Koniec mitu Michaela Schumachera?

Ferrari liże rany po najgorszym starcie sezonu Formuły 1 od 1982 roku - w Grand Prix Australii i Malezji Kimi Raikkonen i Felipe Massa nie zdobyli ani jednego punktu! Błędy popełniali głównie inżynierowie i taktycy Ferrari, ale media sugerują, że odpowiedzialność ponosi także doradca zespołu Michael Schumacher. - Korzystajcie z doświadczenia Michaela. Nie ma lepszego niż on! - apeluje jednak do Ferrari były mistrz świata Niki Lauda.
Po dwóch wyścigach sezonu Ferrari jest najgorszym zespołem w stawce. Lepsze wyniki osiągało nawet Force India, które w ostatnich latach regularnie było jednym z najgorszych zespołów w stawce. - Musimy zmienić swoją mentalność i zaakceptować fakt, że jesteśmy w zupełnie innej sytuacji niż w przeszłości - przyznaje szef zespołu Stefano Domenicali. - Od zaraz musimy rozpocząć proces wychodzenia z dołka, ale bez paniki. Każdy z nas musi zająć się swoimi obowiązkami i dogłębnie przebadać to, za co jest odpowiedzialny.

Domenicali ani razu nie uciekł się do konkretów i nie podał nazwisk, ani stanowisk winnych błędów, ale media doszukują się w jego wypowiedziach aluzji, które - ich zdaniem - podejrzenia kierują na Schumachera. Po powrocie z Malezji do Włoch w siedzibie Ferrari doszło do trzygodzinnego "spotkania kryzysowego", na które - według doniesień mediów - Schumachera nie zaproszono.

Błędy Ferrari z Malezji były kompromitujące - Massa odpadł już w pierwszej sesji kwalifikacji, bo kierownictwo uznało, że czas osiągnięty w jednym z wczesnych przejazdów wystarczy do zakwalifikowania się dalej. W wyścigu zespół podjął natomiast szaleńcze ryzyko w przypadku Raikkonena, któremu założono opony na duży deszcz w momencie, kiedy na tor spadały pojedyncze krople. To zrujnowało wyścig Fina.

Niemieckie i włoskie media część winy zrzuciły na Schumachera, który w Ferrari pełni nieokreśloną funkcję doradcy. Francuskie poszły krok dalej pisząc o końcu mitu Schumachera. Były kierowca F1, a obecnie komentator niemieckiej Premiere Marc Surer powiedział o Ferrari: - Mają siedmiokrotnego mistrza świata, najlepszego kierowcę w historii, więc muszą mieć wyczucie. Dziwi mnie bardzo, że tak to spaprali.

Jak tłumaczył błędy Ferrari Schumacher? O kwalifikacjach w Malezji mówił: - Głupio wyszło. W czasie piątkowych i sobotnich treningów zanalizowaliśmy dokładnie czasy i wyliczyliśmy jaki powinien wystarczyć do awansu. Z wyliczeń wynikało, że będzie to granica 1:36 minuty. Skoro więc nasi kierowcy uzyskali czasy na poziomie 1:35,6 i 1:35,4 uznaliśmy, że wszystko było załatwione.

- Kiedy wszyscy zaczęli osiągać dobre czasy, a na zegarze pozostały dwie minuty do końca sesji, trudno było podjąć decyzję w tak krótkim czasie - dodał Schumacher. - Mogliśmy się tylko przyglądać jak spadamy w tabeli z czasami. To było wielkie rozczarowanie.

O nietrafionej decyzji w przypadku Raikkonena były mistrz świata mówił: - Miało zacząć padać. Mamy swoje prognozy pogody, aktualizowane co sekundę. Tuż przed postojem dostaliśmy informację, że będzie padać, zaczęło nawet kropić. Wielki deszcz miał zacząć się niedługo potem.

- Tak się, niestety, nie stało. Była to loteria, na której przegraliśmy. Jeżeli uważasz, że masz pewne informacje, powinieneś ryzykować. Kierowcy też nam mówili przez radio, że pada. Zmiana opon w tamtej części wyścigu była jednak złą decyzją - przyznał Niemiec.

Menedżer Schumachera Willi Weber oskarżenia swojego klienta nazwał idiotycznymi. - Atak przeciwko niemu nie ma sensu. Decyzje ze ściany serwisowej były podejmowane przez zespół.

W obronie Schumachera wypowiedział się także Lauda. - Gdybym miał decydujący głos w Ferrari, to postawił bym Michaela na ścianie dowodzenia [między garażami, a prostą startową]. Unikałbym sytuacji, w której Michael w połowie na niej jest, a w połowie nie - dodał Austriak. Schumacher na stanowisku dowodzenia Ferrari się pojawia, ale nie zawsze. Czasem w ogóle nie bierze udziału w Grand Prix.

- On podejmowałby decyzje sto razy lepsze niż jakiś inżynier. Co powiedziałbym Ferrari? Skorzystajcie z jego doświadczenia! Umieśćcie go na stanowisku dowodzącego. Nie ma lepszego - powiedział o Schumacherze Lauda.

Tymczasem media spekulują, że Domenicali nie planuje zapraszać Schumachera na trzecie GP tego sezonu, które w dniach 17-19 kwietnia odbędzie się w Chinach.
Dlaczego Kubicy ciężko będzie w tym sezonie o podium i czy nowy bolid coś zmieni