Historyczna szansa Kadusa

Bydgoszcz może mieć czwarty zespół w ekstraklasie. Jeden mały krok od tego sukcesu dzieli zawodniczki Kadusa, bo ostatniego meczu z Widzewem Łódź nie trzeba nawet wygrać.


Kadus kończy finałową rundę I ligi spotkaniem w Bydgoszczy (mecz w sobotę o 18. w hali Chemika przy ul. Glinki). Stawką spotkania z łódzkim Widzewem jest drugie miejsce w I lidze. Pierwsze już wcześniej zapewnił sobie Lider - Pruszków, ale druga pozycja także daje awans do ekstraklasy koszykówki kobiet. Przypomnijmy, że w tym sezonie mamy w naszym mieście trzy kluby walczące w krajowej elicie: to siatkarki GCB Centrostalu (będą grać o brązowy medal), siatkarze Delekty (czeka ich walka o miejsca 5-8), oraz żużlowcy Polonii (zaczynają sezon jako beniaminek). W sobotę okaże się, czy Kadus będzie czwartym takim zespołem.

Szansa jest ogromna, bo bydgoskie koszykarki mają jeden punkt przewagi nad Widzewem, a na dodatek wygrały pierwszy mecz w Łodzi 80:73. O kolejności decyduje bilans bezpośrednich pojedynków, więc Kadus może dziś nawet przegrać różnicą sześciu punktów, a i tak będzie lepszy od rywalek

Nie będzie jednak łatwo. Szkoleniowiec Kadusa Adam Ziemiński nie będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodniczek. Kontuzja już wcześniej wyeliminowała Magdalenę Myśków. W ostatnim meczu w Krakowie urazu kolana doznała Anna Talarczyk, a na dodatek Aleksandra Kaja będzie musiała pauzować z powodu popełnienia dwóch fauli niesportowych w spotkaniu z Koroną. Środkowa Ewa Borys, która przeszła artroskopię kolana, nie jest oczywiście w pełnej dyspozycji, choć dziś pojawi się w składzie Kadusa. Ziemiński liczy przede wszystkim na trójkę: Justyna Kostencka-Janik, Katarzyna Rezler i Martyna Myśków. Bydgoszczanki będą musiały najbardziej strzec się liderek Widzewa: Aleksandry Pawlak (19,4 pkt i 10,4 zb.) i Marty Hylewskiej (11,6 pkt, 4,4 zb.)

Przypomnijmy, że Kadus, klub którego duszą jest Czesław Woźniak, obecnie drugi szkoleniowiec, stara się o awans do ekstraklasy od trzech lat. Pierwsze dwa podejścia były nieudane. W tym sezonie zespół pod wodzą Ziemińskiego walczy z powodzeniem. Dziś wieczorem okaże się, czy szansę wykorzysta. Jeśli tak się stanie, budżet drużyny - którą wspiera głównie Waldemar Kotecki, szef firmy Polwell, były ligowy koszykarz Astorii - będzie musiał być kilkakrotnie większy.