Wyprawa na mecz Irlandia Płn. - Polska. Śledzimy, kto leci z PZPN

Tak licznej ekipy na zagraniczny wyjazd polskiej reprezentacji nie było dawno. PZPN czarteruje na wyprawę do Irlandii Płn. pół 200-osobowego samolotu - napisaliśmy we wtorek na Sport.pl. Dziś sprawdzamy kogo prezes Grzegorz Lato zabiera na wycieczkę? "Baroni", rzecznicy, członkowie "klubu seniora"... - Nic dziwnego, że jedzie duża ekipa - stwierdza Lato
Połowę samolotu wypełnią kibice, którzy kupili wycieczkę wraz z biletem na mecz w Olympic Travel. Reszta miejsc przypadnie PZPN, który współpracuje z tym biurem podróży przy zagranicznych eskapadach. Kto jest na liście uczestników? - Proszę zadzwonić do sekretariatu związku, do pani Kuleszy. Ona wie - twierdzi rzecznik PZPN Andrzej Strejlau. - Nie widzę powodu, dla którego miałabym panu to ujawnić. Chyba że dostanę polecenie od prezesa - twardo mówi pani Kulesza. - Jestem w Kopenhadze, nie mam czasu. Mecz w Belfaście jest do jesieni ostatnim oficjalnym wyjazdowym spotkaniem reprezentacji. Nie ma nic dziwnego w tym, że jedzie tam duża ekipa. Przepraszam, muszę kończyć - ucina prezes PZPN Grzegorz Lato.

Nieoficjalnie wiadomo, że ok. 30 głów to ścisła grupa reprezentacyjna - piłkarze, trenerzy, sztab medyczny itd. Swoją pulę zaproszeń zawsze dostają firmy sponsorujące kadrę. Ale reszta to wybrańcy prezesa. A udział akurat w tej podróży Lato zaproponował wszystkim członkom zarządu PZPN, a także szefom wielu wydziałów i komisji oraz tym szefom okręgowych związków, których w zarządzie nie ma. W zarządzie jest 17 osób, pozostałych lokalnych "baronów" 8, komisji 16, wydziałów 9, do tego trzy stanowiska rzeczników, trybunał związkowy, sąd polubowny, kolegium sędziów i klub seniora.

Biorąc pod uwagę, że każde związkowe ciało składa się nawet z kilkunastu działaczy - większość PZPN-owskiej rodziny oczywiście nie zobaczy Irlandii Płn. na własne oczy... Ale kilkudziesięciu na pewno. Ilu ostatecznie wsiądzie do samolotu - nie sposób dziś przewidzieć. - Ja nie mam zamiaru - zastrzega członek zarządu Jacek Masiota. - Ja też - dodaje Edward Potok, również z zarządu. Obowiązkami w klubie wymawia się również zasiadający w najwyższych władzach PZPN prezes Widzewa Łódź Marcin Animucki.

Tak silnej ekipy nie było przy reprezentacji od dawna. Można ją porównać chyba tylko z eskapadą do Wiednia jesienią 2004 r. Wtedy na mecz z Austrią w eliminacjach mundialu 2006 pojechał cały autokar działaczy. - Ale spaliśmy w Bratysławie, żeby było taniej - przypomina Michał Listkiewicz. Ówczesny prezes PZPN starannie waży słowa, by nie krytykować obecnych władz związku. - To zwyczajowa forma podziękowania dla pracujących społecznie działaczy - mówi. - Zwykle wybiera się jeden mecz w eliminacjach i wtedy rzeczywiście organizowana jest duża wycieczka. Tak było za Dziurowicza i Listkiewicza, tak jest za Laty.

Ile kosztuje taki wyjazd? - Każdy, kto indywidualnie kupił w naszym biurze przelot do Belfastu, dwa noclegi i bilet na mecz, musiał wydać ok. 2 tys. zł - poinformowano nas w Olympic Travel. Nie chciano nam powiedzieć, czy PZPN jako stały klient dostał rabat. Jeśli nawet zniżka byłaby 50-procentowa, związek i tak zapłacił za całość najmniej 100 tys. zł.

W innym biurze podróży dowiedzieliśmy się, że Belfast jest bardzo drogim miastem, ale nie ma tam nic godnego polecenia nawet lubiącemu ekstremalne wyzwania turyście.

Beenhakker: Taka pogoda bardzo mi się podoba - czytaj tutaj »