Jan Urban: Piłka po treningu ważyła 150 gramów więcej...

- Nie mam pojęcia skąd tyle kontuzji, nie tylko w Legii. Mówiło się o tym, że winne są piłki, ale to nie to. Choć jeśli po treningu nasiąknięta piłka waży 150 gramów więcej niż przed i piłkarz musi ją kopnąć kilkadziesiąt razy to jest różnica - wyjaśnia plagę kontuzji w lidze trener Legii Jan Urban.
Ekstraklasa: Zobacz skróty meczów 23. kolejki »

W Legii kilkumiesięczne kontuzje leczą Bartłomiej Grzelak, Wojciech Szala, a powoli do formy wracają Tito i Sebastian Szałachowski, od początku rundy jesiennej w każdej kolejce brakuje kilku piłkarzy leczących drobne urazy. Podobnie jest w innych drużynach, np. w Lechu gdzie nie grają Hernan Rengifo, Rafał Murawski i Grzegorz Wojtkowiak.

- Nie będę zwalać winy na piłki, ale początek sezonu odbywał się w trudnych warunkach i przygotowania na twardych, mokrych lub zmrożonych boiskach wyglądają zupełnie inaczej niż te letnie. W pewnym momencie mieliśmy cztery kontuzje mięśnia prostego uda. Jeśli na twardej śliskiej nawierzchni ktoś się poślizgnie i "ucieknie" mu noga, to właśnie ten mięsień jest narażony - wyjaśnia trener Legii.

- Trudno wskazać przyczynę. W Barcelonie wciągu dwóch miesięcy było kiedyś kilka urazów kolana. Wymieniono nawierzchnię boiska i buty w których grali piłkarze. Te które mają poprzecznie ustawione korki, w przeciwieństwie do starych, z sześcioma wkrętami, nie dają luzu nodze w boisku i całe obciążenie przechodzi na staw skokowy i kolano - dodał.

W Sanoku ludzie oglądali Legię na dachach - czytaj tutaj »