Sport.pl

GP Australii: Lewis Hamilton ukarany za skrzynię biegów

Aktualny mistrz świata Lewis Hamilton przystąpi do wyścigu inaugurującego nowy sezon F1 z 18 miejsca. Przyczyną takiego stanu rzeczy, jest konieczność wymiany skrzyni biegów w bolidzie Anglika, co karane jest stratą pięciu pozycji na starcie. Hamilton początkowo miał wystartować jako ostatni, jednak delegat techniczny unieważnił wyniki Toyoty, ze względu na nieprzepisowe tylne skrzydła w bolidach.
Zobacz kwalifikacje przed GP Australii - Z czuba.tv »

Brytyjczyk zajął szczęśliwe (ostatnie premiujące do dalszej fazy kwalifikacji) piętnaste miejsce w pierwszej sesji. Na drugą jednak nie wyjechał, zawiodła go skrzynia biegów.

- To katastrofa co stało się ze skrzynią biegów. Będziemy musieli ją wymienić, więc Lewis wystartuje w niedzielę z ostatniej, 20. pozycji - powiedział szef teamu Martin Whitmarsh.

Regulamin F1 mówi, że skrzynia biegów może być zmieniania po czterech, ukończonych wyścigach. W innym przypadku zawodnika czeka kara - traci pięć miejsc na starcie. Hamilton w kwalifikacjach był 15., miał więc zająć 20. pole startowe.

Sytuacja uległa zmianie kilka godzin później, kiedy okazało się, że delegat techniczny FIA uznał, że w bolidach Toyoty zamontowano nieprzepisowe skrzydła tylne - regulamin mówi, że ta część ma być sztywna, a w samochodach Jarno Trullego i Timo Glocka skrzydła były za bardzo elastyczne.

- Nie miałem planów na wyścig. Nie mogło być gorzej niż ostatnie miejsce. Trzeba będzie stamtąd wyruszyć i spisać się jak najlepiej. Mam bolid nieco szybszy niż kilku przede mną, więc spróbujemy jakoś obmyślić strategię na wyścig - powiedział po kwalifikacjach Hamilton.

Robert Kubica zajął czwarte miejsce w kwalifikacjach do Grand Prix Australii. To świetny wynik Polaka, który był szybszy nie tylko od swojego kolegi z BMW Sauber Nicka Heidfelda, ale i obu kierowców Ferrari. Dwie pierwsze pozycje zajęli Jenson Button i Rubens Barrichello.

Wyścig o Grand Prix Australii rozpocznie się w niedzielę o 8 rano czasu polskiego. Transmisja w Polsacie.

GP Australii: Sensacyjne kwalifikacje, świetny Kubica »