Pytanie dnia: dlaczego Miklas nie komentował w Willingen?

Dlaczego Krzysztof Miklas nie komentował Pan konkursów skoków w Willingen? Czy miało to związek z wypowiedziami na temat dopingu Svena Hannawalda podczas zawodów w Bischofshofen? - odpowiada komentator Krzysztof Miklas, kierownik redakcji sportowej TV Polonia.
- Absolutnie nie. Moja nieobecność w Niemczech zaplanowana była prawie od początku sezonu - mówi Gazecie Miklas. - Kiedy wiadomo już było, co i kiedy pokaże telewizja polska, miałem do wyboru Turniej Czterech Skoczni albo Willingen i Zakopane. Wybrałem to pierwsze. Konkursy w Niemczech i Polsce komentuje Włodzimierz Szaranowicz.

Obaj będziemy także relacjonować konkursy olimpijskie w Salt Lake City. Ja zawody na średniej skoczni i konkurs drużynowy, natomiast redaktor Szaranowicz zawody na dużej skoczni. Tego samego dnia bowiem będzie bieg biatlonistów na 20 km. I ja będę relacjonował zawody, w których wystartuje Tomasz Sikora, mistrz świata na tym dystansie.

Uważam - podobnie zresztą jak kierownictwo redakcji sportowej telewizji - że nie ma powodów, by mnie karać. Powiedziałem przecież prawdę. Że podczas 50. Turnieju Czterech Skoczni nie było ani jednej kontroli antydopingowej. To samo napisały w poniedziałek wszystkie polskie gazety. Zażartowałem również, że być może Hannawaldowi w tak dalekich skokach pomogło menu ze świątecznego stołu. Przecież wszyscy pamiętamy, jak przed rokiem wszyscy żartowali z tego, że Adamowi Małyszowi pomaga bułka z bananem. I ja teraz miałem na myśli to, że być może trener Reinhard Hess również znalazł dla "Hanniego" jakąś legalną bułkę i legalnego banana.

Tak więc afera zrobiła się z niczego. Trochę niepotrzebnie redaktor Szaranowicz podjął dyskusję w studio. Ale widocznie nie wiedział, że podczas tegorocznego Turnieju Czterech Skoczni nie było kontroli antydopingowej, a wcześniej były i Adam był wielokrotnie sprawdzany.

Po powrocie z Austrii rozmawiałem z kierownikiem redakcji sportowej programu 1 TVP Robertem Wichrowskim. Powiedział, że moja dygresja była niepotrzebna, bo istnieje obawa o zachowanie kibiców w Zakopanem. Nikt nie chce, aby ta sprawa spowodowała, że niemieccy skoczkowie zostaną źle przyjęci lub wygwizdani.

Robert Wichrowski, szef sportu w 1 TVP:

- Faktycznie, już dużo wcześniej planowaliśmy, że do Willingen pojedzie Włodzimierz Szaranowicz. To przypadek, że akurat podczas Turnieju Czterech Skoczni Krzysztof Miklas był w niższej formie. Krzysztof od półtora miesiąca jeździł z konkursu na konkursu i ze względu na higienę pracy przyda mu się odpoczynek. Długo rozmawialiśmy na temat wypowoedzi na temat Hannawalda. Red. Miklas sam przyznał, że się trochę zagalopował i wywołał temat godny dziennikrstwa śledczego, a nie komentarza telewizyjnego. Ale to był tylko incydent, z Niemcami już wszystko sobie wyjaśniliśmy. Nie robimy z tego tragedii. Krzysztof Miklas to dobry komentator.