Śląsk Wrocław patrzy na Górnika Zabrze. "Pieniądze to nie wszystko"

Po przejęciu klubu przez Zygmunta Solorza w Śląsku pieniędzy brakować nie powinno. Ale przykład Górnika Zabrze pokazuje, że pieniądze nawet w polskim futbolu to nie wszystko.
Ekstraklasa.tv: Zobacz skrót meczu Śląsk - Górnik »

Dlatego we Wrocławiu wydarzenia z Zabrza, gdzie klub przejął koncern ubezpieczeniowy Allianz, obserwują z tym większą uwagą, bardziej jako przestrogę. Środki trzeba jeszcze umieć wykorzystać. A w Górniku póki, co się to nie udało. Najpierw w zespole postawiono na prawie 40-letnich Jerzego Brzęczka i Tomasza Hajto, a teraz drużynie nie pomagają nawet wydane zimą na transfery 3 mln zł.

Nie pomaga też trener Henryk Kasperczak, z astronomicznym wynagrodzeniem 30 tys. euro miesięcznie. Szkoleniowiec miał przywrócić zabrzanom historyczny blask, a jego drużyna nie tylko jest na ostatnim miejscu w tabeli, ale gra wprost koszmarnie. We Wrocławiu po strzeleniu bramki zaprezentowała totalny antyfutbol i dała się zupełnie zdominować gospodarzom. Broniła się kurczowo i nieskutecznie.

- Cóż, czasami można wygrać mecz dziesięcioma obrońcami - udowadniał trener Kasperczak, który zamiast do triumfów może poprowadzić swój klub do spadku. Na siedem kolejek do końca sezonu do bezpiecznego miejsca Górnik ma aż sześć punktów straty. To o oczko mniej niż zespół zdobył od początku roku. A przecież po przejęciu klubu przez Allianz pojawiły się wielkie nadzieje i mocarstwowe plany.

Było, zatem dokładnie tak jak teraz we Wrocławiu. Od kilku dni właścicielem Śląska jest najbogatszy Polak Zygmunt Solorz. Wraz z nim do klubu mają przyjść wielkie sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej. I nie szkodzi, że na razie budżet nie będzie oszałamiający i powinien wynieść około 28 mln. zł. Wielka gotówka ma się w Śląsku pojawić dopiero w 2012 roku. Pojawić za to na stałe, bo wówczas Solorz skończy budowę galerii handlowej przy wrocławskim stadionie na Euro 2012, a pieniądze z tego przedsięwzięcia w całości pójdą na drużynę.

- Nie powiem: "dajcie mi do tego czasu spokój". Ja chcę walczyć o najwyższe cele już teraz - zapowiada jednak trener Śląska Ryszard Tarasiewicz.

Dlatego już latem ma ściągnąć do swojej drużyny trzech, czterech zawodników, większość z zagranicy. To oni mają zapewnić, że Śląsk w przyszłym sezonie powalczy o europejskie puchary. Tarasiewicz szuka bramkarza, napastnika i dwóch bocznych pomocników.

- Poprawią jakość naszej gry. Będą mieli wysokie umiejętności indywidualne, bo one pozwalają przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść - zaznacza szkoleniowiec.

W klubie marzą również o sprowadzeniu dyrektora sportowego - najlepiej z doświadczeniem z Bundesligi. On ma odciążyć Tarasiewicza w negocjacjach transferowych, a wiele rzeczy w klubie poukładać. Śląsk ma grać pięknie i zapełnić 40 tysięczny stadion na Maślicach, na którym powinien występować od 2011 roku. Tak jak teraz zapełnia 9 tys. obiekt na Oporowskiej, co jeszcze na początku sezonu regułą wcale nie było.

I najważniejsze, by nikt o Śląsku nie musiał mówić, tak jak Tarasiewicz powiedział po remisie z Górnikiem:

- Wyniku nie będę komentował. Za dużą sympatią darzę taki klub jak Górnik Zabrze i trenera Kasperczaka - zakończył.
Legia jak Barcelona, Polonia jak Chelsea, Lech mistrzem horrorów


Śląsk skazany na sukces? - czytaj tutaj »