Zapragną królowej

Mam dobrych sponsorów, wspierają mnie od dawna, nowych nie potrzebuję - mówiła Justyna Kowalczyk tuż po mistrzostwach świata. Jednak świetne wyniki królowej nart muszą zaowocować nowymi kontraktami reklamowymi
Krezusem wśród polskich sportowców brylujących zimą jest Adam Małysz. Przez kilka ostatnich lat reklamował m.in. międzynarodową instytucję finansową, pocztę, okna dachowe, czekolady i zupki błyskawiczne. W 2008 roku z tytułu umów sponsorskich otrzymał dwa miliony złotych. Dziś, w obliczu fantastycznych zwycięstw Kowalczyk, wielu twierdzi, że i ona może zdobywać tak duże pieniądze na rynku reklam. - Nie sądzę, by Justyna była w stanie zarabiać z tytułu umów sponsorskich tyle, ile Adam Małysz. Po pierwsze - na wielkie pieniądze trzeba pracować dłużej. Ona oczywiście już od jakiegoś czasu jest znaną zawodniczką, nie wyskoczyła nagle, jak Tomasz Majewski czy Piotr Małachowski, ale dopiero teraz stała się gwiazdą. A Małysz jest nią od dawna. Po drugie - trafiła na bardzo trudny okres w sponsoringu sportowym. Przez kryzys marketerzy naprawdę szalenie oszczędzają - mówi nam Grzegorz Kita, prezes firmy Sport Management Polska.

Lepsza niż Małysz, gorsza niż Kusznierewicz

Nie znaczy to jednak, że specjalista od biznesu sportowego nie wierzy w marketingowy sukces nowej gwiazdy polskiego sportu. - Justyna ma wielki potencjał. Na pewno ma świetny wizerunek. Dysponuje pięknym, promiennym uśmiechem, z jej twarzy bije sympatyczna aura. Poza tym ona potrafi ciekawie mówić. Plasuję ją nawet wyżej niż Adama Małysza i Otylię Jędrzejczak - ocenia Kita. - Kowalczyk nie należy jednak do grona bogów autokreacji. Za takich uważam Mateusza Kusznierewicza, Roberta Korzeniowskiego i Krzysztofa Hołowczyca. Oni na rynku reklamowym zarabiali najwięcej, bo zabiegali o medialny rozgłos. Justyna tego nie robi, po prostu nie ma takiej osobowości - dodaje.

Z obserwacjami specjalisty trudno polemizować wobec określonej postawy Justyny Kowalczyk. - Sponsorów mam, nowych nie potrzebuję, zresztą na moim stroju nie ma już miejsca - ucina zawodniczka. Obecnie Kowalczyk wspierają Fabryka Kotłów "Rafako" z Raciborza i Farby Kabe z Katowic. Pierwszy z wymienionych sponsorów tak bardzo docenił sukcesy Justyny na mistrzostwach świata, że za medale wypłacił jej większą premię niż Polski Związek Narciarski (nie wiadomo, jak dużą, ale PZN każdy złoty medal wycenił na 30, a brązowy na 15 tys. zł). Nieoficjalnie mówi się, że obie firmy płacą Justynie po 50 tys. zł rocznie. Premie finansowe za dobre wyniki, ale przede wszystkim sprzęt Polce przekazuje Fischer, a Orbis zapewnia samochód.

Biorąc pod uwagę sportową klasę Kowalczyk, lista sponsorów jest krótka, a logo kolejnych firm na pewno zmieściłyby się na elementach stroju mistrzyni, która mogłaby też zostać twarzą dużej kampanii.

Kuszenie Justyny

- To naturalne, że sportowiec, który dobijał się do czołówki bez większego wsparcia, w momencie wielkich sukcesów czuje się związany z tymi, którzy mu pomagali. Tak było z Agnieszką Radwańską, z Robertem Kubicą. Potencjalnych sponsorów to jednak nie zniechęca. Oni zdają sobie sprawę z tego, że teraz będą musieli ponieść koszty swych zaniedbań. Po prostu muszą się przygotować na to, że będą się odbijać od ściany. Dla Justyny taka sytuacja jest bardzo dobra. Zapłacą więcej. A ona skorzysta, bo sportowiec zdaje sobie sprawę z tego, że trzeba korzystać z okazji, póki jest na to czas - twierdzi Kita.

Według szefa Sport Management Polska w cieple sukcesu naszej narciarki ogrzać może się firma z każdej branży. - Kowalczyk jest sportowcem z absolutnego topu, więc tu nie ma znaczenia zbieżność uprawianej przez nią dyscypliny z branżą firmy, którą miałaby reklamować. Odbiorca reklamy ma po prostu myśleć, że skoro tak wybitny sportowiec używa danego produktu, znaczy to, że ten produkt jest świetny. Justyna z powodzeniem mogłaby reklamować choćby banki czy telefony komórkowe - twierdzi Kita.

Pół miliona w tubce

Własny pomysł na sprzedanie wizerunku Justyny Kowalczyk Kita przedstawia bardzo chętnie. - Osobiście widzę ją - i takie rozwiązania podpowiadam marketerom - w reklamie pasty do zębów. Ona ma piękne, białe zęby, fantastycznie je eksponuje, kiedy się uśmiecha. Producent pasty do zębów nie mógłby chyba znaleźć lepszej gwiazdy. Bardzo dobrze Justyna sprawdziłaby się też w reklamie każdego kosmetyku do twarzy, jak też produktów mlecznych. Uważam, że pasowałaby również do reklam produktów, które muszą długo działać. Przecież jej zwycięstwa biorą się z ciężkiej pracy. Baterie Energizer mają kampanię z wyprawą w Himalaje. Justyna też może symbolizować wielki wysiłek i niezawodność - wylicza Kita.

Na jak duże pieniądze może liczyć Justyna? - Zwyczajowa stawka w sporcie to 50 tys. zł rocznie. Według informacji z rynku ok. 50-70-tys. umowy już po igrzyskach olimpijskich w Turynie podpisywał ich srebrny medalista Tomasz Sikora. Justyna Kowalczyk za dużą kampanię mogłaby dostać nawet pół miliona złotych. W sumie z tytułu umów sponsorskich może otrzymywać rocznie milion złotych - szacuje Kita.

Wszystko o sterylizacji zwierząt




Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl