Formuła 1: Kierowcy mają dość ekstremalnych wyścigów. Ecclestone naciskany

Kierowcy F1 próbują naciskać na Berniego Ecclestone'a, by ten zmienił godziny startu dwóch pierwszych wyścigów sezonu. Przez opóźnienie GP Australii i GP Malezji kierowcy musieli rywalizować w ekstremalnych warunkach
Oślepiające słońce w Australii i ulewa, która przerwała wyścig w Malezji zmusiły kierowców do protestów, by w przyszły sezonie wyścigi nie zaczynały się tak późno.

Decydujące słowo należy Ecclestone'a, który robi co może, żeby rozgrywać wyścigi jak najpóźniej, by europejska widownia mogła je oglądać o znośnej porze. Kierowcy podkreślają, że nawet przesunięcie wyścigu o jedną godzinę wstecz pozwoliłoby uniknąć ekstremalnych warunków. - Ta jedna godzina zrobiłaby dużą różnicę. Rozumiemy, że wyścigi startują wcześnie z powodów marketingowych, ale bezpieczeństwo kierowców zawsze musi być priorytetem - mówi źródło bliskie Stowarzyszeniu Kierowców Grand Prix (GPDA).

- Już rozmawialiśmy z Charliem Whitingiem [dyrektor wyścigów F1 - przyp. red.] na spotkaniu kierowców i wyraziliśmy nasze zaniepokojenie, co może stać w przyszłości - kontynuuje GPDA. - Zdrowy rozsądek mówi, że będą problemy. W Australii warunki były bardzo trudne, z powodu oślepiającego słońca. Ciężko był dostrzec pierwszy zakręt, pit lane, czy linię końcową. W Malezji jechało się trudno, bo było ciemno. Sam deszcz nie był problemem, ale nie było szans na wznowienie wyścigu, ponieważ było późno i już zbyt ciemno. To był prawdziwy problem.

Przekonać Ecclestone będzie jednak bardzo trudno. Po przerwanym GP Malezji szef F1 rozbrajająco stwierdził, że nie żałuje opóźnienia wyścigu. - Mam żal tylko do deszczu - powiedział. -Nie widzę nic złego w takiej godzinie startu, nic nie wiedzieliśmy o deszczu. Gdybyśmy wystartowali o godzinie 14. równie dobrze mogłoby padać.
Królowie deszczu, czyli kto w F1 dobrze jeździ kiedy leje...


Kierowcy nie chcą wieczornych wyścigów, - ale widzowie... >