Odra przegrała z Płockiem

PIŁKA NOŻNA. Piłkarze opolskiej Odry pechowo przegrali na własnym stadionie z Wisłą Płock 0:1. Gdyby nie fatalny błąd bramkarza Mateusza Sławika, opolanie wywalczyliby przynajmniej jeden punkt. A mogli ten mecz nawet wygrać.
Fatalna passa niebiesko-czerwonych trwa. W Wielką Sobotę, choć byli drużyną lepszą od Wisły, zakończyli spotkanie bez punktów. O wszystkim zadecydowała 62. minuta meczu. Do pozornie niegroźnego dośrodkowania wyszedł bramkarz Mateusz Sławik. Wydawało się, że nie będzie miał żadnych problemów ze złapaniem piłki. Niestety, choć miał ją już w rękach, ta odbiła się od jego klatki piersiowej i wyleciała poza pole karne. W tej sytuacji najszybszą reakcją popisał się najlepszy strzelec Wisły w tym roku Karol Gregorek, który dopadł do piłki pierwszy i skierował ją do pustej opolskiej bramki. Co ciekawe, był to dopiero pierwszy celny strzał gości w tym spotkaniu, a to - jak się okazało - wystarczyło do wywiezienia z Opola kompletu punktów.

Wcześniej to Odra, mimo iż w tabeli dzieli ją od Wisły przepaść, przeważała na boisku. Zwłaszcza na początku spotkania opolanie mieli kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. W 4. minucie Charles Uchenna nie zdołał jednak opanować piłki i uprzedził go golkiper Wisły Artur Melon. Dwie minuty później Felix Filipe próbował zaskoczyć go strzałem z dystansu, górą ponownie był jednak bramkarz gości.

Nie minęła minuta, a kolejną szansę miał Marcin Rogowski, pełniący w tym spotkaniu rolę kapitana za kontuzjowanego Adama Orłowicza. Niestety, strzelił ponad poprzeczką. W 13. minucie ponownie błysnął Uchenna, który po błędzie Melona znalazł się przed pustą bramką, jednak jego strzał z ostrego kąta w ostatniej chwili zablokował obrońca gości. W 20. minucie dwójkowa akcja Uchenny i Piotra Adamczyka ponownie zakończyła się udaną interwencją Melona. Nigeryjski napastnik Odry w 34. minucie dosłownie ośmieszył obrońców Wisły, kiedy walczył w parterze z trójką rywali, a ci, nie mogąc sobie z nim poradzić, musieli go sfaulować na 17. metrze. Niestety, rzut wolny wykonany przez Rogowskiego okazał się niecelny.

Przed zakończeniem pierwszej połowy okazje do zdobycia gola mieli jeszcze Artur Monasterski z rzutu wolnego, ponownie Uchenna oraz Maciej Kiciński, który minimalnie przestrzelił głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w doliczonym czasie pierwszej połowy. Wisła, choć nie miała większych problemów z przedostaniem się przed pole karne Odry, tutaj kończyła większość akcji i dość powiedzieć, że tylko raz, niecelnie, strzelała na bramkę Sławika.

Po wznowieniu gry Melona zaskoczyć próbował także Paweł Odrzywolski, ale płocki bramkarz pewnie chwycił piłkę.

W 58. minucie szczęście uśmiechnęło się do Odry, kiedy Gregorek, będąc 10 metrów przed bramką opolan, nie zdołał oddać strzału. Jednak cztery minuty później nie było już tak radośnie. Ten sam piłkarz wykorzystał błąd Sławika i - jak się okazało - ustalił wynik spotkania. - Błąd z niczego wystarczył Wiśle, aby wygrać. Wielka szkoda, bo z przebiegu meczu należał nam się przynajmniej remis. W pierwszej połowie przeważaliśmy, w drugiej do straty bramki też było nieźle. Po utracie gola było już po nas, staraliśmy się wyrównać, ale na nic to się zdało - komentował załamany Jakub Grodzki, który z powodu kontuzji Orłowicza wystąpił w podstawowym składzie. - Będziemy walczyć na całego w następnych spotkaniach. Mam nadzieję, że w końcu coś ugramy i damy radość trenerowi, sobie, a zwłaszcza naszym kibicom, którzy mimo wszystko przychodzą nas dopingować - obiecywał opolski obrońca.

Rzeczywiście po stracie bramki powietrze uszło z naszych piłkarzy. Co prawda mieli jeszcze sytuacje do wyrównania, ale nie potrafili ich wykorzystać. Płocczanie także mogli podwyższyć wynik, na szczęście strzały Adama Majewskiego i Bartosza Wiśniewskiego nie znalazły drogi do siatki. - Szczęście się do nas uśmiechnęło, a o wyniku meczu zadecydował przypadek, ale wpływ na naszą grę miała także murawa, bo jej stan jest po prostu żenujący - oceniał pomocnik Wisły Robert Chwastek. Na jakość murawy opolskiego stadionu narzekał także trener płocczan Piotr Szczechowicz. - Wiedzieliśmy, że Opole to trudny teren, także ze względu na murawę, dlatego skupiliśmy się na defensywie i wyłączeniu z gry napastników Uchenny i Adamczyka - tłumaczył szkoleniowiec gości. - Myślę, że spotkanie mogło podobać się kibicom, to był typowy mecz walki, która trwała niemalże przez całych 90 minut. Bramka była dość przypadkowa i szczęśliwa, ale tak to bywa w piłce nożnej. Udało się ją zdobyć, później dotrwać do końca, dzięki czemu czekają nas fajne święta - cieszył się Szczechowicz.

Opolanie na pierwsze ligowe zwycięstwo w tym roku muszą więc poczekać do następnej kolejki, w której mieli zmierzyć się z Kmitą Zabierzów. Rywale wycofali się z rozgrywek więc Odra otrzyma walkowera i dopisane zostaną jej trzy punkty.

Odra Opole - Wisła Płock 0:1 (0:0)

Bramka: Karol Gregorek (62.).

Odra: Sławik - Grodzki, Kiciński, Odrzywolski, Monasterski - Rogowski, Jaskółski Ż, (67. Kalinowski), Filipe (82. Rewucki), Cieluch - Adamczyk, Uchenna.

Wisła: Melon - Żytko (63. Ragaman), Jarczyk, Sielewski, Wyczałkowski Ż - Chwastem (81. Sekulski), Krzyżanowski, Majewski Ż, Wyszogrodzki - Wiśniewski, Gregorek (90. Gęśla).

Pozostałe wyniki: Kmita Zabierzów - Górnik Łęczna 0:3 (wal), GKP Gorzów Wielkopolski Widzew Łódź 1:1, Dolcan Ząbki - Stal Stalowa Wola 2:0, Flota Świnoujście - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0, Zagłębie Lubin - GKS Jastrzębie (Jastrzębie-Zdrój) 1:1, Korona Kielce - Tur Turek 1:0, Motor Lublin - GKS Katowice 0:0, Warta Poznań - Znicz Pruszków 0:2.

Tabela I ligi:

1. Znicz4939:16
2. Widzew4733:18
3. Korona4336:25
4. Zagłębie4246:27
5. Podbeskidzie4135:20
6. Flota3930:25
7. Łęczna3833:29
8. Wisła3634:32
9. Dolcan3224:24
10. Jastrzębie3025:33
11. Warta2729:37
12. Katowice2628:35
13. Stal2623:27
14. Tur2522:32
15. GKP2422:38
16. Motor2211:18
17. Odra1817:35
18. Kmita2111:27