Sport.pl

Liga Mistrzów: ćwierćfinały

Dwa wielkie hity i dwa niezwykle ciekawe mecze - to najkrótsza reklama ćwierćfinałów piłkarskiej Ligi Mistrzów. Pierwsze mecze już we wtorek
Villarreal - Arsenal Londyn (wtorek, godz. 20.45 transmisja nSport)

Hiszpanie marzą o rewanżu na londyńczykach za porażkę z półfinału LM sprzed trzech lat. W 2006 r. byli rewelacją Europy, grali widowiskowo i skutecznie, ale na ich drodze do finału stanął Jens Lehmann. Niemiec obronił rzut karny wykonywany przez Juana Roman Riquelme w ostatniej minucie rewanżu, i to Arsenal zagrał w wielkim finale. Gwiazdą drużyny Arsene'a Wengera był wówczas Robert Pires, dziś piłkarz ekipy z El Madrigal. - Dziwnie będzie zagrać przeciw drużynie, ludziom, którym zawdzięcza się najlepsze chwile życia - nie kryje Francuz. Dla niego będzie to dziwny mecz, dla kolegów - ciężki. "Kanonierzy" spisują się rewelacyjnie w Premier League, w weekend wygrali z Manchester City i są niepokonani od 17 spotkań.

Typ „Metra": 1:2

Manchester United - FC Porto (wtorek, godz. 20.45 transmisja nSport)

Kiedy tylko obrońcy Pucharu Europy wylosowali Porto, pojawiło się mnóstwo komentarzy, że Alex Ferguson nie mógł lepiej trafić. - Czyżby? O siłę Porto zapytajcie piłkarzy Atletico - ripostował Szkot, nawiązując do wyeliminowania przez Portugalczyków ekipy z Madrytu w poprzedniej rundzie. Te słowa to chyba zwykła kurtuazja, bowiem drużyna z Old Trafford jest murowanym faworytem. Choć w lidze United ratował ostatnio w 90. minucie 18-letni debiutant Federico Macheda (MU wygrało z Aston Villa 3:2), to z Porto powinni uporać się bez problemów. Szczególnie że do wysokiej formy na dobre wrócił Cristiano Ronaldo.

Typ „Metra": 3:0

Liverpool - Chelsea (środa, godz. 20.45 transmisja nSport)

Liga Mistrzów nie może najwyraźniej obyć się bez meczów tych drużyn. "The Reds" zagrają z "The Blues" już czwarty raz w ostatnich pięciu latach. I choć ich mecze nie zawsze są porywające, emocji nie brakuje. Zdarzyło się na przykład, że Liverpool wygrywał po golu... którego nie było. José Mourinho, ówczesny trener Chelsea, omal nie pękł ze złości, gdy sędzia uznał bramkę Luisa Garcii, choć powtórki pokazały, że obrońca Ricardo Carvalho wybił piłkę przed linią bramkową. Rok temu w półfinale górą byli londyńczycy. Rewanżowy mecz, który wygrali po dogrywce 3:2, był chyba najlepszym tamtej edycji LM.

Kto teraz jest faworytem? Liverpool rozgromił Real, później Manchester United, ale Chelsea, od kiedy jej trenerem został Guus Hiddink, też nie zawodzi. Remis?

Typ „Metra": 0:0

Barcelona - Bayern Monachium (środa, godz. 20.45 transmisja nSport i TVP 2)

Barcelona może nie wzbudza już takiego zachwytu jak kilka miesięcy temu, ale wciąż robi swoje - wygrywa i utrzymuje sześć punktów przewagi nad goniącym ją Realem. W LM ma nawet jeszcze łatwiej, grając na luzie, poradziła sobie w poprzedniej rundzie z Lyonem. Bayern o takiej stabilizacji może pomarzyć albo zachwyca, albo wprawia w osłupienie. W poprzedniej rundzie Bawarczycy wpakowali Sportingowi Lizbona w sumie aż 12 goli, w sobotę zebrali tęgie lanie od Wolfsburga i przegrali 1:5. - Tylko dobry mecz z Barcą pozwoli nam zmazać plamę - przekonuje Łukasz Podolski. Dobry, to znaczy jaki? - Na Camp Nou jedziemy po remis - nie kryje napastnik urodzony w Gliwicach. Leo Messi komentuje krótko: - Nasz cel jest zawsze taki sam, strzelać jak najwięcej i wygrywać.

Typ „Metra": 2:0

Kupujesz psa? Sprawdź jakiego wybrać?


Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl