Zakopane przed PŚ: Bez Schmitta?

Już w najbliższy weekend na Wielkiej Krokwi będzie skakał Adam Małysz. Skocznia jest w idealnym stanie, śnieg trzeba wywozić. Cena noclegów w Zakopanem wzrosła o 60 proc., wolne pokoje są już tylko na obrzeżach miasta


Służby porządkowe odśnieżyły już trybuny. Na Wielkiej Krokwi leży jednak ponad pół metra naturalnego puchu. Organizatorzy nie mają takiego zmartwienia jak podczas ubiegłorocznej uniwersjady, kiedy śnieg trzeba było zwozić na skocznię z tatrzańskich dolin. W tym roku jest go za dużo.

- Zapraszamy wszystkich na Puchar Świata z Adamem Małyszem. Miasto może pomieścić 70 tys. gości. Dołożymy starań, by nie było problemu z poruszaniem się po mieście. Choć bez utrudnień w ruchu drogowym na ulicach Zakopanego się nie obejdzie - mówi Piotr Bąk, burmistrz Zakopanego i wiceprzewodniczący Komitetu Organizacyjnego PŚ. - Niestety, nic nie możemy poradzić na stan "zakopianki". Możemy tylko prosić gości, by po zawodach nie próbowali wszyscy razem wyjechać z Zakopanego. Lepiej u nas przeczekać największe natężenie ruchu i wyruszyć w drogę później.

- Na rozbiegu Wielkiej Krokwi pojawi się cała światowa czołówka z Małyszem na czele - zapewnia Jerzy Zakrzewski, rzecznik prasowy Polskiego Związku Narciarskiego. - Być może nie przyjedzie tylko Martin Schmitt, który w tym samym czasie ma odbierać nagrodę w plebiscycie na najlepszego sportowca Niemiec.

Zainteresowanie zawodami jest ogromne. - Na Puchar Świata w Zakopanem akredytowała się rekordowa liczba pięciuset dziennikarzy - zdradza Jan Gluc, wiceburmistrz miasta. - To więcej niż na Turniej Czterech Skoczni.

Pod Tatry wybierają się tłumy kibiców. - Wolnych miejsc noclegowych w samym mieście już nie ma - informuje Anna Bieleń z Centrum Informacji Turystycznej "Polskie Tatry" w Zakopanem. - Są jedynie wolne pokoje o niższym standardzie na obrzeżach. Ceny noclegów na te dwa dni wyraźnie podskoczyły. Jeśli w ferie za jeden dzień pobytu prywatni kwaterodawcy żądają zwykle 25 zł od osoby, to na czas Pucharu Świata cena podskoczyła do 40 zł.

- Na trybunach skoczni zmieści się blisko 45 tys. kibiców, prawie wszystkie bilety zostały sprzedane - podaje Agata Wojtowicz, dyrektor zakopiańskiego Orbisu, który zajmował się przedsprzedażą. - Niewielka pula kart wstępu zostanie sprzedana w dniu zawodów.

Policja spodziewa się, że kibiców będzie znacznie więcej. - Część osób będzie liczyła na zakup wejściówki w ostatniej chwili, inni spróbują dostać się na stadion bez biletów - mówi Lucyna Dziuba, nadkomisarz zakopiańskiej komendy policji. - Jeszcze inni zadowolą się oglądaniem zawodów z ulic przylegających do skoczni.

Funkcjonariusze natrafili już na fałszywe bilety, które sprzedawano między innymi w Krakowie. Policja radzi, by w Tatry nie wybierać się w ostatniej chwili, zwłaszcza że w najbliższy weekend rozpoczynają się ferie zimowe młodzieży z czterech województw, m.in. mazowieckiego i małopolskiego.

- Ci, którzy jadą tylko na zawody i zaraz po nich wracają, proszeni są o umieszczenie za przednią szybą samochodu zwykłej białej kartki - apeluje Lucyna Dziuba. - Te samochody będziemy kierować na takie parkingi, z których łatwiej będzie wyjechać tuż po zawodach.

Dodatkowe miejsca parkingowe przygotowano m.in. na Równi Krupowej, wielkiej łące w centrum miasta, a także na dwupasmowej ul. Powstańców Śląskich i na ul. Spyrkówka przy drodze wylotowej z Zakopanego.

Jeśli to nie wystarczy, część samochodów będzie musiała zaparkować już w Poroninie. Stamtąd kibice będą musieli dojść pod skocznię pieszo (7 km).

- Takie rozwiązania przyjmuje się na całym świecie - twierdzi Jan Gluc, wiceburmistrz Zakopanego. - Jeśli od parkingu do miejsca zawodów nie ma więcej niż osiem kilometrów, nie organizuje się przejazdów.

Zawody w Zakopanem chce oglądać prezydent Aleksander Kwaśniewski. W poniedziałek w "Salonie politycznym Trójki" Marek Siwiec, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, zdementował pogłoski, że w Tatry wybiera się także prezydent Rosji Władimir Putin.