Sztangiści dźwigają po operacjach

Trójka zawodników Budowlanych Opole: Magdalena Ufnal, Bartłomiej Bonk i Krzysztof Szramiak rozpoczęli rok od zmagań z kontuzjami. Wszyscy musieli przejść operacje, ale wracają już do zdrowia.
Bonk miał operowaną łąkotkę lewego kolana. Choć od zabiegu minęły dopiero trzy tygodnie, jest już w znacznie lepszej dyspozycji. Dwie niewielkie blizny po obu stronach kolana goją się znakomicie. - Dwaj specjaliści przez dwie godziny przy tym grzebali, wykręcali mi nogę we wszystkie strony, miałem znieczulenie od pasa w dół, więc wszystko widziałem. Ślad nie jest może duży, ale kontuzja była skomplikowana - opowiada sztangista.

Bartek zaczyna trenować

Dla 24-letniego zawodnika był to już drugi zabieg lewego kolana, bowiem w listopadzie miał operowane więzadło krzyżowe. - Później zacząłem już nawet dźwigać, ale ból nie pozwalał na treningi. Okazało się, że trzeba zrobić także łąkotkę - mówi. - Mam nadzieję, że mój limit kontuzji już się skończył - dodaje. Po kilku dniach spędzonych w szpitalu w Łodzi przeniósł się na rehabilitację do Spały, później wrócił do Opola. Nie może przeciążać kolana, więc stara się tylko lekko trenować. - Po kontuzji bardzo trudno wrócić do formy, zaczyna się praktycznie od zera. Mogę ćwiczyć tylko ręce, ale staram się robić choć to. Nie ma co siedzieć bezczynnie w domu, bo obrosnę w tłuszcz - śmieje się Bonk.

Z powodu kontuzji nie może wystartować w zbliżających się mistrzostwach Europy. - Mam pecha do tych zawodów. Od trzech lat nie udaje mi się w nich wystartować - przyznaje. Będzie więc walczył o to, by wystartować na listopadowych mistrzostwach świata. - Mam nadzieję, że we wrześniu powalczę już w mistrzostwach Polski, a później uda mi się zbudować formę na mistrzostwa świata - zaznacza.

Magda się nudzi

Choćby o lekkich treningach marzy z kolei Magdalena Ufnal, która pięć tygodni temu przeszła operację lewego barku. W jej przypadku nie może być o tym mowy, bowiem bark i lewa ręka unieruchomione są specjalnym usztywniaczem. - Przez trzy tygodnie uczyłam się z tym spać. Największy problem jest, gdy muszę wyjść. Sama nie potrafię założyć nawet kurtki - opowiada zawodniczka. Co gorsza, nie wiadomo jak długo będzie się jeszcze musiała tak męczyć. Za dwa tygodnie czeka ją konsultacja lekarska. - Bark jeszcze trochę boli, ale najważniejsze, że wszystko się goi - mówi. Nie ukrywa jednak, że bardzo jej brakuje treningów. - Straszne się nudzę, więc przychodzę choć popatrzeć, jak inni dźwigają. Ręka jest coraz chudsza, mięśnie flaczeją, a ja nic nie mogę na to poradzić. Dlatego zaczynam już nią trochę ruszać, na razie z półkilowym ciężarkiem, ale zawsze to coś - śmieje się. O startach w zawodach na razie nie myśli. - Lekarze mówią, że ten rok mam z głowy - kończy.

Operację barku przeszedł niedawno także inny ciężarowiec Budowlanych Krzysztof Szramiak, który przebywa obecnie na rehabilitacji w Spale.