Federico Macheda znowu ratuje Manchester United

W meczu Manchesteru United z Sunderlandem liderów Premier League po raz kolejny uratował 17-letni Federico Macheda, którego gol dał zwycięstwo 2:1 zespołowi Alexa Fergusona. Liderów Premier League ciągle goni Liverpool, który w dobrym stylu pokonał zagrożone spadkiem Blackburn.
Zobacz gol Machedy na Z czuba.tv  »

Manchester United po raz kolejny ostatnimi siłami bronił fotelu lidera. Wynik meczu otworzył w 19 minucie weteran angielskich boisk Paul Scholes. Trener Manchesteru oszczędzał swoich zawodników przed rewanżową potyczką z Porto w Lidze Mistrzów. Na ławce usiedli Patrice Evra, Ryan Giggs, Nani i Ronaldo. Ten ostatni wszedł na boisko dopiero w 69 minucie, przy remisie 1:1 i bardzo trudnej sytuacji United.

Jednak to nie Portugalczyk okazał się zbawcą Fergusona, ale wpuszczony w 75 minucie nastolatek Federico Macheda. Już minutę później odwdzięczył się on golem dającym "Czerwonym Diabłom" trzy punkty.

Włoch już drugi raz z rzędu ratował swój zespół. Tydzień temu strzelił zwycięskiego gola w meczu z Aston Villa (3:2). Angielscy komentatorzy nie mogą wyjść z podziwu dla gry 17-latka, ale wciąż uczą się poprawnej wymowy jego nazwiska. W efekcie w różnych stacjach telewizyjnych usłyszeć można inne wersje.

Z kolei piłkarze Rafaela Beniteza pokazali, że mogą wygrywać nawet bez swojego lidera Stevena Gerrarda. To ważne zwycięstwo po środowej porażce 1-3 w Lidze Mistrzów z Chelsea Londyn.

Gerrard usiadł na ławce rezerwowych, bo skarżył się przed meczem na kontuzję pachwiny, której nabawił się w spotkaniu przeciwko Chelsea. W tamtym meczu zagrał fatalnie i to z jego postawą wiąże się zaskakująco łatwa wygrana londyńczyków. W rewanżu na Stamford Bridge ma poprowadzić Liverpool do wygranej.

Bardzo dobre zawody przeciwko Blackburn rozegrał Fernando Torres, który już w piątej minucie wykorzystał długie podanie Jamie Carraghera. Później bliscy strzelenia goli byli Xabi Alonso, Dirk Kuyt i Mascherano.

Kibice musieli czekać na drugą bramkę do 33 minuty. Celnym strzałem popisał się ponownie Torres. Hiszpan zszedł z boiska już w 73 minucie i było widać, że decyzję Benitez podjął pod wpływem następnej potyczki z Chelsea.

W samej końcówce pewną wygraną "The Reds" przypieczętowali Daniel Agger i David N'Gog. To piąte kolejne zwycięstwo Liverpoolu w Premier League.

Przed meczem minutą ciszy uczczono pamięć 96 kibiców Liverpoolu, którzy 20 lat temu stracili życie w tragedii na stadionie Hillsborough. Fani zostali stratowani podczas półfinału Pucharu Anglii.

Pod nieobecność Manuela Almunii pewne miejsce w bramce Arsenalu Londyn ma Łukasz Fabiański. Polaka już w 17 minucie pokonał Egipcjanin Mido. Później piłkarze Arsenalu przejęli inicjatywę i ostatecznie wygrali 4:1. Gole dla drużyny Fabiańskiego zdobyli Walcott (61.), Silvestre (71.), Arshavin (90.) i Song (90.)

Liverpool - Blackburn 4:0

Bramki:

Torres (5., 33.), Agger (83.), N'Gog (90.)

Sunderland - Manchester United 1:2

Bramki:

Jones (56.)

Scholes (19.), Macheda (76.)

Wigan - Arsenal Londyn 1:4

Bramki:

Mido (17.)

Walcott (61.), Silvestre (71.), Arshavin (90.) i Song (90.)

Ferguson odpowiada na zaczepki Beniteza - czytaj tutaj »