Sport.pl

PZPN przejada 30 proc. własnego budżetu

18 mln zł wydaje PZPN na administrację. - To nie mieści się w jakichkolwiek cywilizowanych standardach. Apeluję o zmianę budżetu - mówi Jacek Masiota, członek zarządu PZPN, który dziś w Kielcach ma przegłosować budżet na 2009 r.
Jacek Sarzało: Wiceprezes Rudolf Bugdoł już przedstawił założenia budżetu. Podobno związek nadal najwięcej będzie wydawał na własne wydatki.

Jacek Masiota*: Nie wolno mi mówić o konkretnych propozycjach. Mogę jednak stwierdzić, że proporcje nie różnią się zasadniczo od zeszłorocznych. A tamten budżet był fatalny.
Tak się pije na zjeździe PZPN (31.10.2008)... | wideo


Dlaczego?

- W 2008 r., jeszcze przy starym zarządzie, budżet wynosił ok. 74 mln zł. Ok. 22 mln wydano na funkcjonowanie związku - 18 mln na administrację, 4 mln zł na tzw. koszty stałe, czyli na posiedzenia i narady, delegacje zagraniczne, nagrody. Czyli 30 proc. budżetu PZPN sam przejadł. Nie mieści się to w jakichkolwiek cywilizowanych standardach. Dla porównania: w Lechu Poznań, w którym pracuję na co dzień, wszystkie koszty niezwiązane ze sportem to 4 proc. budżetu, w Ekstraklasie SA, w której również działam - niewiele ponad 2 proc.

A ile PZPN przeznacza na szkolenie trenerów? Albo na młodzież?

- Wydatki na statutowe przecież cele PZPN są śmiesznie niskie. Koszty szkolenia trenerów w roku 2008 wyniosły 200 tys. zł. Posiedzenia i narady członków zarządu - dwa razy więcej. Na rozgrywki centralne juniorów poszło 0,5 mln zł. Koszty upominków poza imprezami to ok. 700 tys. zł. Bo koszty upominków podczas imprez liczone są razem z kosztami tychże imprez...

To nie jest model budżetu, który mógłby spowodować jakiekolwiek pozytywne zmiany w naszej piłce. Trudno dobrze oceniać działalność organizacji, która na swoje utrzymanie przeznacza jedną trzecią przychodów. Dlatego apeluję do członków zarządu przed posiedzeniem w Kielcach, by zmienić budżet. To najważniejszy dokument, na podstawie którego realizowana jest polityka i cele związku. Tyle się mówi o tym, że sytuacja w PZPN jest zła. Powtarzamy mantry o niskiej jakości i powszechności szkolenia, słabej kadrze trenerskiej, korupcji. A przecież to właśnie budżet określa, czy i jak związek chce to zmienić! Ile pieniędzy przeznaczyć na szkolenie młodzieży, trenerów czy walkę z korupcją. Powtarzam, bez zmiany zasad finansowania szkolenia młodzieży, trenerów, bez znaczącego ograniczania kosztów funkcjonowania PZPN jakiekolwiek reformy nie są możliwe.

Ale związek wydaje swoje pieniądze, więc może to robić, jak mu się podoba.

- O nie. Związek nie istnieje dla siebie, lecz dla piłki nożnej w Polsce. Poza tym nawet w wydawaniu swoich pieniędzy powinna być jakaś logika. Dam przykład: Ekstraklasa SA oraz kluby pierwszej i drugiej ligi wpłacają rocznie na rzecz PZPN ok. 10 mln zł. W zamian związek organizuje rozgrywki (logistyka, sędziowie, obserwatorzy) oraz utrzymuje sądy i komisje. I wydaje na to 8,5 mln zł. To zaś oznacza, że kluby właściwie same opłacają wydatki PZPN na obsługę własnych rozgrywek. A przecież niezależnie od tego łożą na związek daniny z tytułu opłat licencyjnych, transferowych i innych. Wniosek jest prosty - wynajmując zewnętrzną spółkę do wykonywania zadań pozostających w gestii PZPN, kluby mogłyby oszczędzić znaczne pieniądze.

*Jacek Masiota, 34 lata, dr ekonomii, prawnik Lecha Poznań, w zarządzie PZPN reprezentuje Ekstraklasę SA.

W budżecie PZPN

200 tys. zł

na szkolenie trenerów

400 tys. zł

na posiedzenia zarządu

500 tys. zł

na centralne rozgrywki juniorów

700 tys. zł

na upominki poza imprezami