Po zwycięstwie nad Flotą Górnik wraca do gry

Przed tygodniem Górnik dostał tęgie lanie w Lubinie od pretendenta do awansu Zagłębia. Teraz łęcznianie pokazali, że sami też jeszcze będą się liczyli w wyścigu do ekstraklasy, bo pokonali na wyjeździe groźną Flotę Świnoujście
Górnik wraca do gry

Przed tygodniem Górnik dostał tęgie lanie w Lubinie od pretendenta do awansu Zagłębia. Teraz łęcznianie pokazali, że sami też jeszcze będą się liczyli w wyścigu do ekstraklasy, bo pokonali na wyjeździe groźną Flotę Świnoujście PIŁKA NOŻNA

- Ciężko mi to jakoś sensownie wytłumaczyć - przyznał Petr Nemec, szkoleniowiec Floty. - Po prostu taka jest piłka. Trzeba mieć w futbolu dużo szczęścia - przed tygodniem je mieliśmy, dziś nie.

I kto teraz uwierzy, że wyspiarze zagrali dużo lepszy mecz niż z gorzowianami? GKP ograli 2:0, choć z remis też byliby zadowoleni. Rywale mieli m.in. słupek i poprzeczkę, a gospodarze dwa skuteczne stałe fragmenty gry. Minął tydzień, Nemec dokonał dwóch zmian w składzie (powrót do jedenastki kluczowych graczy - Krzysztofa Hrymowicza do obrony i Piotra Dziuba do ataku) i wydawało się, że z Górnikiem też będzie ciekawie i dobrze.

Może i by było, gdyby nie fatalna interwencja stoperów Floty z 6. minuty. To nawet nie była akcja: daleki wykop piłki, Hrymowicz z Jarunem wpadli na siebie, a z prezentu skorzystał Jakub Grzegorzewski. Napastnik sprytnie przepychał obrońców i bez kłopotów przelobował Sergiusza Prusaka.

- Zrobiłem to, co chciałem. Wykorzystałem nieporozumienie obrońców, a później wyjście bramkarza - podkreślał strzelec gola. - Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta - dodawał z uśmiechem.

Od tego momentu Flota musiała się odkryć. Rozkręcała się z każdą minutą i w pierwszej połowie miała dwie bardzo dobre okazje. Jarun i Dziuba trafiali jednak w niebo. Był jeszcze karny (na Rafale Andraszaku), który sędzia zinterpretował jako wymuszanie. Po zmianie stron dominacja była jeszcze większa. W środku rządził Marek Niewiada (bardzo dobrze wypadł w roli ofensywnego pomocnika), aktywnie z przodu grał Dziuba, a blok obronny popełnił tylko jeden błąd.

- Jeden, ale bolesny - podkreślił Nemec.

Kontra łęcznian. Nazaruk dośrodkował z linii końcowej bardzo niecelnie, ale asystent sędziego zasygnalizował faul Jaruna. Po rzucie wolnym Piotr Karwan głową zdobył drugiego gola.

- Nie możemy tracić takich bramek. Wiedzieliśmy co mogą zagrać i nieupilnowaliśmy przeciwnika. Szkoda, bo po tej bramce uszło z nas powietrze. Zapanował chaos - podsumował Nemec.

Gospodarze nadal cisnęli, ale coraz częściej chcieli wbić się do bramki. Strzałów z dystansu nie było, dobrych akcji na bokach też nie. Akcje "na karnego" też bez powodzenia. A Górnik tylko się temu przyglądał i skutecznie wybijał Flotę z uderzenia.

- Skupiliśmy się na obronie i kontrach, ale to była mądra gra - zauważył Wojciech Stawowy, trener gości. - Dwa strzały na bramkę i dwa gole - tylko pogratulować chłopcom takiej skuteczności. Nastawiliśmy się tu na grę obronną, bo boisko w Świnoujściu jest ciężkie i małe. Dopasowaliśmy się do takich warunków. I choć defensywa nie jest moją filozofią, to dziś trzeba było tak zrobić. Zapewniło to sukces.

Flota 0

Górnik 2 (1)

Grzegorzewski (6.), Karwan (66.).

Flota: Prusak - Fechner, Hrymowicz, Jarun Ż, Krajanowski, Sojka (68. Burliga), Chrzanowski, Niewiada, Andraszak Ż (74. Pietruszka), Buśkiewicz (64. Magdziński), Dziuba.

Górnik: Wierchowski - Głowacki, Nikitović Ż, Karwan, Radwański Ż (46. Kazimierczak), Bartoszewicz Ż, Niżnik, Szymanek, Grzegorzewski, Nazaruk (80. Witkowski), Nakoulma (92. Stachyra).

Sędziował Marcin Szrek (Kielce)

Widzów: 2500