Szczęśliwa i realna piątka siatkarek

Białostockie siatkarki nie przypominały w niczym zespołu, który ostatnio przegrywał mecz za meczem. W sobotę wręcz rozbiły we własnej sali drużynę z Dąbrowy Górniczej i przybliżyły się do zajęcia piątego miejsca w ekstraklasie. - Na razie zrobiliśmy tylko mały kroczek - tonuje nastroje trener Dariusz Luks
Przed sobotnim spotkaniem o miejsca 5-8 w ekstraklasie, teoretycznie w lepszej pozycji były zawodniczki MKS-u. To one bowiem po rundzie zasadniczej uplasowały się na piątym miejscu w tabeli (białostoczanki były ósme), ponadto z dotychczasowych czterech starć ligowych z ekipą Pronaru Zeto Astwa AZS wychodziły zwycięsko. W sobotę wyrównaną walkę z gospodyniami toczyły jednak tylko w pierwszym secie. W nim białostoczanki ponownie, tak jak w ostatnich pojedynkach, słabo spisywały się w polu zagrywki. Piłki po ich serwisach zbyt często lądowały poza boiskiem. Do tego myliły się w ataku i to siatkarki z Dąbrowy Górniczej miały nieznaczną przewagę. One też były bliżej zwycięstwa w pierwszej odsłonie. Jednak przy pierwszej piłce setowej, zagrywkę w aut posłała Katarzyna Wysocka, a przy drugiej Magdalena Sadowska. Swego setbola nie zmarnowały natomiast gospodynie. Najpierw skutecznym atakiem popisała się Agata Karczmarzewska-Pura, a potem ta sama zawodniczka zablokowała Ewelinę Sieczkę.

- Końcówka pierwszego seta była, można powiedzieć, takim momentem zwrotnym dla mnie, gdyż na początku nie grałam najlepiej. Chyba byłam trochę za bardzo spięta po ostatnim spotkaniu, które mi kompletnie nie wyszło - mówi białostocka przyjmująca, która w dalszych częściach pojedynku spisywała się bez zarzutów. Tak jak pozostałe zawodniczki, które po tym, jak w pierwszym secie sprezentowały rywalkom dziesięć punktów, w dwóch kolejnych odsłonach popełniły tylko sześć błędów. Szczególnie drugi set był koncertowy w wykonaniu miejscowych. Były bezbłędne w ataku, skuteczne w bloku, pewne na zagrywce oraz rewelacyjne w obronie. Nim na dobre zaczęła się druga partia, białostoczanki prowadziły już 8:1. Zdezorientowane siatkarki z Dąbrowy Górniczej na chwilę się przebudziły i nieznacznie odrobiły straty (5:9), jednak potem znów wyśmienicie zaczęły grać miejscowe i pewnie wygrały tego seta 25:12.

- Brakuje mi słów na to co zrobiłyśmy, nie zaszkodziłyśmy w żadnym elemencie drużynie przeciwnej, kopałyśmy się po czole, bo naprawdę nie miałyśmy w ogóle pomysłu na to, jak wygrać, jak utrudnić grę przeciwnikowi - przyznaje kapitan MKS-u Magdalena Śliwa. Doświadczona rozgrywająca, dwukrotna złota medalistka mistrzostw Europy, nie była w stanie odmienić gry swego zespołu i trzeciej partii. Starała się jak najwięcej piłek kierować do swych środkowych Katarzyny Wysockiej i Małgorzaty Lis, ale to zdawało egzamin tylko do połowy seta. Potem ponownie na boisku rządziły białostoczanki.

- Mówiłam, że nie ma takiej serii, której nie można przerwać - cieszyła się po spotkaniu białostocka przyjmująca Katarzyna Walawender, której Izabela Żebrowska oddała statuetkę najlepszej zawodniczki pojedynku.

- Bardzo podobała mi się postawa Izy, widać, że dziewczyny uzupełniają się - stwierdził po meczu trener Luks.

Niestety, zwycięstwo białostoczanek oklaskiwało zdecydowanie mniej kibiców niż zwykle. Włodarze klubu nie wpadli bowiem na pomysł, aby zmienić godzinę meczu ze względu na spotkania reprezentacji Polski w eliminacjach do mistrzostw świata oraz Żubrów Białystok w play-off I ligi.

Rywalizacja o awans do kolejnej rundy play-off, w której rozpocznie się decydujący bój o piątą pozycję w tabeli, trwa do dwóch zwycięstw. Najbliższe spotkanie za tydzień w Dąbrowie Górniczej.

- Mamy świadomość, że to jeszcze nie koniec walki, a w hali rywalek na pewno nie będzie czekał nas spacerek - przypuszcza Karczmarzewska-Pura. - Przeciwniczki będą miały nóż na gardle i będą musiały wygrać pierwsze spotkanie. Mam jednak nadzieję, że wykorzystamy ciążącą na nich presję.

Pronar Zeto Astwa AZS Białystok - MKS Dąbrowa Górnicza 3:0

Sety: 27:25, 25:12, 25:16.

AZS: Karczmarzewska-Pura, Mieszała, Walawender, Koczorowska, Muhlsteinova, Żebrowska, Saad (libero) oraz Kalinowska, Gierak.

MKS: Wysocka, Sadowska, Szczurek, Sieczka, Lis, Śliwa, Tkaczewska (libero) oraz Strządała, Wilczyńska, Matyjaszek.