają się z rytmu. Rzeczywiście było widać, że obu zespołom brakowało występów, bo grały dość chaotycznie, popełniały sporo błędów, a poza tym nie grzeszyły skutecznością w ataku. W zespole gospodyń zabrakło Małgorzaty Majerek i to było wyraźnie widać, natomiast na ławce usiadła już po wyleczeniu kontuzji Agnieszka Tyda, ale na parkiet jeszcze nie wybiegła. Przez pierwsze 10 minut walka była wyrównana i wynik oscylował wokół remisu. Świetnie w lubelskiej bramce spisywała się Magdalena Chemicz. Z kolei w drużynie trenera Jerzego Cieplińskiego nieskutecznie w ataku grała Monika Aleksandrowicz. Potem prowadzenie objęły gospodynie i nie oddały go już do końca meczu. Po przerwie w lubelskiej bramce nastąpiła zmiana za Chemicz weszła Małgorzata Sadowska i też grała wyśmienicie. Przewaga SPR Asseco BS stale rosła i w 50. min po trafieniu Doroty Malczewskiej lublinianki prowadziły już 22:15. - Powinniśmy w tym momencie rywalki "dobić" - mówił zdenerwowany trener Jankowski. - Niestety, w końcówce zupełnie niepotrzebnie dziewczyny odpuściły.

Wykorzystały to skrzętnie gdańszczanki i zaczęły odrabiać straty. W 54. min po trafieniu Moniki Andrzejewskiej przewaga zmalała do czterech goli (22:18) i ten dystans utrzymał się już do końca spotkania. - Nie było z Łączpolem łatwo - podsumowała Małgorzata Sadowska. - Znam doskonale rywalki, bo przecież jeszcze niedawno z wieloma z nich grałam w jednym zespole. Popełniłyśmy dużo błędów, szczególnie te podania w nogi. Najważniejsze jednak, że wygrałyśmy, a błędy przeanalizujemy i wyciągniemy przed niedzielnym meczem wnioski.

W drugim meczu pomyłek z obu stron było już mniej, choć też się zdarzały. Lublinianki od początku do końca kontrolowały przebieg wydarzeń, ale w końcówce znowu odpuściły i gdynianki zdołały nieco zniwelować straty.

SPR Asseco BS 25 (14) i 28 (16)

Łączpol 21 (10) i 25 (12)

SPR Asseco BS: Chemicz, Sadowska: Damięcka 7 i 5, D. Malczewska 6 i 5, Rola 3 i 0, Włodek 3 i 6, Puchacz 2 i 3, Wolska 2 i 1, E. Malczewska 1 i 2, Repelewska 1 i 3, Marzec 0 i 0, Rukaite 0 i 2, Skrzyniarz 0 i 1, Tyda -, 0.

Łączpol: Sziwierska, Jurkowska - Aleksandrowicz 5 i 2, Andrzejewska 5 i 5, Koniuszaniec 5 i 4, Stachowska 4 i 4, Musiał 1 i 1, Sabała 1 i 0, Całużyńska 0 i 4, Kulwińska 0 i 3, Sulżycka 0 i 0, Szott 0 i 2, Zagrodzka -, 0.

Kary: SPR - 8 min i 8 min, Łączpol - 10 min i 0 min

Sędziowali: Grzegorz Budziosz (Wolica) i Tomasz Olesiński (Kielce)

Widzów: 1300 i 1300

Drugi półfinał: Zagłębie Lubin - Piotrcovia Piotrków Trybunalski 29:26 i 22:19 (stan rywalizacji 2-0)