Sport.pl

Cameron Woodward: Tylko Polska i Anglia

- W tym roku do startów w lidze polskiej jestem przygotowany zdecydowanie lepiej niż w poprzednim sezonie. Liczę, że będę czołowym zawodnikiem rzeszowskiej drużyny - mówi australijski żużlowiec Marmy-Hadykówki Rzeszów.


W czwartek w Rzeszowie gościł Australijczyk Cameron Woodward. 24-letni żużlowiec rzeszowskiej drużyny przywiózł do stolicy Podkarpacia dwa motocykle oraz żużlowy osprzęt na nadchodzący sezon. Razem z Woodwardem w Rzeszowie przebywał jego mechanik Ashley Wooler oraz 19-letni junior Włókniarza Częstochowa Anglik Lewis Bridger. - Droga do Krakowa minęła spokojnie, ale od Krakowa do Rzeszowa jechaliśmy cztery godziny. W sumie cała podróż z Anglii zajęła nam 20 godzin - mówił Australijczyk, który w piątek rano był już w drodze powrotnej do Eastbourne.

Rozmowa z Cameronem Woodwardem

Tomasz Welc: Miło Cię widzieć z powrotem w Rzeszowie. Jak spędziłeś zimę?

Cameron Woodward: Zima mi minęła na przygotowaniach do nowego sezonu oraz wakacjach. Jednak, jeśli mam być szczery, to nie były jakieś wspaniałe wakacje. Chociaż oczywiście miło było wrócić do rodzinnej Australii i spędzić trochę czasu z rodziną i najbliższymi. Przy okazji miałem operowaną kostkę. To stara kontuzja, której nabawiłem się siedem lat temu, grając w baseball. Czuję się coraz lepiej, kostka już nie przeszkadza.

Będąc w Australii, wystąpiłem też w czterech turniejach o mistrzostwo Australii, oprócz tego wystąpiłem jeszcze w jednym turnieju. Nie miałem zbyt wielu okazji do jazdy, ale to mnie zbytnio nie martwiło, bo po długim sezonie chciałem odpocząć od motocykla. Teraz jestem już spragniony jazdy na torze i nie mogę się doczekać początku rozgrywek ligowych.

W mistrzostwach Australii zająłeś ostatecznie szóste miejsce.

- Jestem zawiedziony, bo powinienem ukończyć mistrzostwa na podium. Ale nie czułem się najlepiej po operacji, a jeszcze kilka innych rzeczy też poszło nie po mojej myśli. Jednak fajnie było się pościgać.

W poprzednią niedzielę rozpocząłeś starty w Anglii. Jak ocenisz swoje pierwsze wyniki?

- Jestem zadowolony z pierwszych startów w Anglii, nawiązywałem walkę z Duńczykami Hansem Andersenem i Bjarne Pedersenem czy Anglikiem Scottem Nichollsem. Skoro nawiązywałem z nimi walkę, to nie jest tak źle. Zresztą przed zawodami w Eastbourne w poprzednią niedzielę byłem bardzo głodny jazdy i już nie mogłem się doczekać wyjazdu na tor.

Mimo niezbyt udanego dla rzeszowskiej drużyny sezonu zdecydowałeś się pozostać w tym klubie. Nie chciałeś niczego zmieniać?

- Bardzo chciałem zostać w Rzeszowie. Poznałem tu wielu fantastycznych ludzi, dzięki którym jazda stała się łatwiejsza. Chciałem zostać tam, gdzie czułem się jak w rodzinie. Poprzedni rok był dla mnie bardzo ciężki, uczyłem się nowych ludzi, nowego miejsca, nowego toru. Myślę, że teraz powinno być zdecydowanie łatwiej.

Oczywiście słyszałem, że klub w listopadzie miał kłopoty, ale starałem się tym nie przejmować. Najważniejsze, że Marta Półtorak wróciła do klubu i teraz nie powinno być żadnych problemów.

Powiedz, jak jesteś przygotowany do tego sezonu w lidze polskiej?

- Zdecydowanie lepiej niż to miało miejsce rok temu. Będę miał dwa kompletne motocykle z silnikami marki GM przygotowanymi tylko na ligę polską. Jeden przygotowany przez Jana Andersena, a drugi przez Craiga Boyce'a. Na początku sezonu chcę jeszcze dokupić trzeci silnik. Mój cel to wystąpić w każdym meczu rzeszowskiego zespołu, a według kontraktu to zależy tylko od mojej formy. Jak będę dobrze jeździł, to dostanę więcej szans. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Chcę potrenować jeszcze przed startem sezonu w Rzeszowie. Mam zamiar przyjechać na sparingowy mecz z Unią Tarnów, by jak najlepiej dopasować motocykle. Zresztą mój cel na ten sezon to być jak najmocniejszym punktem Marmy-Hadykówki oraz Eastbourne Eagles. Wtedy będę bardzo zadowolony.

Znasz kolegów z rzeszowskiej drużyny? Skład Marmy-Hadykówki zmienił się po ostatnim sezonie.

- Znam Lukasa Drymla, z którym będę jeździł w Eastbourne, więc pewnie razem będziemy podróżować na mecze do Polski. Niestety, nie znam jego brata Alesa, Szweda Mikaela Maksa czy Duńczyka Charliego Gjedde, ale będzie okazja ich poznać w trakcie sezonu.

Szczerze mówiąc, to nie wiem, czego kibice mogą oczekiwać od nas po tym sezonie. Wszystko wyjdzie w praniu. Ja chcę się skupić na swojej jeździe i tak jak mówiłem, liczę, że będę należał do czołowych postaci w drużynie. Wtedy wystąpię we wszystkich meczach. Jednak drużynowo też nie powinno być źle. Mamy kilku zawodników, którzy potrafią dobrze jeździć. Jeśli to wszystko zaskoczy, powinno być w porządku.

Czy oprócz ligi polskiej i angielskiej planujesz jeszcze starty w innych rozgrywkach ligowych?

- Mam jeszcze ważny kontrakt w Szwecji w lidze Allsvenskan, ale raczej tam nie wystąpię. Było za daleko od lotniska, przez co byłem zmęczony, co z kolei odbijało się na mojej jeździe. Dlatego postanowiłem zrezygnować ze Szwecji i w tym roku skoncentruję się na lidze polskiej i angielskiej.