Szczęśliwa trzynastka

Sokołów Znicz Jarosław zajął 13. miejsce w Polskiej Lidze Koszykówki, co dało mu utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Tym samym jarosławianie wykonali plan na ten sezon.
Nie było to łatwe, bo jarosławska drużyna po raz kolejny przeżywała w trakcie sezonu sporo zawirowań. Jednak o ile dwa lata temu skończyło się to spadkiem do I ligi, tym razem podopieczni Dariusza Szczubiała utrzymali status ekstraligowca kosztem Górnika Wałbrzych. Przypomnijmy, że ze względu na oszczędności zespół rozpoczął przygotowania do sezonu z miesięcznym opóźnieniem. Z kolei już w trakcie sezonu Zniczowi groziło relegowanie z rozgrywek z powodu problemów z przekształceniem klubu w sportową spółkę akcyjną. Ostatecznie jednak jarosławianie wygrali osiem z 24 spotkań, co dało im 13. miejsce i utrzymanie w PLK. - Chłopcy wykonali ten plan minimum, który był założony przed sezonem. Trudno powiedzieć, że to sukces, bo takim jest walka o medale. Jednak 13. miejsce to odbicie możliwości zespołu - mówi szkoleniowiec Znicza. - Dobrze, że ta 13. pozycja jest, bo w sezonie mieliśmy różne wahania. Na szczęście w najważniejszym momencie zespół stanął na wysokości zadania - dodaje Szczubiał.

Miłe złego początki

Początek rozgrywek nie był wcale taki zły. Z pierwszych pięciu spotkań Znicz - jeszcze prowadzony przez Stanisława Gierczaka - wygrał aż trzy, w tym dwa na wyjeździe w Koszalinie i Kwidzynie, co plasowało go w górnej części tabeli. Niestety, później zaczęły się schody. Drużyna przegrała kolejnych sześć spotkań i nie pomogła nawet zmiana trenera. Przed meczem z Kotwicą Kołobrzeg Gierczaka zastąpił Szczubiał, jednak Sokołów Znicz przegrał zarówno pojedynek z kołobrzeżanami, jak i wyjazdowy mecz z Anwilem.

Wraz z przyjściem Szczubiała do drużyny doszło dwóch zawodników obwodowych - Amerykanie Quinton Day oraz Chad Timberlake oraz ich rodak Ross Neltner, który wzmocnił siłę Znicza pod koszem. Z zespołem pożegnali się natomiast Marcin Ecka oraz inny Amerykanin - Brandun Hughes. - Obawiałem się, gdy nowi gracze przychodzili do zespołu, bo nie znałem ich bliżej. Znałem tylko ich statystyki, a tak naprawdę zawodników poznaje się bardzo długo. Wiele zależy od cech charakteru. Jednak na ten krótki okres czasu, na jaki byli nam potrzebni, to się sprawdzili. Nie wiem, jak wyglądałoby to, gdyby byli w Jarosławiu od początku sezonu - twierdzi trener Znicza.

Styczeń dla Znicza

Początkowo wydawało się, że te zmiany nic nie dadzą, bo jarosławianie przegrali ważny mecz w Wałbrzychu, a przed własną publicznością minimalnie ulegli Polonii Warszawa. Ten ostatni pojedynek to była już 10. z rzędu porażka Znicza. Jednak wraz z nadejściem nowego roku podopieczni Dariusza Szczubiała zaczęli wygrywać. W styczniu jarosławianie wygrali trzy mecze na własnym parkiecie i gdy wydawało się, że są na dobrej drodze nie tylko do utrzymania, ale do zapewnienia sobie udziału w preplay-off, przyszła seria trzech porażek.

Wtedy Znicz wygrał na wyjeździe z Atlasem Stalą Ostrów oraz przed własną publicznością po fantastycznym meczu z Polpharmą Starogard Gdański i zapewnił sobie utrzymanie. A szansę na grę w preplay-off podopieczni Szczubiała zaprzepaścili, przegrywając pojedynek ze Sportino w Inowrocławiu. - Przegrane trzy ostatnie mecze trochę psują obraz tego sezonu. Gdyby ostatnie wyniki były lepsze, to Znicz można by śmiało określić mianem drużyny środka tabeli. Przyczyn było sporo, nie tylko fakt, że Górnik już wcześniej był zdegradowany. Słabiej zagrali też amerykańscy liderzy Day i Timberlake - tłumaczy Szczubiał, który w przekroju całego sezonu chwali jednak obu Amerykanów. - Mieli duży wpływ na grę drużyny - mówi. - Oprócz nich wyróżniłbym Bartka Diduszkę, który poczynił ogromny postęp - w końcówce sezonu wychodził nawet w pierwszej piątce. Dobry sezon miał Tomek Celej, a ważną częścią zespołu byli też rezerwowi. Zwłaszcza w meczach z Asseco Prokomem Sopot czy Polpharmą, gdy byliśmy mocno osłabieni. Generalnie nie mam pretensji do żadnego z chłopaków, bo wytrzymali presję i dotrwali do końca - twierdzi szkoleniowiec Znicza.

Czas dla działaczy

Najwyższa klasa rozgrywkowa w Jarosławiu została uratowana, a ponieważ sezon zakończył się wcześniej niż zwykle, jest dużo czasu, by dobrze przygotować drużynę do kolejnego. - Teraz jest czas dla klubu. To od działaczy będzie zależało, jak drużyna będzie wyglądać w przyszłym sezonie. Wiadomo, że mniejszy budżet to mniejsze możliwości, ale to nie znaczy, że nie można awansować do play-off i sprawić paru niespodzianek. Trzeba po prostu więcej pracować - tłumaczy Szczubiał. - Nie jestem w stanie powiedzieć, czy zostanę w Jarosławiu na kolejny sezon. Zależy to od tego, czy ja sam, znając możliwości finansowe klubu, będę odpowiedzialny za budowę drużyny. Wtedy mogę odpowiadać za wynik drużyny - czy będzie on dobry, czy nie - dodaje.

Zdają sobie z tego sprawę działacze, którzy na razie muszą zamknąć mijający sezon, ale już myślą o następnym.

tomasz.welc@rzeszow.agora.pl



Liderzy Znicza

Punkty (średnio na mecz):

17,6 - Quinton Day

14,8 - Grady Reynolds

10,6 - Tomasz Celej

Za 2 punkty (procent):

65,3 - Grzegorz Kukiełka

60,8 - Grady Reynolds

54,4 - Chad Timberlake

Za 3 punkty (procent):

36,6 - Quinton Day

34,2 - Tomasz Celej

Za 1 punkt (procent):

81,7 - Tomasz Celej

72,3 - Quinton Day

69,4 - Grzegorz Kukiełka

Zbiórki (średnio na mecz):

7,7 - Grady Reynolds

3,8 - Marek Miszczuk

3,6 - Witalij Kowalenko

Asysty (średnio na mecz):

3,4 - Quinton Day

1,3 - Bartosz Diduszko

1,2 - Tomasz Celej

Przechwyty (średnio na mecz):

1,79 - Quinton Day

1,16 - Tomasz Celej

1,15 - Grady Reynolds

Bloki (średnio na mecz):

1,35 - Grady Reynolds

0,69 - Witalij Kowalenko

0,30 - Artur Mikołajko