Grześki pojadą do Rzeszowa. Na mecz czy na wycieczkę?

Siatkarze zespołu Colman Grześki Kalisz wybierają się w sobotę na mecz do Rzeszowa, chociaż PZPS przełożył spotkanie. - Będziemy się starali o walkowera - mówią w Kaliszu.
Chodzi o barażowy mecz o wejście do siatkarskiej II ligi. Prawo walki w tych barażach wywalczyły Grześki i Resovia Rzeszów - drugi zespół występującego w Polskiej Lidze Siatkówki Asseco Resovii. Mecz ma się odbyć w najbliższą sobotę.

Ale prawdopodobnie się nie odbędzie, choć kaliszanie wybierają się na Podkarpacie. Resovia poprosiła bowiem o przełożenie spotkania.

Dlaczego? Powód podany przez Resovię to udział kilku jej zawodników w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. W dokumencie podpisanym przez Andżelikę Miś z PZPS kluby zostały poproszone o ustalenie nowego terminu.

Tymczasem nowego terminu nie chcą Grześki. - Resovii nie chodzi wcale o Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży - twierdzi wiceprezes klubu Marcin Czerniak. - Chodzi raczej o to, że w sobotę w rezerwach Resovii nie będzie mogło zagrać kilku zawodników pierwszej drużyny, która w tym czasie ma mecz w PLS. A chęć przełożenia meczu z nami powodowana jest właśnie tym, że rezerwy za wszelką cenę chcą się wzmocnić - uważa.

Bój toczy się o trzech siatkarzy, ale największe znaczenie ma gra w rzeszowskim zespole Piotra Łuki. - Bardzo dobry siatkarz, wchodzi na zmiany w meczach PLS. A nie ukrywajmy, że różnica w poziomach między PLS a drugą ligą jest kolosalna - mówi Czerniak.

Kaliszanie wysłali do PZPS odwołanie od decyzji przekładającej mecz. Powołali się m.in. na przepis nakazujący złożenie wniosku o przełożenie meczu najpóźniej 7 dni przed jego terminem. Resovia tego warunku nie dotrzymała. Związek na to odwołanie nie odpowiedział.

- My jedziemy w piątek do Rzeszowa. Zarezerwowaliśmy hotel i zamówiliśmy wyżywienie. Jeśli do meczu nie dojdzie, będziemy się domagali walkowera - zapowiada wiceprezes Czerniak.