Zasłużonym śląskim klubem będą wkrótce rządzić kibice?

Tego jeszcze w Polsce nie było! Kibice chcą przejąć, a potem sponsorować i zarządzać klubem piłkarskim. Podobne projekty funkcjonują już w Anglii, Niemczech czy Hiszpanii. Kolejny klub może powstać na Śląsku!
Założenia są ambitne - kibice chcą skupić wokół pomysłu 50 tys. osób rocznie płacących na klub po 20 zł. W ten sposób uzbiera się niebagatelna kwota miliona złotych, która będzie podstawą budżetu kibicowskiej drużyny.

- Realizację naszego pomysłu podzieliliśmy na trzy etapy. Jesteśmy na początku drogi. Rekrutujemy członków klubu. Następnie oszacujemy, jaką siłą - przede wszystkim finansową - dysponujemy, i zastanowimy się nad wyborem drużyny. Potem przyjdzie czas m.in. na ustanowienie władz i rozpoczęcie działalności. Z początkiem sezonu 2011/12 chcielibyśmy przystąpić do rozgrywek - precyzuje Sebastian Walczak, 31-letni handlowiec ze Szczecina, który zarządza projektem.

Decyzję o wyborze klubu ma podjąć większość udziałowców. Kto wie, czy pierwsza kibicowska drużyna w Polsce nie zagra właśnie na Śląsku! Przystąpienie do projektu zadeklarował bowiem Śląsk Świętochłowice.

Klub z 89-letnią tradycją gra w okręgówce, ale to zasłużona firma, która przed wojną rywalizowała nawet w ekstraklasie. Barwy klubu ze Świętochłowic reprezentowali m.in. słynny piłkarze Ruchu Teodor Peterek i Ewald Cebula, a dziś najbardziej znanym wychowankiem jest Adam Bensz, bramkarz Odry Wodzisław.

- Jesteśmy pierwsi w Polsce. Powiedziałem na klubowym zarządzie: "Wchodzimy to!". Po sali przeszedł szmer. Może i niezadowolenia Jeżeli tak, to czekam na inne propozycje, bo pomocy coś się doczekać nie mogę. Żyję dla piłki, a nie z piłki. Jestem pewny, że podobnie uważa większość naszych działaczy. Liczy się przede wszystkim dobro klubu - mówi Antoni Jojko, wiceprezes Śląska.

- Przejęcie już istniejącej drużyny jest dużo bardziej tańsze. Oferta Śląska bardzo nas ucieszyła - dodaje Walczak.

O tym, że kibice mogą przejąć znaną drużynę, świadczy przykład z Niemiec, gdzie kibicowskim klubem stała się Fortuna Koeln. To znany klub, który aż 26 sezonów (krajowy rekord) grał w 2. Bundeslidze. Obecnie występuje w piątej lidze.

- Będziemy rozmawiać i szukać najlepszego rozwiązania. Obecny stan klubu określiłbym mianem stagnacji, a my przecież chcemy się rozwijać. Zdaję sobie sprawę z ewentualnych protestów kibiców. Na nasze mecze przychodzi sto, dwieście osób. Jak przyjdzie tysiąc, dwa tysiące, to nie będziemy myśleć o takich projektach - podkreśla Jojko.

- Jeżeli nie będzie lokalnej akceptacji dla naszego projektu, to nie będzie też i klubu. Zaręczam, że kibice potrafią się zjednoczyć. Już teraz nad wspólnym celem pracują młodzi ludzie - wyjaśnia Walczak.

Jednym z nich jest 22-letni Paweł Lubański, który pochodzi z Pomorza. - Decyzję o wyborze klubu podejmą kibice. Dla mnie nie będzie żadnym problemem, jeżeli tym zespołem będzie Śląsk Świętochłowice - podkreśla.

Kibice-tradycjonaliści nie powinni mieć powodów do obaw. - Na pewno nie zmieni się nazwa. Może tylko dołączymy do niej skrót - na przykład KKK, czyli Krajowy Klub Kibiców. Moim marzeniem jest wprowadzić nasz klub do ekstraklasy, a w przyszłości zagrać w europejskich pucharach - uśmiecha się Walczak.



Dla Gazety

Mariusz Śrutwa

były piłkarz Ruchu Chorzów

Może kibice mają już dosyć bezdusznego zarządzania ich ukochanymi drużynami, gdzie komercję i zarobek stawia się ponad tradycję? O tym, że kibice mogą pomóc postawić klub na nogi, dobrze świadczy przypadek Lecha Poznań. Teraz zarządzają nim już zawodowcy, ale rola kibiców, którzy wsparli klub, gdy ten przeżywał ciężkie chwile, jest trudna do przecenienia.

Nie dziwi mnie plan Śląska Świętochłowice. W naszym regionie, gdzie wokół pełno klubów z ambicjami, naprawdę trudno się wybić. Takie kluby jak Śląsk już na starcie przegrywają wyścig po pieniądze sponsora. Może w ten sposób znajdą dla siebie miejsce? Dobrze im życzę.

not. tod



Pierwsi byli Anglicy

Na pomysł zorganizowania klubu kibiców wpadł w 2007 roku były dziennikarz sportowy z Anglii Will Brooks. Na założonej przez siebie stronie myfootballclub.co.uk zorganizował ludzi chętnych do zostania współwłaścicielami drużyny. Niespełna rok wystarczył na zebranie funduszy potrzebnych na zakup klubu z niższej ligi - Ebbsfleet United. Drużyna występuje dziś w Blue Square Premier. Jej pucharowy mecz na Wembley oglądało 40 tys. fanów.